środa, 30 marca 2016

Granada - ostatni bastion Maurów


Jakie właściwie jest to miasto?
Duże, gwarne, biegnące ciągle do przodu,  z pozostawioną gdzieś z tyłu bogatą, a zarazem tragiczną historią - bez której poznania, przybliżenia i naszkicowania - nie można Granady zrozumieć, a tym bardziej jej opisać. Nie chcę pisać ot tak sobie - tutaj jest kościół, a tam jest pomnik. Tutaj jest knajpa, a tam śpi kot.


A propo's spania nie mogłam się oprzeć urokowi tego człowieka.
Kiedy wracaliśmy z powrotem, zastaliśmy go  w takiej samej pozycji, tylko na innym murku.
No ale wracając do rzeczy, chcę opowiedzieć Wam teraz pokrótce historię tego niezwykłego miasta.

"Nie ma w życiu gorszego cierpienia, niż oślepnąć w Granadzie" - głosi napis na murach obronnych Alhambry.


Cóż mogę powiedzieć. Chyba tylko tyle, że  w żadnym wypadku  nie mogę polemizować z autorem tych słów. 
A kiedy patrzę jeszcze na wzgórze, na którym wznosi się mauretańska twierdza Alhambra - podpisuję się pod nimi obiema rękami. 


GRANADA - nazywana ostatnim bastionem Maurów poddała się na samym końcu hiszpańskiej rekonkwisty. Wcześniej znana była jako iberyjska osada Elibyrge w V w.p.n.e. Później przekształciła się w równie mało znaną rzymską, a następnie wizygocką Illiberis
Po Wizygotach przyszli tutaj muzułmanie i to właśnie oni sprawili, że Granada stała się potęgą. Podczas gdy zarówno Kordoba jak i Sewilla pod rzymskim panowaniem zakosztowały bogactwa i chwały - Granada po raz pierwszy poczuła dostojeństwo stolicy prowincji dopiero pod rządami kordobańskich kalifów. Kiedy wraz z końcem dynastii Umajjadów w 1031 r. zakończyła się dominacja Kordoby, miasto zaczęło zyskiwać znaczenie polityczne. Przez okres 60 lat było stolicą niezależnego królestwa. Niestety nieustanne najazdy Almorawidów w końcu doprowadziły do jego rozpadu i włączenia do królestwa Sewilli. 
Gdy chrześcijanie, dzięki niezmordowanym wysiłkom Ferdynanda III w 1246 r. zdobyli Jean, Muhammd ibn Nasr przeniósł stolicę do Granady i jako Muhammd I założył dynastię Nasrydów, która rządziła 250 lat, pozostawiając po sobie niezwykłe pamiątki w postaci meczetów, pałaców oraz bajecznych ogrodów.


Podczas złotego wieku Granady, za panowania muzułmanów, mieszkający w niej członkowie narodu żydowskiego byli liczną i bardzo wpływową grupą. Przez pewien czas miejscowość była nawet znana jako "Miasto Żydów". Tak samo jak w całej islamskiej Hiszpanii pełnili oni funkcje lekarzy i filozofów, a także dyplomatów i generałów. Po raz pierwszy Granada znalazła się na szczycie. 
Kiedy królowie katoliccy /Ferdynand III, a następnie Izabela Katolicka i Ferdynand Aragoński/ podbijali kolejne miasta Andaluzji - Kordobę, Sewillę, posuwając się coraz bardziej na południe - mahometańscy uchodźcy tłumnie ściągali do Granady, zasilając handel i gospodarkę rosnącego w siłę królestwa. Rozkwitła nauka, sztuki piękne i humanistyka.
Z imponującego połączenia materialnego, intelektualnego i duchownego narodziła się Alhambra - największe osiągnięcie mauretańskiej sztuki  /będę o niej pisać w kolejnych postach/



Jednak za panowania Mulaja Hassana /1462-1485/, sprawy zaczęły się komplikować. Władca zakochał się w chrześcijance o imieniu Zoraya i nosił się z zamiarem opuszczenia królowej Aiszy - matki następcy tronu Boabdila
Zazdrość i troska o królewskie dziedzictwo syna skłoniły Aiszę do ucieczki z miasta, już wtedy targanego konfliktami pomiędzy popierającymi ją rodem Abencerragów, a zwolennikami Zorai - Zegrysami. W końcu matka i syn powrócili, by zdetronizować Hassana i jego brata, osłabiając przy tym koronę. Ferdynand V korzystając z rozwoju wydarzeń, pojmał Boabdila /Muhammada XI/ i obiecał mu uwolnienie w zamian za przyjęcie pasywnej postawy. 
Boabdil więziony był w miasteczku Lucena w Torre de Moral, które również odwiedziliśmy w czasie naszego pobytu w Andaluzji.
Aktualnie znajduje się tutaj muzeum.
Torre de Moral - więzienie Boabdila



W ten sposób władcy katoliccy pochłaniali coraz większą część muzułmańskich terytoriów. Gdy pod koniec 1491 r. Ferdynand i Izabela zapukali do drzwi Granady, duch bojowy mieszkańców był znacznie osłabiony, a Boabdil poddał się.
Przejęcie ostatniego bastionu mahometańskiej twierdzy zakończyło się 
2 stycznia 1492 roku.
Kiedy krzyż i sztandar Kastylii rzuciły cień na pochodzącą z IX w. twierdzę Alcazaba, Boabdil i jego zwolennicy schronili się w górach Alpuhary, która obecnie uznawana jest za najpiękniejszy region Andaluzji. Po rekonkwiście mieszkali tutaj wygnani z miast muzułmanie, a do tego miejsca prowadził tylko jeden most. 
W zasadzie obecna sytuacja nie przedstawia się  o wiele lepiej. Wioska leży w dolinie, z dala od głównych dróg i traktów komunikacyjnych, dzięki czemu  zachowała swój niezwykły charakter.


Podobno gdy monarcha obrócił się, by po raz ostatni popatrzeć na dumne miasto - matka zganiła go mówiąc: "Płaczesz jak kobieta za tym, czego nie umiałeś utrzymać jak mężczyzna". Do dziś dnia miejsce to jest nazywane "Westchnieniem Maura".
Czy można się dziwić Boabdilowi, że ronił łzy spoglądając na piękną Granadę i Alhambrę - dzieło swojego życia? 
Ja osobiście doskonale go rozumiem.



Gromki okrzyk "Bóg z nami", który odbił się echem w całym chrześcijańskim świecie po upadku Granady, nigdy się wyraźnie nie urzeczywistnił. Nietolerancja religijna, której szczytem było wypędzenie morysków /muzułmanie, którzy przyjęli chrześcijaństwo/ w 1609 r.,  pozbawiła miejscowość najbardziej przedsiębiorczych mieszkańców i chwały jakiej jej przysparzali. Do końca XVII wieku populacja mieszkańców miasta z 200 tysięcy zmniejszyła się do 40 tysięcy.
Po raz kolejny mamy dowód na to, że decyzje Kościoła Katolickiego wraz z panującymi aktualnie możnowładcami świeckimi były chybione, a  jak się również potem okazało bardzo drastyczne w skutkach. Hiszpańska rekonkwista oraz inkwizycja zebrały żniwo w postaci milionów zamordowanych ludzi.




Idąc główną ulicą miasta dochodzimy do pomnika upamiętniającego spektakularne wydarzenie, jakim było przejęcie Granady przez władców Katolickich.



Kiedy Królowie Katoliccy zdobyli Granadę, ich życzeniem było zbudowanie 
w tym mieście kaplicy, w której zostaliby pochowani.
Tak też się stało.
Capilla Real /Królewska Kaplica/ zaprojektowana przez Enriqe de Egas. W mauzoleum znajdują się sarkofagi Ferdynanda i Izabeli, z kararyjskiego marmuru, wykonane przez Fancellego z Florencji oraz trumny ich córki Joanny Szalonej i jej męża Filipa Pięknego.


Budowę Catedral de Santa Maria de la Encarnation /Katedra Najświętszej Maryi Panny od Wcielenia/  w stylu gotyckim według projektu E. de Egasa rozpoczęto w 1523 r. - po ukończeniu Capilla Real.
 
Budowa świątyni trwała długo, bo aż do 1704 roku. Reprezentuje tzw. styl izabeliński, którego prekursorką była królowa Izabela I Katolicka, a która po  zdobyciu Granady i wypędzeniu Maurów zleciła jej budowę.
Katedra ma ok. 116 metrów długości i 67 metrów szerokości. Jej ogrom widać dopiero wtedy, kiedy wejdzie się do środka. 

Przed wejściem do Katedry stoi pomnik-mim. Do momentu kiedy nie podeszłam bliżej - byłam przekonana, że jest to rzeźba wykonana z kamienia. Prawda, że wygląda bardzo wiarygodnie? 
Styl izabeliński charakteryzuje się połączeniem mudejar z dekoracjami flamandzkimi, a także wpływem gotyku. Znajdziemy również elementy baroku i renesansu. Dlatego Katedra  na każdym obserwującym robi niesamowite wrażenie. Wygląda jak gdyby została przeniesiona z innej czasoprzestrzeni i wklejona w miejsce na którym stoi. 

Wnętrze świątyni z jednej strony za sprawą białych, surowych ścian oraz kolumn sprawia skromne wrażenie. Kiedy jednak przyjrzeć się bliżej dostrzegamy ogromny przepych i bogactwo tego miejsca. 
Pozłacane ołtarze, imponujące organy, księgi poukładane w gablotach oraz inne elementy wnętrza budowli sprawiają, że człowiek czuje się tutaj bardzo malutki.

I chociaż dzisiaj zwiedzając i podziwiając tego typu dzieła sakralne jestem pod ich ogromnym wrażeniem - chciałabym zadać Wam oraz sobie jedno pytanie.
Jak myślicie, czy te gigantyczne świątynie były stawiane na chwałę Bożą, czy też ludzką? Czy Bóg tego potrzebował i potrzebuje nadal?
Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę ile ludzkich istnień ginęło w czasie wznoszenia takich kolosalnych obiektów.  Czy Bóg chciałby, żeby ku Jego chwale ginęli ludzie i czy tak naprawdę rozmiar domu modlitwy ma dla niego jakiekolwiek znaczenie? 
W książce "The Horizon Book of Great Cathedrals" stwierdzono, że "... rozmiary i przepych katedr zdradzały szereg całkiem świeckich pobudek, między innymi wyniosłą dumę biskupa lub opata, pod którego patronatem wznoszono świątynię".
Rzecz jasna aby zapewnić napływ datków, kościół musiał wywierać ciągły nacisk. Wbrew twierdzeniom niektórych historyków, społeczeństwo wcale nie garnęło się do wznoszenia takich świątyń. W związku z tym wielu badaczy krytykuje kościół za rozrzutność. 
"Pieniądze wydatkowane przez kościół na przedsięwzięcia budowlane mogły być przeznaczone na karmienie głodujących (...) albo utrzymanie szpitali i szkół. Można zatem powiedzieć, że katedry powstały kosztem setek tysięcy istnień ludzkich".

Wielu mających swój udział w budowaniu tych olbrzymich świątyń niewątpliwie darzyło Boga szczerą miłością. Najwidoczniej mieli "gorliwość dla Boga, ale nie według dokładnego poznania" /Rzym. 10,2/. Jezus Chrystus nigdy nie sugerował, by jego naśladowcy wznosili okazałe miejsca wielbienia. Prawdziwych czcicieli nawoływał do "oddawania czci duchem i prawdą" /Jan 4,21-24/. Pomimo swego piękna - monumentalne katedry przeczą tej zasadzie. Być może przydają chwały człowieczym budowniczym, ale z całą pewnością nie Bogu.




Muzeum katedralne w swoich zbiorach posiada wiele cennych eksponatów w postaci naczyń i elementów liturgicznych. Znajdują się tutaj kielichy, relikwiarze, czy też krzyże procesyjne z różnych epok. 

Główną uwagę przykuwa berło i korona królowej Izabeli I Katolickiej oraz miecz jej męża Ferdynanda. Zachowała się też flaga, którą królowie mieli ze sobą podczas odbicia ziem emiratu Granady z rąk Maurów.

Do ściany katedry znajdującej się z tyłu, przylega stoisko handlowe - chyba  ze wszystkimi przyprawami świata. W każdym razie ich zapach rozciąga się w promieniu kilkuset metrów, a wybór asortymentu jest naprawdę ogromny.





Na krótką tylko chwilkę wstępujemy do Uniwersyteckiego Ogrodu Botanicznego, ponieważ w planach mamy jedną z ciekawszych i bardzo specyficznych dzielnic Granady o typowo mauretańskich korzeniach i charakterze. A jest nią Albaicin -  miejsce w którym chronili się muzułmanie, kiedy wojska chrześcijańskie zdobywały miasto. 
Ale o miejscu tym, napiszę już kolejnym razem.







Granada, 01.03.2016 r.

46 komentarzy:

  1. Ja mam wrażenie, że Ty ciągle jesteś w podróży. A ja siedzę i marznę w kraju:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak dobrze to nie jest. Ja również już siedzę w kraju i marznę.
      Ale i tak mimo wszystko kocham tę naszą zmienną i kapryśną Polskę:)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy kolejny wpis. Inspirował mnie od dawna ten kawałek Europy na przełomie dwóch światów i dwóch kultur. Wiele z tego pozostało w architekturze. Piękne zdjęcia z detalami i solidny opis.
    Gratuluje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Andaluzja jest rzeczywiście fascynującym i pięknym miejscem z niesamowitą przeszłością i bogatą historią. No i oczywiście przyroda, klimat i otoczenie sprawiają, że człowiek czuje tam, się jak gdyby przeniósł się w zupełnie inny wymiar.
      Serdecznie pozdrawiam i zapraszam na ciąg dalszy:)

      Usuń
  3. ładne miasto z charakterem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, charakterna jest ta Granada z całą pewnością:)

      Usuń
  4. Piękna Granada! <3
    Ten mim to chyba stały "element" otoczenia, bo podczas naszego pobytu też był. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gość jest niesamowity. Nie na żarty się przestraszyłam kiedy podeszłam bliżej, a "pomnik" zaczął do mnie gadać:)
      A Granada - obie wiemy co oznacza to słowo:)

      Usuń
    2. Mnie odpadł element zaskoczenia, bo z daleka widziałam jak zaczepiał innych. Ale i tak byłam pod wrażeniem. No i miny tych zaczepianych były bezcenne. :D

      Usuń
  5. Moje małe marzenie, by tam kiedyś zawitać. Pięknie pokazane i opisane miejsce.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś również było to moje marzenie, które aktualnie się spełniło i bardzo się z tego cieszę.
      Szczerze Cię namawiam do odwiedzenia tej części Hiszpanii. Naprawdę warto.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. Piękne miejsce, piękne budowle. W końcu się tam muszę wybrać ale pojadę jak już się wszystko pokryje zielenią. Kościołem dla Boga jesteśmy my więc nie potrzebuje budowli. Jednak aby takie arcydzieła wykonać trzeba mieć dar od Boga. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie neguję ludzkiego geniuszu. Wręcz przeciwnie uważam, że taki dar posiadają tylko nieliczni.
      Najpiękniej w Andaluzji jest w maju, kiedy rośliny są w najlepszym okresie swojego rozwoju.
      W maju w Kordobie jest festiwal na najpiękniejsze patio. To dopiero muszą być widoki, a ogrody Alhambry to po prostu bajka. W marcu bardzo mi się podobały, ale kiedy zaczynają kwitnąć wszystkie kwiaty, łącznie z tysiącami róż - poezja.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  7. Taka mieszkanka kultur a tym samym architektoniczna bardzo mnie pociąga podróżniczo. Wspaniale wszystko opisałaś.
    Co do sakralnych budowli też miewam mieszane uczucia, chociaż nie ukrywam, że zawsze oglądam je z wielkim podziwiem.
    Cudne zdjęcia.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. A co do różnorodności regionu Andaluzji, to dotyczy ona nie tylko architektury czy przyrody, ale również ludzi. Jest to prawdziwa mieszanka. Mieszkają tam Arabowie, Cyganie, Murzyni, no i oczywiście Hiszpanie. Z całą pewnością jest to niesamowity kolaż.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Piękna Granada!Bajkowy kawałek Europy na przełomie dwóch światów i dwóch kultur zdjecia cudowne z wyczerpujacymi opisami (żal mi ach żal mi chciałabym zwiedzić Granadę)serdecznie i wiosennie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Granada rzeczywiście jest piękna, a Alhambra o której będę pisać stanowi wisienkę na torcie:)
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Po prostu mnie powaliłaś! Pewnie już pisałam, że Andaluzja bardzo mi się marzy, a Granada jest jednym z tych miejsc, które szczególnie pałęta mi się po głowie od wczesnej młodości;)
    Te rosnące na drzewach pomarańcza aż wyciągnęły ze mnie westchnienie...
    Na początku myślałam, że ten śpiący człowiek to pomnik:)))
    Piękne zdjęcia, z przyjemnością zatopiłam się w tym klimacie!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz zatem innego wyjścia, jak tylko marzenia przekuć w rzeczywistość.
      Życzę Ci tego z całego serca. Na pewno nie pożałujesz.
      Pozdrawiam wiosennie:)

      Usuń
  10. Jako, że obecnie jestem w liceum o profilu historycznym, więcej wiem na temat Granady z czasów średniowiecznych niż o obecnym wyglądzie tego miasta, a teraz przyglądając się tym zdjęciom widzę jak wiele mi umknęło. Naprawdę trudno się dziwić żalowi jaki miała w sobie Boabdil...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie byłaś w Andaluzji to koniecznie swoją wiedzę historyczną musisz poprzeć teraz praktyką i ruszyć w drogę:) Z całą pewnością Twoje naukowe i świeże spojrzenie na ten region Hiszpanii będzie w pełni profesjonalny, ponieważ dużo wiesz na temat historii tego miejsca.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Ach, chciałoby się tam być, choć na chwilkę...
    Ale marzenia to nie grzech, prawda?
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, w zeszłym roku marzyłam żeby pojechać do Andaluzji, a w tym roku moje marzenia się spełniły.
      Jak widać na załączonym obrazku marzenia się spełniają i wszystko przed Tobą.
      Tym bardziej, że jesteś przebojową, ciekawą świata kobitką, więc nie ma się co zastanawiać i ruszać w podróż, najlepiej na własną rękę. Wtedy jest o wiele taniej i więcej można zobaczyć.
      Jeśli będzie coś na rzeczy - zawsze chętnie służę pomocą i radą.
      A więc zastanów się bo naprawdę warto:)
      Pozdrawiam Cię serdecznie:)

      Usuń
  12. Piękne miejsce i piękna opowieść o nim! Mimo, że post długi - przeczytała cały z zainteresowaniem! Piękne zdjęcia także :)
    Pozdrawiam! :)

    http://w365dnidookolazycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że moje posty są dosyć długie, ale nie sposób pokazywać zdjęcia,
      bez nakreślenia i przybliżenia chociażby krótkiej historii danego miejsca. Dzięki temu osoby czytające oprócz oglądania, mogą się czegoś również czegoś dowiedzieć.
      Bardzo dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie do podróżowania razem ze mną:)

      Usuń
  13. Dziękuję za przypomnienie wspaniałej Granady w której byłam i podziwiałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama przyznasz, że w Granadzie naprawdę jest co podziwiać. Nie wiem jak Ty odebrałaś Alhambrę, ale dla mnie to miejsce jest magiczne. A ogrody powaliły mnie na kolana.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Piękna relacja z Granady, miasto wygląda jak bajka.
    A co do budowy kościołów, których budynki budzą zachwyt to mam mieszane uczucia. Z jednej strony podziwiam talent, fantazję, niewyobrażalną wizję architekta... a z drugiej strony słyszę szept i westchnienia ludzi, którzy takie obiekty budowali. I to nie dotyczy tylko świątyń.
    Warto przeczytać choćby książkę "Katedra w Barcelonie", która opisuje budowę katedry Santa María del Mar (Madonny Morza).
    W Ewangelii św. Tomasza znajduje się 114 tzw. powiedzeń Jezusa, i jedno zdanie tak brzmi- "Rozłupcie drzewo, ja tam jestem. Podnieście kamień, a znajdziecie mnie tam".
    Jak widać chyba budowle nie są aż tak potrzebne Bogu, ale człowiekowi.
    Nie ulega jednak wątpliwości, że budowle sakralne wszystkich religii i wyznań są imponujące, począwszy od malutkich świątyń, a kończąc na tych, których obiektyw aparatu nie jest w stanie objąć.
    Polecam także książkę "Słoń z kości słoniowej" i "Ręka Fatima", które idealnie wpasowują się w świat Andaluzji.
    Pozdrawiam serdecznie z Suwałk.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na istotę i powstawanie dzieł sakralnych mamy dokładnie taki sam pogląd. Podziwiam ludzki geniusz w ich tworzeniu, ale jestem przekonana, że Bogu nie są one do niczego potrzebne.
      Czytałam wszystkie książki o których wspominasz. Przed każdą podróżą zawsze najpierw gromadzę literaturę dotyczącą danego miejsca, studiuję przewodniki i oglądam filmy, żeby zorientować się w sytuacji. No ale komu ja to mówię. Przypuszczam, że u Ciebie rzecz wygląda bardzo podobnie.
      Twoja skrupulatność i znajomość rzeczy oraz historii odwiedzanych przez Ciebie miejsc mówią same za siebie.
      Ślę serdeczne pozdrowienia spod Krakowa:)

      Usuń
    2. Marysiu, dziękuję za miłe słowa. Rzeczywiście, gdziekolwiek jadę to staram się dowiedzieć się jak najwięcej o danym miejscu. Czasami jednak opisy podróżników, blogerów czy też zawarte informacje w przewodnikach odbiegają od rzeczywistości. Lubię chadzać własnymi ścieżkami i nie zawsze czyjś zachwyt pokrywa się z moim wow! Oczywiście są miejsca, których piękno jest odmieniane we wszystkich językach świata.
      Niezwykle podobają mi Twoje podróżnicze posty, bo znajduję tam cząstkę Ciebie, Twoje refleksje i przemyślenia.
      Tak przy okazji, byłabym wdzięczna za podpowiedź dot. hiszpańskiej literatury, bo widzę, że natrafiłam na bratnią duszę kochającą książki.
      Może kiedyś wybiorę się do Hiszpanii... Jak na razie to szykuję się na wyjazd do Portugalii, a to przecież rzut beretem od Hiszpanii.
      Posyłam moc uścisków i czekam na następne relacje z Andaluzji. :)))

      Usuń
    3. Szczerze mówiąc w najbliższych planach mam zamiar napisać post na temat książek o tematyce andaluzyjskiej.
      Ale zanim to nastąpi do książek o których wspominałaś wcześniej chciałabym dorzucić jeszcze Ch. Gortnera "Ostatnia królowa" oraz "Joanna Szalona". Obydwie książki oscylują wokół historii Andaluzji w ciekawy sposób przedstawiając podboje poszczególnych regionów Hiszpanii przez Królów Katolickich. Proponuję również "Bosonoga królowa" Falconesa, no i oczywiście "Opowieści z Alhambry" Washingtona Irvinga, który spędził jakiś czas w Alhambrze. Jest tam nawet tablica upamiętniająca jego pobyt, czego owocem jest właśnie ta książka, a raczej krótkie bajki opisujące życie kalifów i księżniczek mauretańskich.
      Pozdrawiam słonecznie:)

      Usuń
    4. A kiedy wybierasz się do Portugalii?

      Usuń
    5. Dorotko to jeszcze raz ja:)
      Jeśli chcesz naprawdę poznać bogaty wybór literatury, nie tylko o tematyce hiszpańskiej, ale w ogóle - zajrzyj na stronę bloga "Myśli i słowa wiatrem niesione". Ten post Ania również komentowała jako jedna z pierwszych - Ann RK. Szczerze polecam.

      Usuń
    6. Marysiu, lubię "pióro" Falconesa i chyba przeczytałam wszystkie jego książki przetłumaczone na jęz. polski. "Opowieści z Alhambry" nie czytałam, gdy uporam się z lekturami, które obecnie czytam to z pewnością sięgnę po tę pozycję literacką.
      Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale jak przystało na "gapowatą blondynkę" nie zaznaczyłam opcji, a poza tym zaczęłam pisać kolejny post. Miał być krótki, ale jak zwykle rozrósł się we wszystkie strony. :) Gdy zaczynam pisać, to wtedy staram się nie zaglądać do sfery blogów, bo jak znam siebie ich lektura pochłonęłaby mnie na dobre.
      Do Portugalii chcę polecieć w maju, szukam lotów z Wilna i Kowna... bo nie za bardzo chce mi się jechać prawie cała dobę na lotnisko w Pradze lub Berlinie. Jest to urok mieszkania we Wschodniej Polsce, ode mnie jest wszędzie daleko.
      Już zaglądnęłam na blog "Myśli i słowa wiatrem niesione". :))) Dziękuję za podpowiedź.

      Usuń
  15. Z każdym powrotem z Granady wracam coraz bardziej zachwycona. Moim zdaniem jest to jedno z najpiękniejszych hiszpańskich miast a Alhambra to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Uwielbiam spacerować wąskimi uliczkami tego miasta gdzie w wielu miejscach da się wyczuć obecność Maurów i tego co po sobie zostawili w Andaluzji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posunęłabym się dalej jeśli chodzi o Alhambrę. Myślę, że jest to dzieło na skalę światową.
      Widzę, że mogę Ci tylko pozazdrościć jeśli w Granadzie jesteś częstym gościem.
      Szczęściara:)
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Wszystko piekne i fascynujące, wspaniałe zdjęcia i relacja bardzo mnie rozochociły na podróż do tych miejsc:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co zwlekać. Kuj żelazo póki gorące i w drogę. Naprawdę warto:)

      Usuń
  17. I chcialabym teraz rzucic ta chlodna Anglie i sie tam przeniesc :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja proponuję Polskę, ponieważ u nas dzisiaj cudowna, słoneczna pogoda. Oby tak dalej.
      Pozdrawiam serdecznie i słonecznie:)

      Usuń
  18. Wspaniała wędrówka, dzięki, że mogłem ją dzięki Tobie przejść. Fotki, są znakomite.
    Dzięki również, za miły komentarz u mnie.
    Wstaw na bloga Obserwatorów, bym mógł się do nich dołączyć.
    Pozdrawiam Cię serdecznie Mario

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, że wycieczka się podobała.
      Nie bardzo wiem o co chodzi z wstawieniem obserwatorów.
      Ja chyba mam włączoną tę funkcję?
      Pozdrawiam wiosennie:)

      Usuń
  19. Mario,
    przychodzę do Ciebie, podziwiam, wspominam jedno z najpiękniejszych miast.
    Za najpiękniejsze, uważam Toledo! Marzę by wrócić do Andaluzji bo to niezwykła kraina.
    Maurowie to już inny temat. Przypuszczam, że czytałaś "Przysięga królowej. Historia Izabeli Kastylijskiej" i "Ostatnia królowa" - Christophera W. Gortner'a. Świetnie przybliżają tamte czasy.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Toledo niestety nie byłam. Może kiedyś...
      Gortner oraz wszystkie jego pozycje książkowe przeczytane. Masz rację, że autor fajnie pokazuje historię tamtego okresu. Dobrze i lekko się czyta, a równocześnie wiele się można dowiedzieć.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  20. Wspaniałe zdjęcia i ciekawa relacja z urzekającej różnorodnością Granady! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Granada jest fantastyczna - no ale z taką przeszłością i bogactwem sztuki i kultury - trudno żeby było inaczej.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...