środa, 30 marca 2016

Granada - ostatni bastion Maurów


Jakie właściwie jest to miasto?
Duże, gwarne, biegnące ciągle do przodu,  z pozostawioną gdzieś z tyłu bogatą, a zarazem tragiczną historią - bez której poznania, przybliżenia i naszkicowania - nie można Granady zrozumieć, a tym bardziej jej opisać. Nie chcę pisać ot tak sobie - tutaj jest kościół, a tam jest pomnik. Tutaj jest knajpa, a tam śpi kot.


A propo's spania nie mogłam się oprzeć urokowi tego człowieka.
Kiedy wracaliśmy z powrotem, zastaliśmy go  w takiej samej pozycji, tylko na innym murku.
No ale wracając do rzeczy, chcę opowiedzieć Wam teraz pokrótce historię tego niezwykłego miasta.

"Nie ma w życiu gorszego cierpienia, niż oślepnąć w Granadzie" - głosi napis na murach obronnych Alhambry.


Cóż mogę powiedzieć. Chyba tylko tyle, że  w żadnym wypadku  nie mogę polemizować z autorem tych słów. 
A kiedy patrzę jeszcze na wzgórze, na którym wznosi się mauretańska twierdza Alhambra - podpisuję się pod nimi obiema rękami. 


GRANADA - nazywana ostatnim bastionem Maurów poddała się na samym końcu hiszpańskiej rekonkwisty. Wcześniej znana była jako iberyjska osada Elibyrge w V w.p.n.e. Później przekształciła się w równie mało znaną rzymską, a następnie wizygocką Illiberis
Po Wizygotach przyszli tutaj muzułmanie i to właśnie oni sprawili, że Granada stała się potęgą. Podczas gdy zarówno Kordoba jak i Sewilla pod rzymskim panowaniem zakosztowały bogactwa i chwały - Granada po raz pierwszy poczuła dostojeństwo stolicy prowincji dopiero pod rządami kordobańskich kalifów. Kiedy wraz z końcem dynastii Umajjadów w 1031 r. zakończyła się dominacja Kordoby, miasto zaczęło zyskiwać znaczenie polityczne. Przez okres 60 lat było stolicą niezależnego królestwa. Niestety nieustanne najazdy Almorawidów w końcu doprowadziły do jego rozpadu i włączenia do królestwa Sewilli. 
Gdy chrześcijanie, dzięki niezmordowanym wysiłkom Ferdynanda III w 1246 r. zdobyli Jean, Muhammd ibn Nasr przeniósł stolicę do Granady i jako Muhammd I założył dynastię Nasrydów, która rządziła 250 lat, pozostawiając po sobie niezwykłe pamiątki w postaci meczetów, pałaców oraz bajecznych ogrodów.


Podczas złotego wieku Granady, za panowania muzułmanów, mieszkający w niej członkowie narodu żydowskiego byli liczną i bardzo wpływową grupą. Przez pewien czas miejscowość była nawet znana jako "Miasto Żydów". Tak samo jak w całej islamskiej Hiszpanii pełnili oni funkcje lekarzy i filozofów, a także dyplomatów i generałów. Po raz pierwszy Granada znalazła się na szczycie. 
Kiedy królowie katoliccy /Ferdynand III, a następnie Izabela Katolicka i Ferdynand Aragoński/ podbijali kolejne miasta Andaluzji - Kordobę, Sewillę, posuwając się coraz bardziej na południe - mahometańscy uchodźcy tłumnie ściągali do Granady, zasilając handel i gospodarkę rosnącego w siłę królestwa. Rozkwitła nauka, sztuki piękne i humanistyka.
Z imponującego połączenia materialnego, intelektualnego i duchownego narodziła się Alhambra - największe osiągnięcie mauretańskiej sztuki  /będę o niej pisać w kolejnych postach/



Jednak za panowania Mulaja Hassana /1462-1485/, sprawy zaczęły się komplikować. Władca zakochał się w chrześcijance o imieniu Zoraya i nosił się z zamiarem opuszczenia królowej Aiszy - matki następcy tronu Boabdila
Zazdrość i troska o królewskie dziedzictwo syna skłoniły Aiszę do ucieczki z miasta, już wtedy targanego konfliktami pomiędzy popierającymi ją rodem Abencerragów, a zwolennikami Zorai - Zegrysami. W końcu matka i syn powrócili, by zdetronizować Hassana i jego brata, osłabiając przy tym koronę. Ferdynand V korzystając z rozwoju wydarzeń, pojmał Boabdila /Muhammada XI/ i obiecał mu uwolnienie w zamian za przyjęcie pasywnej postawy. 
Boabdil więziony był w miasteczku Lucena w Torre de Moral, które również odwiedziliśmy w czasie naszego pobytu w Andaluzji.
Aktualnie znajduje się tutaj muzeum.
Torre de Moral - więzienie Boabdila



W ten sposób władcy katoliccy pochłaniali coraz większą część muzułmańskich terytoriów. Gdy pod koniec 1491 r. Ferdynand i Izabela zapukali do drzwi Granady, duch bojowy mieszkańców był znacznie osłabiony, a Boabdil poddał się.
Przejęcie ostatniego bastionu mahometańskiej twierdzy zakończyło się 
2 stycznia 1492 roku.
Kiedy krzyż i sztandar Kastylii rzuciły cień na pochodzącą z IX w. twierdzę Alcazaba, Boabdil i jego zwolennicy schronili się w górach Alpuhary, która obecnie uznawana jest za najpiękniejszy region Andaluzji. Po rekonkwiście mieszkali tutaj wygnani z miast muzułmanie, a do tego miejsca prowadził tylko jeden most. 
W zasadzie obecna sytuacja nie przedstawia się  o wiele lepiej. Wioska leży w dolinie, z dala od głównych dróg i traktów komunikacyjnych, dzięki czemu  zachowała swój niezwykły charakter.


Podobno gdy monarcha obrócił się, by po raz ostatni popatrzeć na dumne miasto - matka zganiła go mówiąc: "Płaczesz jak kobieta za tym, czego nie umiałeś utrzymać jak mężczyzna". Do dziś dnia miejsce to jest nazywane "Westchnieniem Maura".
Czy można się dziwić Boabdilowi, że ronił łzy spoglądając na piękną Granadę i Alhambrę - dzieło swojego życia? 
Ja osobiście doskonale go rozumiem.



Gromki okrzyk "Bóg z nami", który odbił się echem w całym chrześcijańskim świecie po upadku Granady, nigdy się wyraźnie nie urzeczywistnił. Nietolerancja religijna, której szczytem było wypędzenie morysków /muzułmanie, którzy przyjęli chrześcijaństwo/ w 1609 r.,  pozbawiła miejscowość najbardziej przedsiębiorczych mieszkańców i chwały jakiej jej przysparzali. Do końca XVII wieku populacja mieszkańców miasta z 200 tysięcy zmniejszyła się do 40 tysięcy.
Po raz kolejny mamy dowód na to, że decyzje Kościoła Katolickiego wraz z panującymi aktualnie możnowładcami świeckimi były chybione, a  jak się również potem okazało bardzo drastyczne w skutkach. Hiszpańska rekonkwista oraz inkwizycja zebrały żniwo w postaci milionów zamordowanych ludzi.




Idąc główną ulicą miasta dochodzimy do pomnika upamiętniającego spektakularne wydarzenie, jakim było przejęcie Granady przez władców Katolickich.



Kiedy Królowie Katoliccy zdobyli Granadę, ich życzeniem było zbudowanie 
w tym mieście kaplicy, w której zostaliby pochowani.
Tak też się stało.
Capilla Real /Królewska Kaplica/ zaprojektowana przez Enriqe de Egas. W mauzoleum znajdują się sarkofagi Ferdynanda i Izabeli, z kararyjskiego marmuru, wykonane przez Fancellego z Florencji oraz trumny ich córki Joanny Szalonej i jej męża Filipa Pięknego.


Budowę Catedral de Santa Maria de la Encarnation /Katedra Najświętszej Maryi Panny od Wcielenia/  w stylu gotyckim według projektu E. de Egasa rozpoczęto w 1523 r. - po ukończeniu Capilla Real.
 
Budowa świątyni trwała długo, bo aż do 1704 roku. Reprezentuje tzw. styl izabeliński, którego prekursorką była królowa Izabela I Katolicka, a która po  zdobyciu Granady i wypędzeniu Maurów zleciła jej budowę.
Katedra ma ok. 116 metrów długości i 67 metrów szerokości. Jej ogrom widać dopiero wtedy, kiedy wejdzie się do środka. 

Przed wejściem do Katedry stoi pomnik-mim. Do momentu kiedy nie podeszłam bliżej - byłam przekonana, że jest to rzeźba wykonana z kamienia. Prawda, że wygląda bardzo wiarygodnie? 
Styl izabeliński charakteryzuje się połączeniem mudejar z dekoracjami flamandzkimi, a także wpływem gotyku. Znajdziemy również elementy baroku i renesansu. Dlatego Katedra  na każdym obserwującym robi niesamowite wrażenie. Wygląda jak gdyby została przeniesiona z innej czasoprzestrzeni i wklejona w miejsce na którym stoi. 

Wnętrze świątyni z jednej strony za sprawą białych, surowych ścian oraz kolumn sprawia skromne wrażenie. Kiedy jednak przyjrzeć się bliżej dostrzegamy ogromny przepych i bogactwo tego miejsca. 
Pozłacane ołtarze, imponujące organy, księgi poukładane w gablotach oraz inne elementy wnętrza budowli sprawiają, że człowiek czuje się tutaj bardzo malutki.

I chociaż dzisiaj zwiedzając i podziwiając tego typu dzieła sakralne jestem pod ich ogromnym wrażeniem - chciałabym zadać Wam oraz sobie jedno pytanie.
Jak myślicie, czy te gigantyczne świątynie były stawiane na chwałę Bożą, czy też ludzką? Czy Bóg tego potrzebował i potrzebuje nadal?
Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę ile ludzkich istnień ginęło w czasie wznoszenia takich kolosalnych obiektów.  Czy Bóg chciałby, żeby ku Jego chwale ginęli ludzie i czy tak naprawdę rozmiar domu modlitwy ma dla niego jakiekolwiek znaczenie? 
W książce "The Horizon Book of Great Cathedrals" stwierdzono, że "... rozmiary i przepych katedr zdradzały szereg całkiem świeckich pobudek, między innymi wyniosłą dumę biskupa lub opata, pod którego patronatem wznoszono świątynię".
Rzecz jasna aby zapewnić napływ datków, kościół musiał wywierać ciągły nacisk. Wbrew twierdzeniom niektórych historyków, społeczeństwo wcale nie garnęło się do wznoszenia takich świątyń. W związku z tym wielu badaczy krytykuje kościół za rozrzutność. 
"Pieniądze wydatkowane przez kościół na przedsięwzięcia budowlane mogły być przeznaczone na karmienie głodujących (...) albo utrzymanie szpitali i szkół. Można zatem powiedzieć, że katedry powstały kosztem setek tysięcy istnień ludzkich".

Wielu mających swój udział w budowaniu tych olbrzymich świątyń niewątpliwie darzyło Boga szczerą miłością. Najwidoczniej mieli "gorliwość dla Boga, ale nie według dokładnego poznania" /Rzym. 10,2/. Jezus Chrystus nigdy nie sugerował, by jego naśladowcy wznosili okazałe miejsca wielbienia. Prawdziwych czcicieli nawoływał do "oddawania czci duchem i prawdą" /Jan 4,21-24/. Pomimo swego piękna - monumentalne katedry przeczą tej zasadzie. Być może przydają chwały człowieczym budowniczym, ale z całą pewnością nie Bogu.




Muzeum katedralne w swoich zbiorach posiada wiele cennych eksponatów w postaci naczyń i elementów liturgicznych. Znajdują się tutaj kielichy, relikwiarze, czy też krzyże procesyjne z różnych epok. 

Główną uwagę przykuwa berło i korona królowej Izabeli I Katolickiej oraz miecz jej męża Ferdynanda. Zachowała się też flaga, którą królowie mieli ze sobą podczas odbicia ziem emiratu Granady z rąk Maurów.

Do ściany katedry znajdującej się z tyłu, przylega stoisko handlowe - chyba  ze wszystkimi przyprawami świata. W każdym razie ich zapach rozciąga się w promieniu kilkuset metrów, a wybór asortymentu jest naprawdę ogromny.





Na krótką tylko chwilkę wstępujemy do Uniwersyteckiego Ogrodu Botanicznego, ponieważ w planach mamy jedną z ciekawszych i bardzo specyficznych dzielnic Granady o typowo mauretańskich korzeniach i charakterze. A jest nią Albaicin -  miejsce w którym chronili się muzułmanie, kiedy wojska chrześcijańskie zdobywały miasto. 
Ale o miejscu tym, napiszę już kolejnym razem.







Granada, 01.03.2016 r.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...