środa, 14 czerwca 2017

Krótka wizyta na Zamku w Korzkwi



Tak się cudownie składa, że okolica w której mieszkam pełna jest różnorakich atrakcji /wiem, wiem - piszę o tym przy każdej nadarzającej się okazji/, ale cóż począć skoro to jest szczera prawda:)
U mnie nawet najzwyczajniejszy powrót z pracy do domu staje  się  okazją do "zboczenia" z trasy  i zatrzymania się w jakimś malowniczym miejscu.
Jestem przekonana, że jeśli człowiek się postara i dobrze porozgląda wokół, to zawsze i wszędzie znajdzie dla siebie coś atrakcyjnego i do tej pory być może nieodkrytego lub odkrytego po raz kolejny:).
Dzisiaj pogoda jest naprawdę cudowna i zachęcająca do spaceru, więc korzystając  z okazji wpadamy na chwilkę do jednego z zamków rycerskich, wybudowanego w systemie tzw. "Orlich Gniazd" 
Zamek w Korzkwi, położony jest ok. 14 kilometrów od Krakowa i został wpisany do rejestru zabytków nieruchomych województwa małopolskiego.
Powiadają, że na wzgórzu zamkowym  prawdopodobnie już w czasach przedhistorycznych istniało grodzisko. Według jednego z podań ludowych gród w Korzkwi wraz z grodem w Ojcowie wzniósł lechicki książę Wiesław - szwagier Popiela, który przybył tu z nadgoplańskich stron.
Dzieje zamku tak naprawę datuje się na XIV wiek, kiedy po wielkim pożarze we wsi Wielka Wieś, w pobliżu Kazimierza Dolnego Jan Syrokomla - starosta ojcowski, postanowił przenieść tutaj swoją rodową siedzibę.
Był to człowiek bardzo ambitny i chciał przebywać jak najbliżej dworu i otoczenia samego króla Kazimierza Wielkiego. A wiadomo przecież, że znaczenie Krakowa i jego okolicy w tamtym czasie nabierało coraz większej rangi, więc wzniesienie zamku w tym miejscu było strzałem w dziesiątkę. 
Jan z Syrokomli był pierwszym fundatorem i budowniczym założenia zamku. To za jego czasów powstała kamienna wieża mieszkalno-obronna, wyposażona w rząd wąskich okienek strzelniczych. 
Jak to zazwyczaj z zamkami bywa, przechodzą one z rąk jednych spadkobierców do rąk innych.  
Od 1997 r. właścicielem Zamku w Korzkwi jest architekt Jerzy Donimirski, który podjął się odnowienia i odbudowania zamku. Ale dlaczego właśnie On?

W roku 1997 r. Donimirski zajrzał do Korzkwi być może zupełnie przypadkowo, żeby obejrzeć mury obróconego w ruinę zamku, a kiedy wstąpił do pobliskiego kościoła - na jego murach zobaczył epitafium Wodzickich, swoich dalekich przodków. Donimirski mówi, że przeżył wtedy wstrząs i za wszelką cenę postanowił podnieść zamek z ruin, który przed wiekami należał do jego rodziny.
Patrząc na obecny wygląd zamku, z całą pewnością właścicielowi udaje się realizować swoje zamierzenie.
Przez pierwsze dwa lata wraz z ekspertami przygotowywał projekt rekompozycji zamku i zbierał dokumentację, żeby dokładnie odtworzyć formę XIV-wiecznej budowli. 
Żeby dopilnować odbudowy, Donimirski wraz z rodziną mieszkał przez parę lat na zamku /ale fajna sprawa/, a kiedy prace dobiegały ku końcowi wyprowadzili się stąd, a w miejscu ich mieszkań otworzono hotel o bardzo przyjemnym wnętrzu.  
Cały czas coś się tutaj udoskonala i zmienia. Planowana jest odbudowa mieszczącego się w pobliżu zamku dworu, stawów, a także stworzenie małego muzeum i skansenu.
Życzę właścicielowi, żeby jego plan się powiódł - w co absolutnie nie wątpię:)


"Drogi Gościu – oto przekroczyłeś mury zamku, w którym Victor Orwellsky napisał swoją bestsellerową powieść „Kod Władzy”, inspirowany pięknem tego miejsca. Stał tam, gdzie Ty teraz. Pisał, siedząc w fotelu, w którym i Ty możesz zasiąść za chwilę. Masz okazję poznać przepiękny Zamek i tajemnicę „Kodu Władzy”.
Kiedy opuścisz Zamek Korzkiew będziesz bogatszy o ukrywaną dotychczas przed Tobą wiedzę, której nie znajdziesz w telewizyjnych serwisach i na pierwszych stronach gazet. Dlaczego? Pasjonująca książka „Kod Władzy” jest bowiem kluczem do zrozumienia świata, w którym fakty i ich właściwe nazwanie, uważa się za spiskową teorię dziejów lub polityczną niepoprawność" -
takie oto słowa możemy przeczytać na jednej ze ścian, po przekroczeniu bramy zamkowej.
Książki co prawda nie czytałam i powiem więcej - nawet o niej wcześniej nie słyszałam. Dopiero spacerując sobie po zamku dowiedziałam się, że jej autor spędził w tej okolicy dość dużą ilość czasu i napisał ją  właśnie tutaj.




Wnętrza zamkowe są dość surowe, a obecnie dzięki pracom renowacyjnym zostały zaadoptowane na potrzeby typowo komercyjne. Powstał bardzo ładny hotel oraz cztery stylowo urządzone komnaty mieszkalne o niepowtarzalnym charakterze i wysokim standardzie. W najstarszej gotycko-renesansowej części Zamku usytuowane są sale konferencyjno-bankietowe. Przestronne wnętrza, odpowiednia akustyka i oryginalna dekoracja sprzyjają organizacji przyjęć weselnych, konferencji, imprez firmowych oraz kameralnych spotkań rodzinnych i koncertów. 
U stóp Zamku rozpościera się park krajobrazowy z licznym starodrzewem i alejkami spacerowymi. To idealne miejsce dla ludzi lubiących spokój i romantyczne spacery w pięknej zamkowo-parkowej scenerii.




Victor Orwellsky, niespełna rok temu był postacią nieznaną, której tajemniczy pseudonim, mógł wzbudzać jedynie ciekawość. Ta anonimowość, nie trwała jednak długo. Zadebiutował, jako autor, bloga o tematyce polityczno- gospodarczej, gdzie w swoich publikacjach nie bał się poruszać tematów kontrowersyjnych, zadawać trudnych pytań, wyciągać śmiałych wniosków i przywoływać odważnych teorii. "  
 fragment recenzji drabikpany.blogspot.com

„Muszę być całkowicie szczery. Victor Orwellsky jako debiutant pokazał, że ma talent. I to taki, którego pozazdrościć mogą mu niejedni doświadczeni pisarze (nie tylko polscy). Nie sili się na nadpisywanie kart historii wymyślnymi teoriami spiskowymi - znajduje je w historycznych niedopowiedzeniach i tajemnicach. Płynnie łączy zdarzenia, bez konieczności prowadzenia czytelnika za rękę. Na dodatek akcja osadzona jest nie zakamarkach Wenecji, ulicach Paryża czy kościołach watykańskich a prawie całkowicie na terenie Polski. Wszystko wydaje się takie jasne, że czytając książkę miałem wrażenie, iż zabranie się za podobną tematykę w moim przypadku zaowocowało by podobnymi zaskakującymi wnioskami." fragment recenzji: zakladnik-ksiazek.pl




Oczywiście Korzkiew to nie tylko zamek. To przede wszystkim niezliczona ilość ścieżek spacerowych oraz rowerowych,  a dolina Prądnika Korzkiewskiego uchodzi za jedną z piękniejszych w Polsce i  jest również bardzo lubiana  przez naszą rodzinkę /tutaj/.
Cała trasa prowadząca z Korzkwi do Ojcowa jest niezwykle malownicza i atrakcyjna, co zresztą widać po ilości turystów oraz rowerzystów przemieszczających się po tej okolicy. 
Z czystym sumieniem i pełną odpowiedzialnością za swoje słowa - polecam Wam to urokliwe miejsce.



Na nadchodzący długi weekend
życzę Wam wielu powodów do radości.
Mam również cichą nadzieję, 
że zachęciłam Was do odwiedzenia  Korzkwi:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...