poniedziałek, 5 czerwca 2017

Czy człowiek może przewidzieć koniec świata?

"Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, 

ani aniołowie w nie­bie, ani Syn, tylko Ojciec" 

Mk 13, 24-32



Kiedy tak patrzę na ten nasz niewyobrażalnie piękny świat - niejednokrotnie budzą się we mnie  mnie dwa  skrajne uczucia.  
Z jednej strony jest to  niekończący się zachwyt, nad cudem egzystencji na  planecie Ziemia,  którą śmiało można by określić przedsionkiem nieba - gdyby nie ta druga, bardziej mroczna strona medalu, napawająca nieraz przerażeniem.
Destrukcyjna działalność człowieka niszczącego te wszystkie cuda natury  oraz coraz większa nienawiść skierowana przeciwko drugiemu człowiekowi budzą u niektórych osób poważne  wątpliwości dotyczące  sensu życia i istnienia.
Coraz częściej słyszy się opinie mówiące o tym, że zło osiągnęło już swoje apogeum, a świat nieuchronnie zbliża się ku zagładzie.

Iluż było "przepowiadaczy", wieszczących nadejście tego końca, a których przepowiednie do tej pory się nie sprawdziły. Padały nawet szczegółowe daty wskazujące ten konkretny dzień. Któż z nas nie słyszał o przepowiedniach Nostradamusa, królowej Saby, Majów,  Świadków Jehowy, itd. 
Ludzie cały czas snuli i nadal snują domysły, gdybają i zastanawiają się nad tym, kiedy i czy w ogóle koniec świata będzie miał miejsce.

Przepowiednie rychłego nadejścia końca świata wielokrotnie powodowały powstawanie sekt i falę zbiorowych samobójstw. Świątynia Słońca stanowiła właśnie taką sektę apokaliptyczną, zwiastującą i czekającą na szybki koniec świata. Jak na swych wykładach przekonywał Jouret, schronienie przed apokalipsą można było znaleźć tylko w Zakonie Świątyni Słońca. W roku 1994 w Szwajcarii zabiły się 53 osoby. Podczas oględzin zgliszcz spalonego domu w gospodarstwie Cheiry w Szwajcarii, policja znalazła ciała. Niektóre z nich miały foliowe torebki na głowach, a inne rany postrzałowe. Ślady wskazywały, że nie wszyscy chcieli oddać swe życie dobrowolnie. Kolejnego dnia, tym razem we wsi Granges-sur-Salvan w Szwajcarii, spłonęły następne dwa domy. Również w nich znaleziono ciała członków Zakonu Świątyni Słońca. Wśród nich byli założyciele zakonu: Joseph Di Mambro i Luc Jouret. Jednak na tym nie koniec. Wyznawcy Zakonu Świątyni Słońca odbierali sobie życie w kolejnych rytuałach. Do roku 1997 w Szwajcarii, Francji i Kanadzie umarło w sumie 74 członków sekty. Wszyscy wierzyli w rychłe nadejście końca świata. Samobójstwo i spalenie miało pomóc „tranzytować” ich do lepszej rzeczywistości.

Czy my jako ludzie wierzący w Boga w ogóle powinniśmy bawić się w takie zgadywanki dotyczące ustalenia daty końca świata? 
Wydaje mi się, że  wykracza to poza ludzkie możliwości i kompetencje. 
Skoro sam Jezus mówi, że "o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec", to jakim cudem człowiek może znać czas i miejsce tego wydarzenia ?

Wystarczy przecież otworzyć karty Pisma Świętego i w nim znajdziemy gotowe odpowiedzi na nurtujące nas pytania. 
Jeden fakt jest pewny i niezaprzeczalny. Jezus na pewno powróci na ziemię, ale wszelkie spekulacje i domysły na ten temat ucina jednym zdaniem:

 "Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny, o której Syn Człowieczy przyjdzie".

Można powiedzieć "Amen" - no comments, a dla nas słowa te powinny być koronnym dowodem na to, że koniec świata leży tylko i wyłącznie w gestii Tego, który ten świat stworzył. 
Jezus nie pozostawia nas jednak bez jakiejkolwiek odpowiedzi i wyraźnie wskazuje na znaki oraz wydarzenia, które ten okres poprzedzą.
Zechciejmy zajrzeć do ewangelii wg Mateusza 24,1-51 i prześledzić kilka jej fragmentów:

Gdy Jezus szedł po wyjściu ze świątyni, podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni. 2 Lecz On rzekł do nich: "Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony". 3 A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: "Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?" 

Początek boleści

4 Na to Jezus im odpowiedział: "Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. 5 Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. 6 Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! 7 Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. 8 Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści. 

Ktoś powie: zawsze był  głód, trzęsienia ziemi, wojny, czy prześladowania. 
Zgadza się, ale nigdy te tragiczne w skutkach wydarzenia nie miały aż tak ogromnej niszczycielskiej skali. Sami naukowcy są zgodni co do tego, że nasza ziemia jest na skraju wytrzymałości. 
Marek Karolkiewicz  w artykule pt. "Naukowcy zapowiadają kataklizmy" pisze:
"W Indonezji niemal codziennie dochodzi do trzęsień ziemi. Na Sumatrze panikę wywołały plujące gorącym popiołem wulkany. Skorupa ziemska zadrżała w Kalifornii, w Tokio i w Tybecie.
Sejsmolodzy biją na alarm. Gigantyczny kataklizm z 26 grudnia ub.r. wprawił w ruch całą kaskadę klęsk żywiołowych – trzęsień ziemi i wulkanicznych erupcji. Może ona potrwać dziesięciolecia i pochłonąć tysiące ludzkich istnień. Jeśli zaś obudzi się superwulkan Lake Toba na Sumatrze, który już raz o mało nie unicestwił ludzkości, dojdzie do katastrofy globalnej, wulkanicznej zimy i wielu milionów ofiar na całym świecie.

Trzęsienie ziemi o mocy ponad 9 stopni w skali Richtera, do którego doszło 26 grudnia ub.r. koło Sumatry, wytworzyło potworną falę tsunami. Zabiła ona może nawet 300 tys. ludzi w Indonezji, na Sri Lance, w Tajlandii, w Indiach i w innych krajach nad Oceanem Indyjskim. Ten kataklizm był tak potężny, że zapalił pierścień ognia, słynny gigantyczny łuk aktywności wulkanicznej i sejsmicznej, ciągnący się od Chile po Alaskę, a stamtąd na zachód, do Japonii, Azji Południowo-Wschodniej i wysp Pacyfiku. Specjaliści wkrótce po tsunami ostrzegali, że może dojść do kolejnego trzęsienia ziemi, równie niszczycielskiego i silnego, przy czym nie będą to wstrząsy wtórne. 
Specjaliści są zgodni, że któryś z superwulkanów w końcu zamieni planetę w piekło, najpierw gorące, potem lodowate.
Jeśli ktoś z Was chciałby zapoznać się z tym artykułem dokładniej,  podaję link: 
https://www.tygodnikprzeglad.pl/naukowcy-zapowiadaja-kataklizm/

Rocznie z głodu umiera od 13 - 18 milionów ludzi!

Obecnie 826 mln ludzi na świecie cierpi z głodu i niedożywienia - z czego 792 mln w krajach rozwijających się oraz 34 mln w krajach uprzemysłowionych.
Gdyby zebrać wszystkich głodujących na świecie, zaludniliby cały kontynent, a liczba jego mieszkańców byłaby większa od ludności Ameryki Północnej i Europy Zachodniej razem wziętych.
Każdego roku przeszło 12 milionów dzieci umiera na choroby związane z niewłaściwym odżywianiem! 

Niedożywienie powoduje 55% z wszystkich zgonów dzieci na świecie. W latach 90-tych ponad 100 milionów dzieci zmarło z chorób i głodu. Można było temu zapobiec za cenę dziesięciu bombowców Stealth lub za dwudniowe światowe wydatki na cele wojskowe. Za cenę jednego pocisku rakietowego szkoła pełna głodnych dzieci mogłaby przez 5 lat wydawać codzienny obiad. Statystycznie suma pieniędzy wydana w ciągu tygodnia na zbrojenia jest równa kosztom wyżywienia głodujących ludzi na całym świecie przez okres jednego roku.

Prześladowanie uczniów

9 Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. 10 Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. 11 Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; 12 a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. 13 Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. 14 A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec. 

Moi drodzy, czy nie odnosicie czasem wrażenia, że obecnie takie wartości jak: miłość, współczucie, ludzka empatia są na wymarciu?
Najlepiej wiedzą o tym osoby starsze, żyjące na przełomie wieków. Oni rzeczywiście potwierdzają fakt, że w ludziach jest coraz mniej ludzkiego pierwiastka.
Jeśli chodzi o prześladowania chrześcijan można powiedzieć, że począwszy od pierwszych apostołów, okresu średniowiecza /krucjaty, inkwizycja/aż do dzisiaj, ludzie wierzący zawsze mieli pod górę.
Organizacja Open Doors szacuje, że około 100 milionów ludzi w ponad 50 krajach jest prześladowanych z powodu tego, że wierzą w Jezusa Chrystusa.
Ze „Światowego Indeksu Prześladowań 2016” Organizacji "Open Doors" wynika, że chrześcijanie są najbrutalniej dyskryminowaną grupą religijną na świecie, głównie przez islamskich ekstremistów.
Liczby zamordowanych z powodu wyznania chrześcijan jak i atakowanych czy wręcz niszczonych kościołów prawie podwoiły się w porównaniu do poprzedniego roku. Z raportu wynika, że w monitorowanym okresie zostało zamordowanych 7100 chrześcijan i zaatakowanych 2406 kościołów – podpalanych, wysadzanych w powietrze. Rok wcześniej zanotowano 4344 zamordowanych chrześcijan i 1062 ataków na kościoły.
W najgorszej sytuacji znajdują się jednak chrześcijanie w Północnej Korei. Autorzy raportu piszą o obozach pracy, torturach i nękaniach. Nigdzie na świecie nie traktuje się chrześcijan tak brutalnie jak w tym kraju, zaznaczają. Po Korei Płn. na kolejnym miejscach na indeksu plasują się Irak, Erytrea, Afganistan, Syria, Pakistan, Somalia, Sudan, Iran i Libia.  

Przyjście Chrystusa

23 Wtedy jeśliby wam kto powiedział: "Oto tu jest Mesjasz" albo: "Tam", nie wierzcie! 24 Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. 25 Oto wam przepowiedziałem. 26 Jeśli więc wam powiedzą: "Oto jest na pustyni", nie chodźcie tam!; "Oto wewnątrz domu", nie wierzcie! 27 Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. 28 Gdzie jest padlina, tam się i sępy zgromadzą.
29 Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte. 30 Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. 31 Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.
 


Niejaki Alan John Miller (AJ) mieszkający w australijskim stanie Queensland twierdzi, że pamięta to jak został ukrzyżowany jeszcze jako Jezus Chrystus. Na dodatek uważa on, że jego partnerka życiowa, która nazywa się Mary jest wcieleniem biblijnej Marii Magdaleny.
Samozwańczy mesjasz założył ruch religijny zwany Boską Prawda. Miller oświadczył, że dobrze pamięta ukrzyżowanie.
Jose Luis Miranda urodzony w Portoryko ma na przedramieniu dwa tatuaże zawierające liczbę 666. Twierdzi, że jest jednocześnie Chrystusem i antychrystem, a teraz on jest "wcielonym i zwycięskim królem". Podróżuje luksusowymi samochodami i mieszka w rezydencji za 7 mln dolarów. Gdy dziennikarze pytają go, dlaczego ubiera się w kosztowne garnitury, skoro Jezus chodził po ziemi w skromnej tunice i sandałach, odpowiada: "Podczas mojego pierwszego przyjścia miałem cierpieć i umrzeć. Teraz przyszedłem ponownie, by panować".

Przykład z drzewa figowego

32 A od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo! Gdy jego gałązka staje się soczysta i liście wypuszcza, poznajecie, że zbliża się lato. 33 Tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. 34 Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. 

W tym fragmencie  ewangelii  Jezus zwraca naszą uwagę na to, żebyśmy umieli, ale przede wszystkim  chcieli dostrzegać wszystkie znaki i symbole wskazujące na Jego powtórne przyjście.

Żebyśmy nie kierowali się fałszywymi przepowiedniami wymyślonymi przez ludzi, ale trzymali się tylko i wyłącznie Jego Słowa, które nigdy nie zawodzi.

 " Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą" 

 

 Nieznany czas przyjścia

36 Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec. 37 A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. 38 Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, 39 i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. 40 Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. 41 Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. 

Potrzeba czujności

42 Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. 43 A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. 44 Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. 

Przypowieść o słudze wiernym i niewiernym

45 Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność? 46 Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. 47 Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. 48 Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: "Mój pan się ociąga", 49 i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, 50 to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. 51 Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. 

Komu zatem powinniśmy uwierzyć i zaufać - Wszechmocnemu Bogu czy niedoskonałemu człowiekowi?
Nie wiem jak Wy, ale ja wierzę w Bożą obietnicę oraz zapewnienie o kolejnym przyjściu Jezusa na tę ziemię. 
I chociaż  niektórzy mają wątpliwości i zastanawiają się nad tym, dlaczego Bóg tak długo patrzy na ludzkie cierpienie i ciągle zwleka ze swoim przyjściem - odpowiedź możemy znaleźć w II liście św. Piotra; 3,9:

"Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, jak niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem nas, bo nie chce niektórych zgubić, lecz chce, aby wszyscy doszli do opamiętania". 

Ja będę czekać cierpliwie ponieważ wiem, że niebo nie jest nudne, a  Jezus daje mi 100% gwarancję na to, że powróci na tę ziemię po raz kolejny, ale zarazem ostatni:

   "Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem." 


Życzę Wam tej ufności i wiary na co dzień.
 Żeby każdy dzień był powodem do nieustającej radości, 
a miłość stała się nieodłączną towarzyszką Waszego życia :)
                                                                              

43 komentarze:

  1. Racja. Tych końców świata już trochę było, ale jeśli wierzyć Biblii to masz rację, że takie ludzkie gdybanie do tej pory okazało się mało trafione i nieskuteczne:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Biblii wierzę i dlatego wiem, że datę końca świata zna tylko Bóg, a patrząc na proroctwa staro i nowotestamentowe ten czas zbliża się już nieuchronnie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ciekawy post - dający do myślenia i zastanowienia się nad faktycznym końcem świata.
    Pozdrawiam:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zastanawiam się nad końcem świata, Ktoś kiedyś powiedział, że końcem świata dla każdego człowieka jest jego śmierć - coś w tym jest. Natomiast jak najbardziej każdego dnia podziwiam piękno tego świata i dziękuję za nie Bogu. Świat jest taki piękny :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmierć jest odwrotnością procesu stworzenia. Kiedy oddech życia wraca do Boga, ciało zamienia się w pierwiastki ziemi, a psychika (umysł, emocje, wola) zanikają. Tak jak człowiek nie istniał przed aktem stworzenia, tak przestaje istnieć po śmierci, dopóki Bóg go nie wskrzesi.
      Jezus powiedział: "To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym" (J.6:40).

      Biblia nie podziela przekonania, że dobrzy ludzie jeszcze przed zmartwychwstaniem idą do nieba i tam sławią Boga. Przeciwnie, mówi: "Po śmierci nie pamięta się o Tobie, a w krainie umarłych, któż cię wysławiać będzie?" (Ps.6:6); "To nie umarli chwalą Pana" (Ps.115:17).
      Pismo Święte uczy, że zbawieni znajdą się w niebie, ale dopiero po zmartwychwstaniu (1Tes.4:15-17; J.14:1-3). Teolog, a zarazem arcybiskup Canterbury, William Temple napisał:
      "Człowiek nie jest nieśmiertelny z natury; może otrzymać nieśmiertelność przez zmartwychwstanie, jeśli je przyjmie od Boga na Jego warunkach."

      Skoro świat już teraz jest tak piękny, to aż trudno sobie wyobrazić moment kiedy Bóg po swoim przyjściu przekształci go w świat doskonały, gdzie nie będzie już chorób, smutku oraz łez. W 1 liście do Kor. 2,9 pisze:
      "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało,
      ani serce człowieka nie zdołało pojąć,
      jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują".

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. It is known that the end of the world will take place, but it is unknown the day and the year.It has pronocticado throughout the time different dates, that have been false ..... the day and the hour only God knows it.

    Kisses

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. It's true. Only God knows the beginning and the end of our earth and our life.

      I cordially greet you:)

      Usuń
  5. Mnie się wydaje, że tak naprawdę mało kto dzisiaj myśli o końcu świata i przyjściu Jezusa na naszą ziemię. Ludzie żyją tak, jakby nigdy nie mieli umierać. Byle dzisiaj, byle do przodu i za wszelką cenę.
    Przypuszczam, że kiedy On przyjdzie zastanie niewielu sprawiedliwych.
    Pozdrawiam:)
    Krzysztof.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest takie powiedzenie:
      "Ludzie żyją tak, jakby nigdy nie mieli umrzeć,
      a umierają tak, jakby nigdy nie żyli".
      Masz rację Krzysztofie. Wielkie będzie zdziwienie na ziemi kiedy Jezus powróci.
      Ci, którym się wydaje, że ich zbawienie jest pewne zostaną odrzuceni, natomiast ci którzy w oczach ludzi wydają się nie mieć żadnych szans na zbawienie - decyzja Jezusa może bardzo zaskoczyć.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. Mam wraźenie, że właśnie nadchodzi koniec świata gdy patrzę na to, jaki los zgotował człowiek człowiekowi.
    Nasz brak pokory, brak poszanowania przyrody, terroryzm i egoizm, do czego to doprowadzi? :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celu, odnosisz dobre wrażenie, ponieważ wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że schyłek naszej egzystencji jest bardzo bliski, a co najważniejsze - potwierdzają je przede wszystkim słowa Pisma Świętego.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Ja mam z kolei inne wrzenie,że człowiek zawsze był brutalny i jest, zawsze prześladował i to jest nic nowego pod słońcem.
    Teraz muzułmanie prześladują chrześcijan, a kiedyś chrześcijanie prześladowali innych.
    Najgorsze w tym wszystkim jest to ,że chciwość ludzka osiągnęła chyba apogeum
    i ta chciwość zniszczy Ziemię a my zginiemy razem z nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszelkie zło tego świata jest skutkiem grzechu pierwszych ludzi, a jego konsekwencje wloką się za nami do dzisiaj.
      Niejednokrotnie za te wszystkie tragedie oskarżany jest Bóg, a to przecież szatan jest mistrzem manipulacji i destrukcyjnej działalności na ziemi.
      Masz rację, że zło osiągnęło apogeum, ale dla ludzi wierzących, oczekujących na powtórne przyjście Jezusa jest nadzieja, a nawet pewność tego, że nie zginiemy na wieki:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Gdy Żydzi odbudują swoją świątynię, stanie w niej tron, a na nim siądzie fałszywy mesjasz. Tak ujawni się szatan.
    Będziemy zwodzeni, oszukiwani, ale wierząc w Słowo Boże, nie damy się nabrać.
    Dlatego w Biblii pojawił się dokładny opis, jak będzie wyglądało Jego przyjście. Musimy gorąco wierzyć, aby nie dać się nabrać złemu i mieć nadzieję.

    Biblia ostrzega nawet przed biskupami i fałszywymi księżmi. Ogólnie dużo by tu mówić, musiałabym poszukać cytatów...

    A gościu z szóstkami to chyba schizofrenię ma. Przyjaciółka opowiadała mi o koledze ze zdiagnozowaną schizofrenią, który wierzył, że jest duchem świętym.

    Napisałaś bardzo mądry tekst, wyślę link paru osobom, niech czytają. Zamknęłaś w pigułce coś, o czym ja bym pewnie pół roku rozwlekle męczyła bułę.
    Koniec świata jest jeszcze daleko, my go nie zobaczymy. Pamiętaj, że po tych wszystkich nieszczęściach, będzie jeszcze tysiącletnie panowanie Jezusa na Ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Proroctwa dotyczące końca świata wyraźnie ostrzegają nas przed zwiedzeniami i przyjściem fałszywego proroka, który zasiądzie na tronie bożym i będzie przyjmował "boską cześć"
      Diabeł wie, że łatwiej mu będzie podporządkować sobie serca i dusze ludzkie, jeżeli w grę będą wchodzić sfery duchowe, między innymi religia. Fałszywy prorok, będzie budował autorytet antychrysta. Będzie sprawował funkcję niejako pierwszego ministra w jego odstępczym kościele. Będzie szefem propagandy i twórcą antychrześcijańskich fałszerstw. On będzie starał się zmusić wszystkich z wyjątkiem tych, którzy znają swego Boga i Jego Słowo, do służby dla antychrysta, zarówno prostych ludzi, jak i rozumnych uczonych myślicieli.
      W ew. Mateusza 7,15 czytamy: "Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi. Po ich owocach poznacie ich".
      Działania antychrysta nie będą miały na pewno charakteru ateistycznego, stojącego w opozycji do chrześcijaństwa. To byłoby zbyt proste.
      Wprost przeciwnie, będzie to religia skoncentrowana na oddawaniu boskiej czci jedynej osobie - człowiekowi, który zasiądzie w świątyni czyniąc się bogiem.

      Myślę, że nietrudno się domyślić o kogo tutaj chodzi.

      Masz rację, że trudno jest zamknąć w pigułce informacje tak rozległe i obszerne jak proroctwa biblijne. Jednak od czasu do czasu postaram się pisać na ten temat.

      Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa i przesyłam serdeczne pozdrowienia:)

      Usuń
    2. Mam taką kontrowersyjną teorię, że diabeł już ma swój kościół i już odbiera bożą chwałę. Uroił sobie kilka rzeczy, wprowadził w życie, a ludzie chętnie klęczą przed nim, nawet nie bedąc świadomymi co robią.
      Kościół Katolicki, gdy mu się przyjrzeć, ma już niewiele wspólnego z Chrześcijaństwem. Czytasz Biblię, więc na pewno widzisz te rażące różnice w wyznaniu wiary.
      Diabeł już jest szefem wielkiej propagandy.
      A wiesz kto założył Kościół Katolicki z jego obecnym prawem, dogmatami? (kto go zmienił i wygląda tak do dziś) Jeden z cesarzy rzymskich wespół z biskupem Lucyferem. Wtedy ustanowiono zwierzchnictwo biskupie i papieża, którego nazwano Ojcem Świętym, choć Biblia mówi jasno, że nikogo poza Bogiem, nie wolno tak nazywać. No i modlenie się do figurek, obrazów... szkoda strzępić języka, ale takich rzeczy jest naprawdę dużo i to o wiele gorszych -> przeciwko Pismu.

      Usuń
    3. Nie wiem czy czytałaś moje poprzednie posty teologiczne, ale ja właśnie chcę uświadomić niektórym ludziom, że prawdziwa wiara chrześcijańska niewiele ma wspólnego z obecnym kościołem katolickim, którego tradycja stoi ponad słowami Pisma Świętego.
      Pisałam też o pośrednictwie między Bogiem, a ludźmi. Obie dobrze wiemy, że jest tylko jeden pośrednik i jeden Ojciec Święty. Niestety KK uważa zupełnie inaczej.
      I wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? To co napisałaś na początku. Ludzie klęczą i uznają fałszywe nauki fałszywych proroków, a odrzucają Boga.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    4. Nie wiem czy z koeli Ty czytałaś moje posty teologiczne :P wiele razy spierałam się z czytelnikami o to jak bardzo KrK. jest zakłamany. Większość Katolików niestety nie przeczytało ani razu Pisma Św. Nie mogę tego oczywiście krytykować, bo ufają Kościołowi i na pewno nie szpiegują Prawdy tak jak ja, bo tego nie potrzebują, ale wydaje mi się, że... że jednak powinni czasem pokontemplować coś więcej niż fragmenty na Mszy Św.
      Kiedyś jako grzeczna Katoliczka, miałam oczy zamknięte na bardzo wiele aspektów aż pewnego dnia zaczęłam mocno wczytywać się w Pismo i... odeszłam od KrK.

      Usuń
    5. Ze mną było dokładnie tak samo:)

      Usuń
  9. Hmmm, "... psychika (umysl, emocje, wola) zanikaja " ? Nigdy nie slyszalam takiej interpretacji. Czy umysł,emocje i wola to nie jest dusza człowieka, która opuszcza martwe ciało i jest eskortowana przez aniołów do Pana? Czy nie o tym pisze Paweł w 2 liście do koryntian 5:8-10 ?
    Po prostu pytam. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że chodzi o duszę człowieka.
      "Bo los synów ludzkich jest taki jak los zwierząt, jednaki jest los obojga. Jak one umierają, tak umierają tamci; i wszyscy mają to samo tchnienie [hebr. ruah - duch]. (Kazn.3:19)

      Wróci się proch do ziemi, tak jak nim był, duch zaś wróci do Boga, który go dał. (Kazn.12:7)

      Również serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Maria, czy to znaczy ze dusza zanika?

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Śmierć jest odwrotnością procesu stworzenia, a Biblia postrzega istotę ludzką jako jedność. Nigdzie nie mówi o nieśmiertelnej duszy, zamkniętej w przemijającym grzesznym ciele.
      Pismo Święte naucza, że człowiek składa się z ciała psychiki i ducha /1 Tes. 5,23; Rdz. 2,7/ Słowo duch /hebr. ruah/ znaczy "oddech". Po śmierci ten oddech życia /duch/ powraca do stwórcy, który go dał /Koh. 12,7, Łk. 23,46, Dz. 7,59/.
      Ciało ponownie obraca się w proch, zaś "dusza" to po prostu psychika, na którą składa się: umysł, uczucia i wola.
      W Księdze rodzaju 2;7 czytamy: "Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą".
      Biblia postrzega istotę ludzką jako jedność, a dusza po śmierci nie może być odrębnym bytem żyjącym i mającym świadomość swego istnienia.
      Do Boga powraca "duch życia" zarówno człowieka jak i zwierzęcia: "Los bowiem synów ludzkich jest ten sam co i los zwierząt; los ich jest jeden. Jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego i oddech życia ten sam ... wszystko idzie na jedno miejsce: powstało z prochu i wszystko do prochu znów wraca" /Koh. 3;19-20/.
      Biblia absolutnie nie podziela przekonania, że po śmierci ludzie idą do nieba, piekła, czy też czyśca. Wręcz przeciwnie:
      "Po śmierci nie pamięta się o tobie, a w krainie umarłych, któż cię wysławiać będzie" /Ps. 6;6/
      "Gdy opuszcza go duch, wraca do prochu swego. W tymże dniu giną wszystkie zamysły jego" /Ps; 146,4/.
      "Zmarli niczego nie wiedzą"
      Pismo Święte uczy, że zbawieni znajdą się w niebie, ale dopiero po zmartwychwstaniu: "A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedno do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie" /Dan. 12;2/.
      Człowiek nie jest nieśmiertelny z natury. Może otrzymać nieśmiertelność przez zmartwychwstanie, jeśli je przyjmie od Boga na jego warunkach.
      Nauka o nieśmiertelnej duszy jest kłamstwem szatana, który po raz kolejny chce dowieść, że stworzenie może mieć nieśmiertelność niezależnie od Stwórcy.
      Tylko dzięki Jezusowi możemy ją osiągnąć: "Kto nie ma Syna Bożego, nie ma też życia" /1J.5;12/.
      Człowiek zaraz po swojej śmierci nie odbiera ani nagrody, ani kary. Pismo Święte naucza, że Pan Jezus odda każdemu dopiero przy zmartwychwstaniu: "Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego zz aniołami swymi i wtedy odda każdemu według uczynków jego" /Mt.16;27/.
      Mam nadzieję, że moja odpowiedź jest w miarę zrozumiała.
      Wiem, że Kościół Katolicki naucza o nieśmiertelności duszy, ale jest to absolutnie sprzeczne z poglądami Pisma Świętego, a nawet zwykłą ludzką logiką.

      Przesyłam serdeczne pozdrowienia:)

      Usuń
    5. Maria, rozumiem co mówisz i dziękuje za podzielenie się tym w co wierzysz.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. Chciałabym dodać, że nie są to moje wymysły ani insynuacje, lecz tak mówi Słowo Boże.
      A jaka jest Twoja opinia na ten temat i co Ty o tym myślisz?

      Usuń
    7. Ja wierze, ze kiedy cialo umiera dusza czlowieka nie zanika tylko jest wzieta tam gdzie jest Pan tej duszy. Pan Jezus powiedzial do nawroconego zloczyncy na krzyzu "Zaprawde powiadam ci: dzis ze mna bedziesz w raju."ew. Lukasza 23:43

      Apostle Pawel mowil :"Mamy jednak nadzieje ... i chcielibysmy raczej opuscic nasze cialo i stanac w obliczu Pana. " 2 list do Koryntian 5:8

      Pan Jezus dal przyklad z zycia biedaka Lazarza: " Umarl zebrak aniolowie zaniesli go na lono Abrahama." Ew. Lukasza 16:22

      Jan apostol mial przywilej widzenia dusz : "A gdy otworzyl pieczec piata, ujrzalem pod oltarzem dusze zabitych dla Slowa Bozego i dla swiadectwa jakie mieli. " Apokalipsa Jana 6:9

      Z wlasnego doswiadczenia:majac przywilej bycia w obecnosci umierajacych osob odczuwam krzatanine jakby niewidzialnych postaci na krotko przed ostatnim oddechem odchodzacej osoby. Po reakcjii innych obecnych osob widze, ze tez cos czuja ale nie wiedza co to jest.

      Wedlug mnie calkiem logiczne jest wierzenie, ze dusza czlowieka jest niesmiertelna.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    8. Myślę, że o nieśmiertelności duszy napiszę w najbliższym czasie post, więc postaram się w nim zawrzeć wszystkie "za" oraz "przeciw":)
      Dzisiaj chcę tylko zwrócić Twój uwagę na jedną rzecz. Skoro Jezus po swojej śmierci przez trzy dni leżał w grobie, to jak mógł obiecać łotrowi, że w dniu ukrzyżowania on będzie razem z nim w niebie?
      Zapewne wiesz, że Jezus wstąpił do nieba dopiero 40 dni po swoim zmartwychwstaniu, to czy łotr mógł Go wyprzedzić i wstąpić do nieba w dniu śmierci Jezusa?

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    9. Ja wierze, ze dusza opuszcza cialo w procesie smierci i jest niesiona do miejsca/wymiaru ktore Bog wyznaczyl. Gdyby dusza zanikala to czy mogla by byc zawolana by wejsc do ciala w przypadku takim jak wskrzeszenie Lazarza?

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy tekst!!! Ja tam wierzę Bogu. Napiszę Ci coś. Parę dni temu, śniło mi się, jak Bóg, Jezus (no nie wiem) tuli mnie. Był to sen na jawie, ale takiej miłości jak ta w życiu nie poczułam. Opisać się nie da. Czułam się jak najważniejsza osoba we wszechświecie. No nie da się tego opisać.
    Co do ludzi, ja mam 31 lat, ale widze zastraszającą zmianę na gorsze i nie mam zamiaru milczeć na ten temat. Pan o lasce się przewróci, a ludzie stoją, zakonnicy wypadną pieniądze, a ludzie stoją. Młodzi ludzie piszą mi tylko o markowych rzeczach, dziwią się, dlaczego mnie to nie interesuje. Liczby się teraz liczą. Piszę z ludźmi z całego świata i czasami płakać mi się chce. Rozmowy zazwyczaj wyglądają tak:'Cześć co u ciebie? Dobrze. Wyślij mi swoje zdjęcie' Koniec. Są też i gorsze, pełne zboczeństw, pełne pustych zdań. Liczy się też ciało. Ohhh jak mnie to czasami męczy. Ileż ja pustych osób spotykam. Ile pustych słów wysłuchuję. Wiem, że jest dużo dobrych ludzi i na nich staram się skupić, ale czasami to, co się dzieje z ludźmi, mnie przeraża. Stajemy się jak roboty. Taka smutna prawda. Oczywiście nigdy nie piszę o wszystkich.
    A co do końca świata, to Bóg jeden wie!
    Świetny, odważny tekst, dający do myślenia.

    Jesteś świetną osobą, z serduchem otwartym, a nie pozamykanym na pięćdziesiąt spustów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko miałaś piękny sen, ale to prawda - taki właśnie jest Bóg.
      Jego obecność i miłość sprawia, że dzięki Niemu człowiek odczuwa tylko i wyłącznie pozytywne wibracje.
      Kiedyś doświadczysz tego na żywo:)
      Bóg kocha nas wszystkich, niezależnie od koloru skóry, zasobności portfela, czy mądrości.
      I chociaż czasem patrząc na całe zło tego świata, niektórym ludziom wydaje się, że Bóg chyba o nas zapomniał - On nigdy nas nie zawiedzie.
      Masz rację, że panuje ogólna znieczulica, a miłość i empatia to słowa które wkrótce nie będą mieć żadnego znaczenia. Ale to jest również jeden ze znaków zapowiadających ponowne przyjście Jezusa: "Powstaną liczni fałszywi prorocy i wielu w błąd wprowadzą, a ponieważ wzmoży się nieprawość, ostygnie miłość wielu" - Mat. 24.11.

      Agnieszko dziękuję za Twoje słowa i serdecznie Cię pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Piszesz Mario o sprawach, które mnie trapią, które widzę i o których trzeba mówić.Na przyjście Jezusa czekam z pokorą, ale zgadzam się z Tobą w tym, że w ludziach zanika empatia, zaciera się granica między dobrem i złem. Mój tata, który już nie żyje, "męczył" się w nowych realiach, nie umiał się przestawić na "nowe". To pokolenie nie rozumiało, jak człowiek mógł się tak zmienić...Zawsze powtarzał: "Kiedyś ludzie byli bardziej biedni, ale bardziej zżyci ze sobą".
    Pozdrawiam i dziękuję za piękny post:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Moniko. Moja babcia, która zmarła w zeszłym roku również była zaskoczona współczesnym światem, który pędzi jak szalony na zatracenie.
      Zauważ, że ludzie ciągle nie mają czasu na nic. Nawet najbliższa rodzina nie ma czasu na to, żeby usiąść wspólnie przy stole i porozmawiać. To jest jakaś tragedia.
      Dzieci sobie, a rodzice sobie. I nie zgadzam się z tym, że czasy są ciężkie.
      Kiedy moja babcia opowiadała jak im się ciężko żyło, to niejeden człowiek nie wytrzymałby tygodnia w takich warunkach.
      Niestety nie idzie ku lepszemu - wręcz przeciwnie. Jest coraz gorzej.
      Ale tak jak napisałam w poście, cytując fragment ew. Mateusza - to wszystko musi się stać.
      I wiesz co Moniko, ja coraz częściej tęsknię za przyjściem Jezusa:)
      Pozdrawiam Cię serdecznie:)

      Usuń
  12. Końcem świata się nie przejmuję; dla mnie nastąpi ten koniec świata w chwili śmierci, a ponieważ "nie znamy dnia ani godziny" więc "Nie troszczcie się zbytnio o jutro" - Mt 6, 24-34
    Pismo św. mówi - dusza jest nieśmiertelna.
    Proponuje dokonać na początek pewnej operacji myślowej i zamiast słowo „dusza” użyć słowa „istota żywa w ciele”, albo „krew”. Teraz te pojęcie wstawiamy do następujących fragmentów Pisma Świętego:

    Mt 10, 28: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz istoty żywej w ciele/krwi (w tekście greckim jest „dusza” jako „psyche”) zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który istotę żywą w ciele/krwi (w tekście greckim jest „psyche” – dusza) i ciało może zatracić w piekle”.

    Zach 12, 1: „Wyrok, Słowo Pana o Izraelu. Wyrocznia Pana, który rozpostarł niebiosa i założył fundamenty ziemi, i istotę żywą w ciele/krwi tchnął we wnętrze człowieka.”

    1 Sm 28, 7: „Zwrócił się więc Saul do swych sług: Poszukajcie mi kobiety wywołującej istoty żywe w ciele/krwi (w tekście jest: „duchy”), chciałbym pójść i jej się poradzić. Odpowiedzieli mu jego słudzy: „Jest w Endor kobieta, która wywołuje istoty żywe w ciele.”

    Hbr 12, 23: „do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do istot żywych w ciele/krwi sprawiedliwych, które już doszły do celu”.

    Jeżeli dusza jest materialna i nie jest nieśmiertelna, to jak mam rozumieć słowa zawarte w 2 Kor 5, 1-10? „Chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana” (2Kor 5, 7) – jeżeli dusza jest tożsama z ciałem, to jeżeli opuszczę ciało, to kto stanie przed Panem?
    Od strony Pisma Świętego: neszamah – tchnienie życia (Rdz 2, 7), nephesz – istota żywa (Rdz 2, 7), psyche – dusza, pryncypium życia, pneuma – duch, dusza.

    Tchnienie, oddech – to w rzeczywistości najbardziej typowe znamiona bytu pozostającego przy życiu. Być przy życiu – znaczy mieć w sobie tchnienie (2Sm 1, 9; Dz 20, 10); gdy człowiek umiera, uchodzi zeń dusza (Rdz 35, 18), człowiek „oddaje ducha” (Jer 15, 9); gdy zmartwychwstaje, wraca doń dusza (3Krl 17, 21).
    „Duszą” rzeczywiście nazywa się wszystko co żyje, nawet zwierzę (Rdz 1, 20 n24; 2, 19) Najczęściej jednak chodzi o ludzi; dlatego mówi się o „kraju, który liczy siedemdziesiąt dusz” (Rdz 46, 27 = Dz 7, 14; por. Pp 10, 22; Dz 2, 41; Dz 27, 37). Dusza – to człowiek (Kpł 5, 1 n; Kpł 24, 17; Mk 3, 4; Dz 2, 43; 1P3, 20; Ap 8, 9) w przeciwieństwie do czegoś materialnego (Dz 7, 10).
    Jeżeli dusza nie istnieje, albo jeżeli dusza nie jest nieśmiertelna, to jak należy rozumieć przypowieść Chrystusa o „Łazarzu i bogaczu” z Łk 16, 19-31? Czyżby Pan Jezus kłamał?
    A jak mam rozumieć śmiertelność duszy w świetle Mt 10, 28: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle”.
    Wiara chrześcijan w NIEŚMIERTELNOŚĆ duszy ukazuje Ap 7, 13 n. Mowa jest tam o tych, którzy przybyli i przychodzą od Boga z wielkiego ucisku. Ci, którzy przybywają do Boga to dusze zmarłych, które przez wieki gromadzą się u Pana: „Błogosławieni, którzy w Panu umierają już teraz. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą z nimi ich czyny” Ap 14, 13; por. także Ap 6, 11.
    ogranicza mnie liczba znaków, więc c.d.n

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiarę Izraelitów w nieśmiertelność duszy ukazuje 1Sm 28, 7-20. Duch Samuela przepowiadał w imieniu Boga (1Sm 28, 16, 18). Chyba, że Samuel był demonem i jako demon się ukazał Saulowi i jako demon (sic!) przekazywał polecenia Boga….???
    Mk 15, 35 nn – czyż tutaj nie widać wiary w życie pozagrobowe. Żydzi myśleli, że wzywa Jezus Eliasza na pomoc, który znajdował się w szeolu sprawiedliwych. Jeżeli pierwszym, który zmartwychwstał cieleśnie jest Jezus Chrystus, to pod jaką postacią przebywał Eliasz w szeolu sprawiedliwych?
    A obecność 24 Starców w niebie, jeszcze przed zmartwychwstaniem ciał (por. Ap 4-5)?
    Pan Bóg stworzył człowieka na Obraz i Podobieństwo Swoje. Na czym by więc miało polegać to podobieństwo, jeżeli człowiek nie miałby duszy nieśmiertelnej, duchowej? Jeżeli podobieństwo człowieka do Boga miałoby być jedynie fizyczne, materialne i cielesne, to jaki wygląd ma Pan Bóg? Jaka posiada grupę krwi, ile waży i jakiego jest wzrostu? A jaki kolor maja Jego oczy? A jeżeli jest podobny człowiek do Pana Boga na sposób fizyczny, to który człowiek, z żyjących lub umarłych, jest najbardziej do Niego podobny?
    Uczniowie Apostolscy, czyli ci, którzy mieli bezpośredni kontakt z Apostołami nauczali o nieśmiertelności duszy. Czyżby kłamali? Czyżby Apostołowie przekazali im nieprawdę?

    Mała konkordancja biblijna na temat duszy;

    Dusza jest stworzona przez Boga: Rdz 2, 7; Ekl 12, 7; Iz 57, 16; Zach 12, 1.

    Dusza została stworzona na obraz Boży: Rdz 1, 26-27; 1 Kor 11, 7; Kol 3, 10.

    Dusza jest czymś innym niż ciało: Mt 10, 28; Dz 2, 26-27; 1Tes 5, 23; Hbr 4, 12.

    Dusza oddziela się od ciała w momencie śmierci: Rdz 35, 18; Ekl 12, 7; Łk 12, 20.

    Dusza żyje nadal, pomimo śmierci ciała: Rdz 35, 18; 1Sam 28, 19; 1Krl 17, 22; Mt 10, 28; Łk 8, 55.

    Dusze po śmierci ludzi są już w Niebie: Mdr 3, 1; Ap 6, 9; Ap 8, 3; Ap 20, 4.

    Dusza jest przedmiotem kuszenia: 1 P 2, 11; 2 P 2, 14.

    Nic nie zrównoważy potępienia i zatracenia duszy: Mt 16, 26; Mk 8, 36.

    Zbawienie duszy jako cel wiary: Jk 1, 21; 1P 1, 9.

    W momencie śmierci człowiek powierza swoją duszę Bogu: Ps 31, 5; Dz 7, 59; 1 P 4, 19.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim szerzej odpowiem na Twój "dość" obszerny komentarz, mam tylko jedno pytanie.
      Czy według Ciebie duch wychodzący z ziemi i ukazujący się królowi Saulowi - był duchem przepowiadającym w imieniu Boga i pochodzącym od Boga?

      Usuń
    2. Przepraszam za obszerność komentarza. Odpowiem więc tym razem krótko;
      Nekromancja została przez Boga JHWH zakazana (Kpł 19,31), jednak, nigdzie nie zostało powiedziane, że jest to nie możliwe. Księga Izajasza 7,11 mówi: „Proś dla siebie o znak od Pana, twego Boga, czy to głęboko w podziemiu, czy to wysoko w górze” – Bóg JHWH nie wyklucza możliwości dania znaku z „głębokiego podziemia”. Przyjęło się uważać „głębokie podziemie” za świat podziemny, który zamieszkują duchy zmarłych. Kilka wersów dalej praktyka radzenia się duchów zmarłych zostaje uznana ze bezsensowną (por. Iz 8,18), ale wciąż nie za niemożliwą.
      pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Temat nieśmiertelności jest bardzo obszerny, więc moja odpowiedź musiałaby być również bardzo obszerna.
      Pozwól, że napiszę post na ten temat i zawrę w nim mój punkt widzenia na kwestię nieśmiertelności duszy.
      Postaram się również odnieść do Twojego komentarza.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Droga Mario, przeczytałam tekst kilka razy... Piękny i mądry post.
    Dla mnie osobistym końcem świata było odejście Mojej Córki... Nie Rodziców, ale Córki...
    Jeśli faktycznie jest ten lepszy świat, to powinnam być spokojna i czekać na biblijny koniec świata.
    Ale nie jestem spokojna, ból jest zbyt silny, tęsknota zbyt wielka...
    Póki co - po prostu trwam...

    Pozdrawiam Cię bardzo ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, nawet nie wiesz jak Cię rozumiem. I chociaż nie przeżyłam tak strasznej tragedii jak Ty - jestem przekonana, że w życiu nie może człowieka nic gorszego spotkać.
      Tak bardzo Ci współczuję - bo cóż innego mogę zrobić.
      Basiu wyobraź sobie, że jest - a raczej będzie ten lepszy świat.
      Kiedy Jezus wróci na tę ziemię /na 100%/ znowu spotkasz swoją córeczkę i przywitasz się z nią.
      Nie będzie chorób, śmierci i zła. Dzisiaj trudno nam uwierzyć w tak doskonały świat, ale tak właśnie będzie, bo Bóg nam to obiecał:)

      Przesyłam do Ciebie moc serdeczności:)

      Usuń
  15. Mario, bardzo obszerny i rzetelny post stworzyłaś, podpisuję się pod jego treścią w całości. Nic dodać, nic ująć...Skoro sam Jezus mówi, że "o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec" zatem wierzący powinni przyjąć te slowa z pełną pokory wiarą. Ja wierzę w ponowne przyjście Jezusa i mogę tylko powtórzyć za apostołem Janem "Przyjdź Panie Jezu" - Marana Tha
    Serdeczności przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olimpio, ja odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie przyjście Jezusa wkładają między bajki i niby w nie wierzą, ale tak nie do końca. Jeśli człowiek naprawdę ufa Biblii, nie powinien mieć z tym żadnego problemu.
      Pozdrawiam Cię serdecznie:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...