czwartek, 2 czerwca 2016

Miłość w królewskim wykonaniu - Alkazar w Kordobie

"Gdybym mówił językami ludzi 
i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.  
Gdybym też miał dar prorokowania 
i znał wszystkie tajemnice i posiadał wszelką wiedzę  i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym...
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje ... 
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość".


Któż z nas nie zna cudownego "Hymnu o miłości" napisanego przez apostoła Pawła w I liście do Koryntian. 
Myślę, że już nikt po Pawle nie znalazł stosowniejszych słów do określenia i trafniejszego sformułowania tego najwspanialszego i najwznioślejszego z ludzkich uczuć, ofiarowanego człowiekowi przez Boga.

Od dawna wiadomo, że  w Polsce miesiąc maj nazywany jest miesiącem zakochanych. Nie wiem jak sytuacja wyglądała  w XV wiecznej Hiszpanii i jaki miesiąc obecnie przypisuje się tam zakochanym, ale jedno wiem na pewno - w kwestii miłości niewiele się zmieniło. Każdy z nas chce kochać i chce być kochany. Taka to już nasza odwieczna natura i prawo, bądź przywilej wpisany w nasze serca przez Stwórcę tego Świata.
O miłości pisze się wiersze, książki, komponuje cudowne utwory muzyczne. 
Z miłości do swoich wybranek sułtani, królowie oraz wielcy i mniejsi tego świata - budowali pałace, projektowali ogrody, wznosząc się na wyżyny swoich ludzkich możliwości. 
Właśnie dzisiaj chciałabym zabrać Was do miejsc, w których kiedyś miłość była motywem przewodnim i bodźcem do działania. Niestety do pewnego czasu ...
Gdy wyruszyliśmy do Kordoby - ja jako niepoprawna romantyczka musiałam po drodze wstąpić do miasta  o nazwie Medina Azahara. 
Obecnie są to ruiny wspaniałego niegdyś kompleksu pałacowo-ogrodowego, wzniesionego przez kalifa Kordoby Abd ar-Rahmana  dla swojej ukochanej faworyty Zahry /stąd nazwa miasta/. 
Czyż nie brzmi to romantycznie dziewczyny? Przypuszczam, że żadna z nas nie miałaby nic przeciwko takiemu gestowi ze strony swojego mężczyzny:)


Budowa rozpoczęła się między 936 a 940 rokiem. Władca przeniósł z Kordoby do kompleksu pałacowego cały swój dwór. Prace trwały do śmierci kalifa w 961 roku, pochłaniając corocznie jedną trzecią budżetu państwa /ależ On musiał Ją kochać/.
Za czasów Al-Hakama II pałac przeżywał erę rozkwitu - odgrywał rolę stolicy islamskiego państwa Al-Andalus i był siedzibą kalifa. 
W 976 r. zmarł Al-Hakam i rządy przeszły w ręce jego jedenastoletniego syna Hiszama II.   Wtedy rozpoczął się upadek Mediny Azahary. Kolejni kalifowie rywalizowali o władzę, co w efekcie wywołało wojnę domową i rozbiło państwo na szereg księstw, które nie były w stanie bronić się przed chrześcijanami. 
Około 1010 roku Medina Azahara została splądrowana, a dzieła zniszczenia dopełniły oddziały berberyjskich najemników, którzy podpalili i zburzyli pałac. Przez kolejne tysiąclecie kompleks pałacowy i otaczające go miasto wymazano z mapy świata. 
Jak powiada stare ludowe przysłowie: "Miłość buduje niezgoda rujnuje".





Ruiny pałacu zostały odkryte dopiero w 1911 roku. Odkopano i zrekonstruowano około jedną dziesiątą ze 112- hektarowego założenia urbanistycznego. Pałac zbudowany był na trzech poziomach tarasowego zbocza. Na najwyższym poziomie znajdował się ogromny pałac kalifa, z salą tronową. Na poziomie środkowym były pomieszczenia przeznaczone dla najwyższych urzędników państwowych oraz członków rodziny królewskiej.
Na najniższym poziomie umieszczono meczet, łaźnie, stawy rybne, ptaszarnie, zoo oraz wytwórnie uzbrojenia. W pobliżu znajdowało się około 300 domów i koszary dla gwardii królewskiej.
Wszyscy przybywający do pałacu byli oszołomieni przepychem i bogactwem. W jednym z pomieszczeń  tak rozłożono kryształy, że kiedy słońce oświetlało salę - powstawała tęcza. W innym pomieszczeniu wybudowano basen wypełniony rtęcią.
W ogrodach pałacowych znajdowały się dwie fontanny. Jedna z nich zdobiona była dwunastoma złotymi rzeźbami przedstawiającymi rzeczywiste i fantastyczne gatunki zwierząt.
Obecnie w Medina Azahara trwają prace wykopaliskowe i rekonstrukcyjne finansowane przez rząd hiszpański, mające na celu ukazanie chociaż cząstki piękna, które narodziło się w tym miejscu z miłości.


Miłość i jej pragnienie towarzyszy nam od dnia narodzin, aż do samej śmierci.  
O tym najpiękniejszym, najcudowniejszym uczuciu, wyzwalającym same pozytywne reakcje i bodźce - można by pisać w nieskończoność.
Zarówno biedni jak i bogaci  marzą o miłości.
Tak było zawsze, tak jest i tak będzie.
Jeśli  jest ona odwzajemniona - nawet my, ludzie nie mając skrzydeł potrafimy latać. 
Ale czy zawsze tak było? Czy płomienne uczucie wystarczyło, żeby kochający się ludzie mogli zawierać związki małżeńskie i być ze sobą na zawsze? 
Niestety nie. Szczególnie jeśli chodziło o małżeństwa zawierane w rodzinach królewskich. Tutaj liczył się głównie aspekt polityczny i zdobycie odpowiedniej pozycji na arenie międzynarodowej.
Do rzadkości należały przypadki, żeby w parze z odpowiednią "partią", 
w postaci kandydata na współmałżonka - szło uczucie.

Tak jakoś się złożyło, że spacer po hiszpańskiej Kordobie, a konkretnie wizyta w Alcazar de los Reys Cristianos /Zamek Królów Katolickich/  i jego ogrodach - po raz kolejny spowodowały u mnie przypływ romantycznego nastroju. 
Dzisiaj powiedzielibyśmy, że mieszkała tutaj przez kilka lat jedna z najgorętszych par hiszpańskiego "show biznesu", która  odegrała znaczącą rolę nie tylko w Kordobie, ale również na scenie politycznej całego świata. 
Chodzi oczywiście o Izabelę Kastylijską oraz Ferdynada Aragońskiego. 
Zamek został rozbudowany w XIV wieku przez króla Alfonsa XI - w miejscu dawnego pałacu kordobańskich kalifów.
Pałac był w pewnym okresie siedzibą Świętej Inkwizycji, o której pisać będę w kolejnych postach, a która niestety z miłością miała niewiele wspólnego.

Z murów obronnych i wież zamkowych Alcazaru, możemy podziwiać panoramę Kordoby, ogrody pałacowe oraz  królewskie stajnie.
Most  Puente Romano

Ogrody pałacowe 
Caballerizas Reales  - stajnie króla Filipa II - wnuka Izabeli Kastylijskiej


Gdybym miała wymienić jakieś konkretne miejsce w Hiszpanii, które zrobiło na mnie odpowiednio-pozytywne  wrażenie, to z całą pewnością kordobański królewski pałac wraz z przylegającym do niego ogrodem należeć będą do kategorii "podziwiane i zapamiętane".  
Piękne galerie i cudowne patia z szemrzącymi fontannami oraz egzotycznymi roślinami sprawiają, że człowiek czuje się jak przeniesiony do świata bajki.
A jeszcze świadomość tego, że spaceruję tymi samymi alejkami którymi kiedyś przechadzała  się królewska para. No, no ależ czuję się ważna:)


Przyznajcie szczerze, że takie otoczenie i okoliczności przyrody na pewno musiały sprzyjać romantycznym spacerom oraz chwilom miłosnych uniesień. Ja w każdym  razie byłam bardzo romantycznie nastawiona:)
Przypuszczam, że Izabela Kastylijska również nie pozostała na nie obojętna.


Dla Izabeli Kastylijskiej wybór małżonka w dużej mierze był aktem politycznym, który został przypieczętowany ślubem 14 października 1469 r. w hiszpańskim Walladolid. Poślubiła swojego kuzyna Ferdynada - następcę tronu Aragonii. 
Było to małżeństwo natury typowo politycznej, a nie efekt romansu czy też wzajemnego zauroczenia i zakochania. 
Okazało się jednak, że oprócz korzyści wynikających z połączenia dwóch królestw: Kastylii i Aragonii - z czasem pojawiła się również miłość, która w przypadku tych władców oraz ich ognistych temperamentów była pierwiastkiem bardzo wskazanym. 
Można powiedzieć, że dzięki niej zaczęli spoglądać w jednym kierunku i dążyć do tych samych celów, które niestety nie były łatwe. Ferdynand był zmuszony do prowadzenia walki na frontach aragońskim i kastylijskim, szukając poparcia w obu królestwach. 
Bardzo kochał Izabelę, która urodziła mu kilkoro dzieci. Jednak na początku małżeństwa nie zawsze było różowo. Przez jakiś czas żyli nawet w separacji, a Ferdynand szukał pocieszenia w ramionach innych kobiet, efektem czego były dwie nieślubne córki. 
Kiedy w 1479 r. zmarł król Jan II - ojciec Ferdynanda, objął on tron aragoński, co zapoczątkowało powstanie konfederacji królestw i stało się podstawą powstania nowożytnej Hiszpanii. 

Ależ tutaj jest cudownie - śpiew ptaków, szemrzące fontanny oraz zapach kwiatów powodują,
że czas w ogóle nie płynie
Ferdynand postrzegany był jako przystojny, energiczny i zmysłowy mężczyzna, średniego wzrostu o mocnym głosie. Uwielbiał polowania i towarzystwo dam dworu, co przez jakiś czas wywoływało zazdrość Izabeli. Obydwoje władcy cały czas walczyli o całkowite zjednoczenie i umocnienie pozycji państwa hiszpańskiego. Polityka unowocześniania obejmowała wprowadzenie zakazu wyznawania innej religii niż wiara chrześcijańska. W związku z tym, że Kościół Katolicki popierał Koronę i odwrotnie - w roku 1478 powołano do życia Hiszpańską Inkwizycję, mającą na celu wzmocnienie Kościoła, czego efektem było wymordowanie i wypędzanie z Hiszpanii tysiące Żydów, Maurów, Cyganów i wszystkich innych ludzi wierzących inaczej.
Ostatnim etapem podboju Hiszpanii przez Izabelę i Ferdynanda była Granada, w której schronili się Maurowie wraz  z ich aktualnie panującym władcą Boabdilem, który w 1492 roku przekazał władcom katolickim klucze do miasta /pisałam o tym w poście pt. "Granada - Ostatni bastion Maurów"/
Cała Hiszpania została w efekcie zjednoczona pod królewskim berłem, a w 1496 r. papież Aleksander VI /Borgia/ nadał Ferdynandowi Aragońskiemu honorowy tytuł władcy katolickiego /wcześniej ten sam papież wyraził zgodę na poślubienie Izabeli, która była przecież jego kuzynką/. Może kiedyś napiszę post o tym papieżu-skandaliście.



Podbój Granady umożliwił królom katolickim wsparcie wyprawy Krzysztofa Kolumba do Indii, czekającego na akceptację swojego planu przez dobrych kilka lat. 
W zasadzie na początku trwających negocjacji Ferdynand się sprzeciwiał, ale Izabela jako kobieta  inteligentna, ciekawa świata oraz ludzi, jak najbardziej poparła inicjatywę i sfinansowała jego pierwszą wyprawę.
Rzeźba w kordobańskim ogrodzie przedstawia
Krzysztofa Kolumba stojącego przed władcami katolickimi

Rok 1504 był dla Ferdynanda najgorszym rokiem w życiu. Wtedy właśnie odeszła jego ukochana Izabela, o której mówił: "najlepsza i najwspanialsza z królewskich żon".
Ożenił się ponownie, ale tak naprawdę większą część jego samego - zabrała ze sobą najdroższa Izabela.
A ten kto wymyślił powiedzenie,  że "nie ma osób niezastąpionych" był w ogromnym błędzie. 


Czy istnieje jakaś jedna, uniwersalna definicja miłości? Chyba nie. Miłość ma różne formy i oblicza, a każdy z nas wyraża ją indywidualnie.
Tę sympatyczną, starszą parę spotkaliśmy w ogrodach królewskiego Alcazaru /pan podobny był do Williama Whartona/.
Kiedy spacerowali - cały czas trzymali się za ręce, kiedy siedzieli na ławeczce - od czasu do czasu spoglądali na siebie z uśmiechem.
Razem z moim mężem,  patrząc na nich doszliśmy do wniosku, że tak właśnie powinna wyglądać MIŁOŚĆ.


William Wharton powiedział kiedyś takie słowa:

"Miłość to pomieszanie podziwu, szacunku i namiętności. 
Jeśli żywe jest choć jedno z tych uczuć, to nie ma o co robić szumu. 
Jeśli dwa, to nie jest mistrzostwo świata, ale blisko.
Jeśli wszystkie trzy, to śmierć jest już niepotrzebna - trafiłaś do nieba 
za życia"

A czym dla  Was jest miłość i co o niej myślicie?



24 komentarze:

  1. Prawdziwa mieszanka piękna, stylu i właśnie miłości. Miejsca, które mam w zamyśle kiedyś odwiedzić. Im więcej takich postów, tym większa chęć ich odwiedzenia. Może przyszły rok, ten już mam zaplanowany.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz dotrzeć do Andaluzji. Takich miejsc jakie dzisiaj pokazałam jest w tym regionie naprawdę bardzo wiele. W zasadzie w każdym mieście znajdują się mauretańskie pałace wraz z cudownymi ogrodami. Jednym słowem bogata historia przeplata się na każdym kroku z wątkami miłosnymi.
      Dziękuję i serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Podziw, szacunek, namiętność i ogrody, czy można coś jeszcze dodać?
    Pozdrawiam kolorową wiosną pełną kwiatów, zapachów i uczuć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie Ewo i również ślę do Ciebie same serdeczności:)

      Usuń
  3. Nie dziwię się, że chciałaś tam pojechać, bo miejsce jest cudowne. Uwielbiam takie ogrody. I te pomarańcze drzewach...Bez miłości nie ma życia, tak jak piszesz czy biedny czy bogaty, miłości potrzebuje:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że czasu tak mało a tak wiele chciałoby się zobaczyć. Tym bardziej, że kiedy jesteśmy w takich cudownych okolicznościach, najchętniej spędziłoby się tam dużo, dużo więcej czasu.
      Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  4. Fantastyczne miejsce pełne historii. Przepiękne zdjęcia...
    Pozdrawiam serdecznie..:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Jolu i również pięknie Cię pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Świetna relacja i piękne zdjęcia :-) Szalenie miło się ogląda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przyjemnie Ci się ze mną podróżowało po kordobańskim pałacu.
      Bardzo dziękuję i zawsze zapraszam:)

      Usuń
  6. Przecudowne miejsce. Kochana zdjęcia są tak przepiękne, że oglądam trzeci raz i nadziwić się nie mogę. Pozdrawiam i ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ miło słyszeć takie słowa.
      Zdjęcia są ładne, ponieważ miejsce jest magiczne i cudowne.
      Przesyłam same serdeczności dla Ciebie Kasiu:)

      Usuń
  7. Och, Kochana Mario!
    Wędrowanie z Tobą to prawdziwa przyjemność.
    Każdy post to majestic. Jest świetnie opracowany i na dodatek te wspaniale zdjęcia.
    Bardzo dziękuję, Mario:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Łucjo ależ mnie rozpieszczasz tymi komplementami.
      Bardzo Ci dziękuję i serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  8. To są tak dla nas egzotyczne i odmienne od naszej kultury widoki, że zachwyt jest niegasnący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Kiedy podróżowaliśmy przez Andaluzję zachwytom nie było końca, a nasze głowy cały czas kręciły się dookoła. Zupełnie inne krajobrazy, architektura i roślinność powodują, że dla nas Polaków jest to zupełnie inna rzeczywistość i mentalność.
      Pozdrawiam Cię pięknie:)

      Usuń
  9. O, nigdy tam nie byłam! A lubię takie historyczne miejsca. I podobają mi się zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz miejsca gdzie przewijają się różne narodowości, języki, kultura i sztuka - to Andaluzja jest wymarzonym miejscem dla Ciebie. W tym hiszpańskim regionie z całą pewnością nie można się nudzić i na każdym kroku można zobaczyć coś ciekawego.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  10. Również uważam, że miłość jest niebem na ziemi, jeśli tylko jest prawdziwa. Bardzo podziwiam Twoje podróżnicze i pisarskie aspiracje. Pozdrawiam Cię Marysiu bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różyczko bardzo Ci dziękuję za tak miłe słowa:)
      Pisarskie aspiracje to może trochę za dużo powiedziane, ale faktem jest, że lubię sobie od czasu do czasu popisać i coś niecoś opisać. Wydaje mi się, że dzięki temu osoby czytające mogą się przy okazji czegoś ciekawego dowiedzieć. Zdaję sobie sprawę z tego, że moje posty są dosyć długie /dla wytrwałych:)/ i trzeba na przeczytanie poświęcić troszkę czasu. A jeśli ktoś nie lubi czytać - zawsze może pooglądać tylko zdjęcia:)
      Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo serdecznie:)

      Usuń
  11. Piękne zdjęcia! Ja dwa tygodnie temu wróciłam z Włoch i ten kraj absolutnie mnie zauroczył :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wątpię, że Włochy zrobiły na Tobie wrażenie. Ten kraj jest cudowny od samego początku do samego końca.
      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie:)

      Usuń
  12. Z niezwykłą uwaga dobrnęłąm do końca i jestem pod wrażeniem, wspaniałę miejsca, niezwykłe historie, sympatyczne pary zwiedzających:) ujmujący sposób fotorelacji...to wszystko mnie zachęca do odwiedzenia tego miejsca, a i jeszcze ostatnie słowa o miłości daja mi do myslenia....chyba jestem jedną nogą w niebie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i cieszę się, że mój post zachęcił Cię do odwiedzenia Hiszpanii.
      Skoro jedna noga jest w niebie, wystarczy tylko dostawić drugą i masz raj na ziemi:)
      Cieszę się, że miłość jest nieodłączną towarzyszką Twojego życia i bardzo ciepło Cię pozdrawiam:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...