wtorek, 28 czerwca 2016

Gigant w Sewilli, czyli Katedra Najświętszej Marii Panny


"Będzie tak ogromna, że  ci co ją zobaczą ukończoną
wezmą nas za szaleńców"

- powiedział Alonso Martinez, rysując w 1401 r. 
plany gotyckiej katedry


Chyba muszę architektowi przyznać rację. 
A biorąc jeszcze pod uwagę XV wieczne realia i możliwości techniczne okresu w którym budowana była Katedra Najświętszej Marii Panny, można by pokusić się o stwierdzenie, że rzeczą niemożliwą jest aby normalny, przeciętny człowiek mógł stworzyć tak niesamowicie piękną i gigantyczną budowlę. 
Ja w każdym bądź razie byłam pod ogromnym wrażeniem dzieła Martineza, którego niestety ze względu na rozmiar, w żaden sposób nie dało się objąć w całości i przedstawić na jednej fotografii.


Ostatnie badania wykazały, że pod względem przestrzennym Katedra w Sewilli wyprzedza Bazylikę św. Piotra w Rzymie i katedrę św. Pawła w Londynie - uważane za największe świątynie chrześcijańskie w Europie. 
Katedra wraz z Alcazarem i Archiwum Indii znajduje się na liście UNESCO
Podstawą planów A. Martineza i następnych architektów był wielki meczet Almohadów zbudowany w 1078 r. /116 m długości i 76 szerokości/, który Ferdynand III Święty po zdobyciu Sewilli w 1248 r. kazał przekształcić w kościół.


Z meczetu zachowała się w całości Puerta del Perdon /Brama Przebaczenia/, ze wspaniałym podkowiastym łukiem, prowadząca na otoczony arkadami Patio de los Naranjos /Dziedziniec Drzewek Pomarańczowych/, również z czasów Almohadów.


Gdy wojska Ferdynada Świętego weszły do Sewilli, mieszkańcy miasta już szykowali się do zburzenia muzułmańskiego minaretu, "by nie oglądały go oczy niewiernych". Budowlę uratował książę Alfonso /późniejszy król Alfons X Mądry/, grożąc, że osobiście zasztyletuje każdego, kto tknie choćby jeden kamień.
Zaraz potem z minaretu  - zamiast śpiewu muezina - Sewilla słyszała głos dzwonów.



Giralda to muzułmański minaret, który w 1184 r. rozkazał wybudować kalif Jusuf Jakub al-Mansur X., który swoją świetnością i wyglądem miał przyćmić wszystkie dotychczas wybudowane.
Architekt wykorzystał kwadratową wieżę kościoła Wizygotów, którą ci z kolei wznieśli na rzymskich fundamentach. Świat muzułmański zaniemówił z wrażenia, podziwu i zazdrości. Wkrótce przy meczetach w Marakeszu, Rabacie i innych arabskich miastach pojawiały się kopie minaretu z Sewilli.


W XVI wieku kordobański architekt Hernan Ruiz nadał minaretowi renesansowy wygląd, zdobiąc balustradami i balkonami ostatni poziom nad arabskim arkadowym fryzem /podpatrzone u Wizygotów/. Przebudował też wieżyczkę i zwieńczył ją wiatrowskazem z 7-metrowym posągiem z brązu symbolizującym Wiarę. Obracający się posąg nazwano Giraldillo /obracać się/ i ma postać urodziwej kobiety w tunice, z tarczą w jednej ręce i palmą  w drugiej.



W związku z tym, że po całodziennym zwiedzaniu miasta moje biedne plecy odmawiały już posłuszeństwa - na zdobywanie szczytu minaretu /Giraldy/ oddelegowałam mojego męża, który na fotografiach uwiecznił piękną panoramę Sewilli.





Wnętrze Katedry to również niebagatelna uczta dla oczu oraz uszu. Tuż przy wejściu znajduje się grobowiec Krzysztofa Kolumba wykonany przez Arturo Melida podtrzymywany przez wielkie posągi królów Kastylii, Aragonii, Leonu i Nawary.
Do końca jednak nie wiadomo czy faktycznie znajdują się tutaj szczątki Kolumba, czy też jednego z jego synów.


Stojąc w Katedrze pod gigantycznymi łukami, ogromnymi witrażami i pięknym sklepieniem, a także patrząc na cały przepych i bogactwo jej wnętrza - jestem przekonana, że jego twórca osiągnął w stu procentach zamierzony efekt. Pokazał maleńkość człowieka, w stosunku do ogromu Boga. Takie niestety były i nadal są założenia kościoła we wznoszeniu tak monumentalnych budowli. 
Niestety dla mnie są one błędne, niezrozumiałe, i nie mające żadnego uzasadnienia w Piśmie Świętym, bo przecież: "Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim - On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka  w świątyniach zbudowanych ręką ludzką ..." - apostoł Paweł - Dz. Ap. 17,24.
No ale to już jest indywidualna kwestia każdego człowieka.


W Głównej Kaplicy /Capilla Mayor/  usytuowanej pośrodku budowli znajduje się gigantyczny ołtarz z 45 scenami z życia Jezusa, o wymiarach 27x18 metrów.  Jego twórcą jest flamandzki rzeźbiarz Pierre Dancart. 
Do jego stworzenia użył drewna orzechowca oraz modrzewia, które pokrył złotem. Jest on uważany za największy ołtarz na świecie.
Dancart rozpoczął swoje dzieło w 1482 r., a do jego całkowitego ukończenia potrzebowano jeszcze 82 lat.

Na terenie Katedry znajduje się stała wystawa
 sztuki sakralnej z przełomu XIV-XIX wieku.





Do Sewilli co roku przyjeżdżają miliony turystów z całego świata, którzy wydeptują wszystkie możliwe ścieżki oraz ulice w tym pięknym mieście. Spacerują, przysiadają na ławeczkach lub stopniach sewilskiej Katedry. Podziwiają ją, modlą się w jej wnętrzu, niejednokrotnie doświadczając Boga. Niektórzy mówią, że w tym miejscu czuć magię. 
Dzisiaj Żydzi, Cyganie, Muzułmanie, protestanci oraz katolicy mogą bezpiecznie spacerować po ulicach miasta. 
Nie zawsze jednak Sewilla była tak przyjazna i pozytywnie nastawiona do wszystkich odwiedzających ją, czy też mieszkających w niej ludzi. 
Patrząc na to wspaniałe dzieło ludzkich rąk trudno uwierzyć, że kiedyś na stopniach Katedry płonęły stosy Świętej Inkwizycji, a msze święte odprawiane były przed każdym autodafe. Najgorsze jest jednak to, że władze świeckie pod patronatem Kościoła Katolickiego starały się przekonywać ludzi, że dzieje się to w "imię Boga". 
Już dzisiaj zapraszam Was na kolejny hiszpański post, w którym opisywać będę powołanie do życia jednej z najokrutniejszych instytucji w dziejach ludzkości, jaką była "Hiszpańska Inkwizycja".

 

Dziękuję za pozostawione komentarze 
i życzę Wam wszystkim cudownych, letnich dni:)


Sewilla, 04.03.2016 r.

środa, 22 czerwca 2016

Ludzie - tacy jak my

"W ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw, 
niż na pogardę"

Albert Camus
Ten mężczyzna mieszkał w metalowym baraku
przy plaży w Susanji /Czarnogóra/

Już dawno chciałam napisać ten post, ale miałam tyle innych rzeczy do zrobienia, tyle ciekawych miejsc do zobaczenia - że po prostu zapomniałam i zwlekałam z tym aż do dzisiaj. 
Myślę, że każdemu z Was zdarzyło się chociaż raz w życiu zapomnieć o czymś istotnym i ważnym, a potem bardzo tego żałować i myśleć sobie: "Gdyby tak można cofnąć czas".
Niestety czasu cofnąć się nie da, ale zawsze można przecież odpowiednio  wykorzystać bieżącą chwilę i każdy moment naszego życia na prawidłowe relacje, szacunek oraz pozytywne nastawienie do drugiego człowieka. 
Taką już dziwną mam przypadłość że, gdziekolwiek jadę zawsze staram się fotografować ludzi. Po prostu bardzo to lubię. 
Moja dewiza brzmi, że to właśnie ludzie są sercem i siłą napędową danego miejsca na Ziemi. 
A ludzie są przecież różni.
Biedni i bogaci, piękni i brzydcy, sympatyczni i odpychający, zadowoleni z życia, a także odwieczne marudy. 
I w tym właśnie tkwi cały urok naszego człowieczeństwa - różnorodność 
i wielobarwność. 

Japonka pozująca do portretu - Austria

Muzułmańska para spożywająca posiłek nad wodospadami Krimml - Austria

która przez cały dzień bawiła się kamykami
na plaży Susanje /Czarnogóra/
Zauroczyła mnie albańska
dziewczynka
mieszkanka miasta Ulcinji /Czarnogóra/
Kiedy ulicami Ulcinji szedł ten śmierdzący,
bezdomny człowiek
wszyscy się od niego odsuwali
Kiedy na plaży pozowała ta śliczna dziewczyna
wszyscy ją podziwiali.
Wyglądała uroczo, więc nie ma się co dziwić



Codzienne życie w Ulcinji i dylemat dwóch koleżanek co też kupić w sklepie /Czarnogóra/

Chłopcy zbierający oliwki z drzewa - Susanji /Czarnogóra/

Mężczyzna szukający resztek jedzenia w koszu na śmieci /Czarnogóra/
Bogate turystki z Kuwejtu w czarnogórskiej restauracji
Plotkujące sąsiadki /Czarnogóra/
"Uśmiech za uśmiech" /Czarnogóra/
Tę sympatyczną muzułmańską parę spotkałam na ulicach Starego Baru.
Z kobietą ucięłyśmy krótką pogawędkę i chciała żebyśmy razem zrobiły sobie zdjęcie.
 Mimo różnic kulturowych tak naprawdę ludzie wszędzie są tacy sami. 

"A ja jestem sobie  taki drobny cwaniaczek"
/Czarnogóra/

Niektóre fotografowane osoby są zadowolone pozując do zdjęcia, do innych muszę się pięknie uśmiechać i być bardzo miła, a jeszcze inni każą sobie za to płacić. Ta ostatnia opcja dotyczy naszego rodaka - bieszczadzkiego zakapiora.

"Dajesz kasę i możesz mi zrobić zdjęcie" - tak negocjował nasz rodak z Bieszczad. 
Byłam nieugięta i kupiłam mu coś do jedzenia - chyba nie był zadowolony.

Ale ja i tak nie daję za wygraną. Czy to ukradkiem, czy też oficjalnie - zawsze robię zdjęcia. Przy okazji można też pogawędzić o tym i owym. Dowiedzieć się jak  ludzie żyją w danym kraju, mieście. Czym się interesują i jak spędzają czas. Ich mieszkańcy najlepiej orientują się w terenie - wiedzą gdzie znaleźć można jakieś fajne, atrakcyjne miejsca /nieopisane w przewodniku/, czy też gdzie można na przykład dobrze zjeść.
Wiem, że robienie zdjęć innym ludziom czasem może wydawać się ryzykowne, ale ja się nie zrażam. 
Staram się nigdy nie lekceważyć drugiego człowieka - niezależnie od tego czy jest on młody czy też stary, czysty czy brudny, mieszkający w ekskluzywnym apartamencie,  czy też metalowym baraku. 

Właśnie Ci sympatyczni panowie mieszkali w takim apartamencie tuż nad brzegiem morza. Wieczorem oglądali telewizor który stał z tyłu "domu". W ciągu dnia prowadzili własny 
biznes, sprzedając produkty lokalne w postaci rakiji oraz oliwy /Czarnogóra/ 


Publiczność obserwująca pokaz flamenco w Granadzie /Hiszpania/

Jakoś przecież trzeba dorobić, czyli flamenco
do kotleta /Hiszpania/

Byłam zachwycona śpiewem tego mężczyzny, który rozbrzmiewał na pustych ulicach
dzielnicy Albaicin w Granadzie /Hiszpania/
Ulica w Nerji /Hiszpania/
Partyjka szachów na ulicach Granady /Hiszpania/
W ciągu trzech minut powstawały trzy piękne obrazki
Granada /Hiszpania/
Mężczyzna podziwiający widoki rozciągające się z "balkonu Europy" w Nerji /Hiszpania/
Pokaz tańca tureckiego na ulicy Mostaru /Bośnia i Hercegowina/
Dziewczynki przygotowujące się do tańca
Nad Jeziorem Zell am See /Austria/
Muzułmanka wybierająca obraz
na ulicy Mostaru /Bośnia i Hercegowina/
Przygotowanie do skoku z mostu w Mostarze
/Bośnia i Hercegowina/




Malaga /Hiszpania/

A jeśli mogę komuś  pomóc - zawsze staram się to robić.
Nigdy nie wiadomo z powodu jakich okoliczności tak niefortunnie potoczyło się niejednokrotnie życie jakiegoś  człowieka.
Przecież pomiędzy bogactwem, a skrajnym ubóstwem tak naprawdę jest bardzo cienka linia.
Wystarczy chwila nieuwagi, ostry zakręt w życiu, nieprzychylne zbiegi okoliczności i na własnej skórze człowiek może się przekonać o tym, jak żyje się po drugiej stronie lustra.

Dzielnica Albaicin w Granadzie /Hiszpania/
Dzielnica Albaicin w Granadzie /Hiszpania/

W wykutych skałach /jaskiniach/ na obrzeżach Granady mieszkają ludzie 

Sprzedawca kasztanów przy Placu Hiszpańskim w Sewilli /Hiszpania/
Most Puente Nuevo Kordoba /Hiszpania/

Grajek przy Katedrze w Granadzie /Hiszpania/

A czy dobro wraca?
Uwierzcie mi, że tak. Przekonałam się o tym nie raz na własnej skórze, 
a ostatnio również w czasie naszego pobytu w Hiszpanii. 
Przed wyjazdem za granicę zakupiłam translator /tłumacz/ za kwotę 1500 zł. Kiedy wylądowaliśmy na lotnisku w Maladze - taksówką musieliśmy dotrzeć do wypożyczalni samochodów, żeby odebrać auto. Wiadomo jak to jest: szum, zgiełk, totalne zamieszanie. Gdy taksówkarz odjechał zorientowaliśmy się, że został w niej nasz plecak razem z nowym translatorem i kilkoma drobiazgami /niezły początek wakacji/.
Kiedy wychodziliśmy już z wypożyczalni z kluczykami w ręku - drzwi otworzył mi jakiś starszy Pan, trzymający w ręku mój plecak. Gdyby przyjechał minutę później nas by już nie było. A dzięki jego dobroci odzyskaliśmy translator i kolejny raz przekonaliśmy się o tym, że tam na górze zawsze Ktoś nad nami czuwa i nigdy nie zawodzi.
A wiecie co w tym wszystkim jest najpiękniejszego?
To, że na świecie są życzliwi ludzie, a "nasz taksówkarz" oddając zgubę, sprawiał wrażenie jeszcze bardziej zadowolonego niż my sami.
Szczery uścisk dłoni zastąpił wszystkie słowa. 


"Chcąc zmusić ludzi, aby dobrze o nas mówili,
jedyny to sposób - czynić dobrze"
Voltaire

Ja wierzę w ludzką dobroć i uważam, że zawsze należy dać szansę  drugiemu człowiekowi, zanim się go skrytykuje.

Mężczyzna siedzący przy torach kolejowych nad Jeziorem Szkoderskim /Czarnogóra/
Ja nazwałam go "Stary Jim"


Pamiętacie Jezusa kiedy chodził po naszej ziemi oraz to w jaki sposób  On traktował ludzi?
Czy istotny był dla niego status majątkowy, wygląd, miejsce zamieszkania lub sposób życia człowieka?
Jezus kochał i szanował wszystkich ludzi bez względu na to jaką pozycję społeczną zajmowali i co sobą reprezentowali. A czy my tak potrafimy?
Czy nie zbyt pochopnie oceniamy innych i wystawiamy im negatywną ocenę, zanim tak naprawdę zdążymy ich poznać?
Jakże często oceniamy człowieka "po wyglądzie" - a niejednokrotnie nawiązując bliższy kontakt zupełnie zmieniamy o nim zdanie - zarówno w kontekście negatywnym jak również pozytywnym. 

Nerja /Hiszpania/
Granada /Hiszpania/
Nerja /Hiszpania/

Kiedy czasami się zdarza, że moje "ego" bierze górę, zaczynam mędrkować i za bardzo obrastam w piórka - wtedy otwieram Pismo Święte i czytam mój ulubiony fragmentem pochodzący z ewangelii Jana 8,1-11:

"Jezus udał się na Górę Oliwną. Rano znowu przybył na teren świątyni i cały lud zaczął się zbierać przy Nim. On usiadł i uczył ich. Wtedy uczeni i faryzeusze przyprowadzili jakąś kobietę, przyłapaną na cudzołóstwie. Postawili ją pośrodku i powiedzieli Mu: "Nauczycielu, ta kobieta została złapana na występku cudzołóstwa. W Prawie Mojżeszowym kazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?"
Mówili to dla poddania Go próbie, by mieć coś do oskarżenia Go. Na to Jezus pochyliwszy się rysował palcem po ziemi. Gdy nie przestawali Go pytać, wyprostował się i rzekł im:

"Kto z was jest bez grzechu - niech pierwszy rzuci w nią kamieniem".

I znowu pochyliwszy się, rysował po ziemi. Gdy oni to usłyszeli, zaczęli jeden po drugim odchodzić, zaczynając od starszych. Został sam i ta kobieta, stojąca pośrodku.
Jezus wyprostował się i zapytał ją: "Kobieto, gdzie są? Żaden nie wydał na Ciebie wyroku?"
Odpowiedziała: "Żaden, Panie". Jezus rzekł: "I ja na ciebie wyroku nie wydaję. Idź, a odtąd już nie grzesz".

Zanim więc podniesiemy z ziemi kamień
- otwórzmy najpierw nasze serce na drugiego człowieka, 
a zamiast nim rzucić - spróbujmy podać mu naszą pomocną dłoń. 
Tego życzę sobie oraz Wam wszystkim. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...