niedziela, 6 listopada 2016

Blagaj - Klasztor Wirujących Derwiszy



Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jedno z piękniejszych i jak na mój gust bardziej "egzotycznych" miejsc znajdujących się na terenie Bośni i Hercegowiny. 
Pewnie wynika to z innej mentalności, kultury, wyglądu,  a także religii ludzi tam mieszkających oraz odwiedzających to miejsce - od znanych mi dotychczas i przyjętych w naszym kraju standardów i stereotypów. 
W państwie tym prawie prawie 50% ludności stanowią muzułmanie.
Gdyby jednak ktoś zadał mi pytanie z czym najbardziej  kojarzy mi się Bośnia i Hercegowina - bez większego zastanowienia odparłabym, że z hektarami ciągnących się wzdłuż i wszerz winnic oraz pięknymi, górskimi krajobrazami, które ze względu na rosnące tam cyprysy - czasami przypominają Toskanię.

 

Podróżowanie po drogach Bośni i Hercegowiny do dosyć ekstremalne i niezapomniane przeżycie. Czasami  zakręty są tak ostre, że można zobaczyć tył własnego samochodu - ale za to jakie widoki.


Plan podróży i zwiedzania na dzisiejszy dzień jest dosyć ambitny. Chcielibyśmy odwiedzić Blagaj, Madjugorie oraz Mostar o którym  pisałam tutaj.
Zaczynamy od małej, bośniackiej miejscowości Blagaj, położonej niedaleko Mostaru, a której główną atrakcją jest XV-wieczny Klasztor Derwiszów wybudowany w stylu ottomańskim.
Samochód zostawiamy na parkingu i ruszamy przed siebie.

Większą część odwiedzających to miejsce osób, stanowią muzułmanie

Przypuszczam, że Blagaj  w przeciwieństwie do obleganego Mostaru nie jest za bardzo rozreklamowany i  dlatego liczba odwiedzających go turystów jest stosunkowo niewielka - a szkoda.
Naprawdę warto tutaj zajrzeć, choćby ze względu na poznanie jakże innej od naszej - muzułmańskiej kultury, religii, czy też obyczajów. Cudowne położenie i bajkowe otoczenie klasztoru sprawiają, że nie chce się zbyt szybko opuszczać tego miejsca.  A jeśli ktoś z Was chciałby  na własne oczy zobaczyć muezina nawołującego wiernych do modlitwy lub porozmawiać z nim osobiście - w Blagaj jest to jak najbardziej możliwe.
Pierwotnie klasztor stanowił kompleks wielu budynków, z których do dziś zachowały się: musafirhana  /coś w rodzaju dzisiejszego hostelu, wybudowana w 1664 r./ oraz pomieszczenie grobowca /mauzoleum/. 


W męskiej toalecie taborety ułatwiające rytualne obmywanie przed  modlitwą


Klasztor Derwiszów jest  położony u podnóża 200-metrowej skały, z której wypływa źródło rzeki Buna, o jednym z największych nasileń w Europie. 
Woda wypływa z niego w ilości aż 43 tys. litrów na sekundę - co sprawia, że z jaskini wydobywa się już rwący potok o niesamowitym, szmaragdowym kolorze. Spacerowanie wzdłuż Buny to czysta przyjemność i niezapomniane przeżycie.
Jest nam tutaj tak dobrze, że zaplanowana  podróż do  Mostaru raczej nie dojdzie do skutku. 
Troszkę żałuję, ponieważ  będąc w Mostarze w zeszłym roku obiecałam sobie, że przy pierwszej nadarzającej się okazji, odwiedzę to zachwycające miasto jeszcze raz.
No ale cóż począć - czasami mniej, znaczy więcej:)

Sami powiedzcie, czy miejsce to nie jest zachwycające:)

Przed wejściem do klasztoru, zgodnie z muzułmańskim zwyczajem zdejmujemy buty, a stojący przed wejściem mężczyzna pomaga nam założyć odpowiedni strój. 
Kobietom zakrywa  głowy, ramiona oraz nogi, a kiedy moja chusta niechcący ześlizguje się z głowy - reakcja  mężczyzny jest natychmiastowa. 
Szczerze mówiąc serdecznie współczuję arabskim kobietom, które tak opancerzone muszą funkcjonować na co dzień. W tym momencie temperatura  wynosi 28 stopni, a w pełni lata  dochodzi nawet do 40.  
Ja byłam spocona już po paru minutach, chociaż mój strój  był dosyć przewiewny, a co dopiero mają powiedzieć te biedne kobiety ubrane w czarne habity /dżilbaab/,  chusty zakrywające głowy, a niejednokrotnie całe ich twarze /burki/, w związku czym otoczenie mogą obserwować jedynie przez ciemną siatkę znajdującą się  w okolicach oczu. W czasie rządów talibów w Afganistanie, burka była obowiązkowym strojem.
W Blagaj spotkałam bardzo wiele tak ortodoksyjnie ubranych muzułmanek. Kiedy ja rozkoszowałam się pysznym obiadkiem w cudownym otoczeniu - one zza czarnej siatki i z każdym kęsem wędrującym do ust - musiały podnosić  chustę do góry skupiając się na tym, żeby jej  nie ubrudzić. 
Koszmar i  hipokryzja w czystej postaci.


Tak, tak - to ja we własnej osobie - uff jak gorąco:)

Kiedy zostaliśmy już odpowiednio wystrojeni i nastawieni przez witającego nas gospodarza - nagle z górnego piętra klasztoru dobiega głośny śpiew muezina, nawołującego do popołudniowej modlitwy. Okazuje się, że jest nim ten sam mężczyzna, który przed chwilą nas ubierał.
Jego mocny głos rozbrzmiewa po całej okolicy, odbijając się echem od pobliskich skał.


Gdy przekraczam próg klasztoru jestem zaskoczona jego skromnym i ascetycznym wręcz wyposażeniem. Gdyby nie pięknie tkane, kolorowe dywany oraz wszędzie porozkładane mihraby - małe dywaniki służące do modlitwy - byłoby tutaj bardzo smutno i szaro.
Bardzo istotnym i chyba najważniejszym elementem wyposażenia są księgi Koranu, znajdujące się w kilku pomieszczeniach. 
Kiedy niefortunnie zaczęłam przeglądać jedną z nich tuż przed modlitwą muzułmańskich mężczyzn -   natychmiast zostałam zbesztana przez muezina padającego w tym momencie na kolana  i oddającego cześć Allahowi. Oczywiście na czas modlitwy wszystkie kobiety zostały stąd wyproszone.
Jako, że ja do osób strachliwych nie należę przeglądanie Koranu dokończyłam sobie później.



Dywanik modlitewny /mihrab/ wszedł do użytku w XVI wieku. Jego przeciętne wymiary to 80x160 cm. 
Charakterystycznym motywem tego typu kobierca jest umieszczony w jego środkowym polu wizerunek zwieńczonej łukiem niszy modlitewnej, nawiązujący do mihrabu w meczecie. Podczas modlitwy wzór mihraby musi być skierowany ku Mekce.
Istnieją kobierce na których znajdują się dwa lub trzy mihraby obok siebie /kobierce braci/, służące do modlitwy wspólnej.
Główny ośrodkiem historycznym ich produkcji jest Anatolia.



Wiadomo, że woda w religii muzułmańskiej stanowi nieodzowny element służący do rytualnej ablucji, czyli obmywania ciała przed każdą modlitwą - dlatego spora liczba kranów rozmieszczona  na terenie całego klasztoru nikogo nie dziwi.
Czynność ablucji wykonuje się etapami, a przy każdym z nich wypowiada się słowa: "Świadczę, iż nie ma bogów prócz Allaha i świadczę, że Muhammad jest jego sługą i wysłannikiem" i według kolejności wykonuje następujące czynności, zawsze pamiętając by myć najpierw prawą stronę, a potem lewą:
1. Umyć dłonie mydłem. Czynność wykonujemy trzy razy.
2. Umyć zęby i trzy razy wypłukać wodą usta.
3. Wyczyścić nos i trzy razy obmyć go wodą /nabrać wodę do nosa i wydmuchać/.
4. Trzy razy umyć lub tylko opłukać twarz.
5. Ręce od paznokci do łokci trzy razy.
6. Mokrymi dłońmi przegładzić włody.
7. Wziąć troszkę wody i wyczyścić uszy palcem, wewnątrz i małżowinę z zewnątrz trzy razy.
8. Stopy, od palców i pomiędzy palcami, od górnej do dolnej stopy, aż po kostki trzy razy.
W razie przeziębienia lub znajdowania się w zimnym pomieszczeniu wystarczy przejechać mokrą ręką wzdłuż skarpetki od palców do podeszwy /skarpetka musi być świeża i czysta.
Na koniec należy powiedzieć "Dzięki Bogu" i wytrzeć się ręcznikiem.
W taki sposób człowiek jest gotowy stanąć przed Bogiem i określa się go jako "Czysty do modlitwy".
Resztę możecie sobie dopowiedzieć sami.

  
Przez kamienny most przechodzimy na drugą stronę rzeki, skąd roztacza się jeszcze piękniejsza panorama klasztoru oraz całej jego okolicy.
Poniżej ścieżki spacerowej znajduje się przystań z pontonami, na których chętne osoby mogą wpłynąć do jaskini. Po drugiej stronie mostu można wynająć również kajak.  


A kim właściwie są i skąd się wzięli Wirujący Derwisze?
Mewlewici, albo inaczej Tańczący Derwisze to zakon założony około 1273 r. w Iranie przez Dżalal-ad Rumiego - jednego z największych poetów i mistyków perskiego kręgu kultowego.
Jego duchowym przewodnikiem był skazany na śmierć i stracony później Szamasuddin - który naraził się ortodoksyjnym teologom zbyt swobodną interpretacją Koranu.
Rumi na cześć zmarłego mistrza założył zakon mewlewitów - jeden z wielu zakony derwiszów, czyli ubogich /żebraków/. Specjalnością i odrębnością melwewitów stał się taniec. 
Jako sufici wierzyli oni, że  naśladowanie w tańcu ruchu ciał niebieskich pobudza duszę człowieka do wzmożenia swej miłości do Boga i wprawia ją w stan żywszych poruszeń. Rodzina Rumiego przez sześć stuleci kierowała działalnością mewlewitów. Sam Rumi pozostawił po sobie  dzieło Mesnevi - zbiór aforyzmów i sentencji etyczno-moralnych, ilustrowanych powiedzeniami Mahometa oraz tekstami Koranu.
Księga ta jest wciąż przez derwiszów tak poważana i wysoko ceniona, że samo jej studiowanie uważa się za swego rodzaju przepustkę do nieba.
Niektórzy religioznawcy naliczyli około 32 bractw derwiszów. Każde z nich rządzi się odrębnym regulaminem. 
Charakterystyczną cechą rytuału zakonnego derwiszów jest wspólna modlitwa, podczas której wymienia się i recytuje rytmicznie "najpiękniejsze imiona Allaha". Jest to rodzaj litanii. Różaniec składa się ze stu paciorków i przypomina różańce katolickie. Po wypowiedzeniu każdego imienia Allaha trzeba przesunąć jeden paciorek.
Bractwem zakonnym kieruje wielki mistrz, który kultywuje tradycję żywioną dla założyciela danego zakonu derwiszów. Założyciel ten to święty i właśnie ten kult jest sprzeczny z doktryną rygorystycznego jedynobóstwa wyłożoną w Koranie. Było to jedną z przyczyn konfliktów derwiszów z teologami ortodoksyjnymi.



Wirujący derwisze muzyką i tańcem czcili i nadal czczą Allaha. Ich stroje są bardzo skromne. W czasie tańca na głowie znajduje się sikki - wysokie nakrycie głowy, uznawane za nagrobek jaźni. Biała spódnica pełni rolę całunu. Rytualny taniec jaki wykonują derwisze wokół własnej osi to  sema.
W czasie tańca wirujący derwisz ma wyciągniętą prawą rękę ku niebu, żeby w ten sposób odebrać boskie błogosławieństwo ziemi. Ten stan medytacji trwa około 10 minut, a derwisze uwalniają się od ziemskich spraw. Na końcu rytuału zawsze dołącza do nich mistrz, który wcześniej czuwał nad prawidłowym wykonaniem wszystkich ruchów. 
Mewlewici przetrwali na terenie Turcji do dziś i stanowią charakterystyczną cechę kultury tureckiej. W 1954 r. otrzymali pozwolenie na wykonywanie swojego tańca publicznie, który uważany jest za jedną z większych atrakcji w kraju. W większych miastach Turcji np. Stambule organizowane są wieczory tureckie z pokazami tego tańca.
Jeśli ktoś z Was chciałby poznać więcej szczegółów i informacji dotyczących Wirujących Derwiszy odsyłam go do naszej blogowej koleżanki Dorotki z bloga "Bezbrzeżne myśli", która z wielką pasją i szczegółami opisuje historię powstania, rozwoju oraz zasady działania tego specyficznego bractwa zakonnego.
Dorotko mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu?:)

zdj. wikip.
 


No cóż wrażenia estetyczne, poznawcze i wizualne są bardzo istotne w poznawaniu nowego i absorbującego miejsca, jakim niewątpliwie jest Klasztor Derwiszów, ale nasze brzuszki są już puste i intensywnie nawołują, że im też coś się od życia  należy:)
Nie pozostajemy zatem obojętni na zew głodu i szukamy odpowiedniego stolika. Wierzcie mi, że zjedzenie obiadu w takich okolicznościach przyrody i tak egzotycznym towarzystwie, to naprawdę niecodzienna przyjemność.
Tym bardziej, że jest strasznie gorąco, a szemrząca Buna daje bardzo przyjemny chłodek, natomiast cudowne otoczenie dopełnia całości.







Podsumowując dzisiejszego posta - bardzo się cieszę, że przyjechaliśmy do Blagaj i mogliśmy zobaczyć muzułmański Klasztor Derwiszów wraz z jego interesującą historią i jak by nie patrzeć specyficzną formą oddawania czci Bogu.
Jeśli będziecie w Mostarze, warto tutaj wdepnąć choćby na małą chwilkę. 
Niestety nasza mała chwilka przeciągnęła się na całe pół dnia,  ale ja w żadnym wypadku nie żałuję tej mimowolnie podjętej decyzji.
W drodze powrotnej wstąpiliśmy jeszcze do bośniackiego meczetu, wraz z przylegającym do niego cmentarzem. Zwróćcie uwagę na muzułmańskie groby, które w przeciwieństwie do naszych, są bardzo skromne i zupełnie puste - nie ma na nich żadnych zniczy, ani kwiatów. 
W zasadzie Bośnia i Hercegowina to bardzo biedny kraj, a widać to na każdym kroku. Ulice, sklepy oraz restauracje świecą pustkami i bardzo ubogim zaopatrzeniem. Domy są odrapane, a mieszkańcy maleńkich wsi oraz miast wiodą naprawdę skromne życie.  
Jedynie w dużych miastach, w których turyści codziennie zostawiają gotówkę, nie widać tych wszystkich mankamentów, czy deficytów finansowych.
Słuszne jest stwierdzenie, że podróże kształcą - a ja chciałabym jeszcze dodać od siebie, że dzięki powrotom z takich podróży, potrafimy bardziej docenić własny kraj i cieszyć się ze wszystkiego co posiadamy:)

 
I takiej właśnie umiejętności doceniania 
oraz dostrzegania pozytywnych stron życia 
chciałabym życzyć nam wszystkim na co dzień:) 

Blagaj, 7 wrzesień 2016

45 komentarzy:

  1. Piękna relacja z niezwykle egzotycznego kraju. Fantastyczne zdjęcia dopełniają całości.
    Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie:)
      Bośnia i Hercegowina to rzeczywiście troszkę inna kultura i mentalność ludzi tam mieszkających.
      Cieszę się, że jestem Polką i nigdy nie zamieniłabym mojego miejsca zamieszkania ta tamto państwo. Dobrze jest pojechać, zobaczyć i poznać, ale mieszkać na stałe nigdy bym tam nie chciała.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. WOW!
    Mario, fantastyczna relacja. Czytam Twój piękny post drugi raz podziwiam każde zdjęcie. Coś wspaniałego.
    Nie miałam pojęcia, że w Europie i to dosyć blisko można zobaczyć Klasztor Derwiszy.
    Byłam w Konyi w Muzeum i Mauzoleum Rumiego. I pomyśleć, że prawie osiem wieków temu, uprawiali jego uczniowie niecodzienne jak na tamte czasy praktyki religijne, przejawiające się głównie w czczeniu Boga poprzez wirowy taniec i muzykę, którą z czasem zaczęto określać mianem Wirujących Derwiszy.
    Wieczorem, nasz grupa była na imprezie gdzie przedstawiano taniec derwiszy. To było niesamowite przeżycie.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że taniec Derwiszy na żywo musi wyglądać niezwykle.
      Jak dla mnie ten sposób modlitwy jest trochę kontrowersyjny i dziwny, ale bardzo się cieszę,
      że mogłam zobaczyć Blagaj i miejsce kultywowania religii przez ten specyficzny, muzułmański zakonu.
      Przesyłam serdeczności:)

      Usuń
  3. Bardzo interesujący wpis. Czyta się świetnie. A zdjęcia - nic, tylko oglądać i podziwiać urodę miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie:)
      Miejsce to było rzeczywiście urokliwe, a położenie klasztoru u stóp skały i szmaragdowej rzeki robi niezwykłe wrażenie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Może dobrze, że to ciekawe miejsce nie jest jeszcze oblegane przez tłumy turystów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Porównując np. oblegany przez tłumy turystów Dubrownik oraz spokojne Blagaj, gdzie można było zebrać myśli i pospacerować bez zbędnej przepychanki - to wybieram oczywiście drugą opcję.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Dziękuję Marysiu za wspaniałą, egzotyczną wycieczkę.
    Post jak zwykle perfekcyjnie opracowany, okraszony pięknymi zdjęciami.
    Pozdrawiam:)
    Marek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Marku, że post Ci się podobał.
      Zawsze staram się najlepiej jak potrafię opisywać i pokazywać odwiedzane przeze mnie miejsca.
      Również pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Marysiu miejsce jest niesamowite robi jeszcze wieksze wrażenie niż Mostar czy Kravice ,Blagaj - Klasztor Wirujących Derwiszy nie wiem czy będzie mi dane zobaczyć tak wsaniale miejsce muszę przyznać opis tych wszystkich miejsc jest tak dokladny że się czulam uczestnikiem egzotycznej wycieczki za co bardzo dziękuję i mam dylemat Hiszpania czy Bośnia i Hercegowina .Post czytalam kilka razy i jeszcze powroce bardzo mi się podoba zacytuję Twoją końcówkę postu bardzo wymowną;
    ,,Słuszne jest stwierdzenie, że podróże kształcą - a ja chciałabym jeszcze dodać od siebie, że dzięki powrotom z takich podróży, potrafimy bardziej docenić własny kraj i cieszyć się ze wszystkiego co posiadamy:)'' obiema rekami się podpisuję pod tymi słowami ;DOCEŃMY WSZYSTKO CO MAMY serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mogłabym Ci doradzić Wandziu, to na Twoim miejscu wybrałabym tym razem Hiszpanię.
      O ile dobrze pamiętam Bośnię i Chorwację już odwiedziłaś, więc te państwa mogą jeszcze trochę poczekać:)
      A Hiszpania jest również zachwycająca i jestem pewna, że Cię oczaruje.
      My zwiedzaliśmy Andaluzję i chętnie wróciłabym tam jeszcze raz.
      Dziękuję pięknie za Twoje miłe słowa i serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Wspaniałe połączenie architektury tego klasztoru z otaczająca go naturą. Pobyt tam był dla Ciebie niezwykłym doznaniem, ale i dla nas uczestniczącym w tej wycieczce wirtualnie również. Pięknie wszystko pokazałaś a z treści dowiedziałem się wielu nieznanych mi faktów.
    Miło się zwiedzało, dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam przemycić jakieś nowości w swoim poście:)
      Miejsce jest rzeczywiście niezwykłe i warte zobaczenia. Nigdy nie przypuszczałam,
      że w tak skromnym i biednym Blagaj znajduje się taka śliczna, mała perełka - ukryta gdzieś między skałami i drzewami.
      Dziękuję za miły komentarz i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  8. Wiele ciekawych rzeczy się dowiedziałam o których nawet nie miałam pojęcia. Dzięki za fantastyczną wycieczkę, miejsce interesujące, choć niektóre rzeczy podziałały na mnie przygnębiająco. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również o Blagaj dowiedziałam się zupełnie przypadkowo. Chyba nawet przewodniki mało wspominają o tym miejscu, a które bardzo mi się podobało.
      Masz rację, że pewne aspekty życia i egzystowania w tym państwie nie należą do najłatwiejszych i zbyt przyjemnych, dlatego fajnie jest przyjechać, poznać, pozachwycać się i wracać do Ojczyzny:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  9. Mario, dziękuję za piękny, pouczający post, kolejny zresztą. Zawsze dowiaduję się u Ciebie czegoś nowego.
    Chcę Ci odpowiedzieć na pytanie, które zadałaś u mnie dotyczące malowania mebli. Jeśli malujesz akrylową farbą warto dać przedtem podkład, pod farby kredowe nie trzeba czyścić mebli , pięknie kryją, ale są dość drogie, ok 100 zł /litr.
    Serdecznie pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celu bardzo Ci dziękuję za informację dotyczącą farb. Wybieram oczywiście kredowe, bo jak widzę z nimi praca będzie łatwiejsza.
      Cieszę się, że post się podobał.
      Przesyłam serdeczności:)

      Usuń
  10. Świetna relacja i do tego tak dużo pięknych zdjęć. Jestem zachwycona! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie i dziękuję za miłe słowa:)
      Zapraszam oczywiście na kolejne posty:)

      Usuń
  11. Tańce derwiszów to piękny rodzaj modlitwy i medytacji.
    Pokazujesz wspaniałe i egzotyczne miejsce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam trochę mieszane uczucia co do tego rodzaju modlitwy, no ale jak to powiadają co kraj to obyczaj.
      Dziękuję pięknie i serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Oj przydałyby mi się wakacje :D Oj tak !

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniała wycieczka. Niesamowite miejsca i zdjęcia. Nabrałam ochoty na Bośnię i Hercegowinę, choć wcześniej w planach nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Bośni i Hercegowinie polecam Ci również Mostar.
      Naprawdę warty odwiedzenia - niesamowity orientalny klimat, który czujesz na każdym kroku.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  14. Dałaś nam kolejną ciekawą lekcje historii i religii w jednym. Chciałabym na własne oczy zobaczyć taniec Derwiszy. A na tych straganach to pewnie i naparstek bym sobie kupiła. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taniec Derwiszy musi pewnie wyglądać niesamowicie, chociaż ten sposób wielbienia Boga wydaje mi się dosyć kontrowersyjny.
      Szczerze Ci powiem, że naparstków chyba nie widziałam, a przynajmniej nie rzuciły mi się w oczy.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  15. Mam nadzieję niedługo wrócić do Bośni. Jest to przepiękny kraj. Mimo, że biedny, bardzo gościnny i przyjazny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zauważyłam, że ludzie mieszkający na południu mają trochę inne podejście do życia.
      Są bardziej otwarci i naprawdę potrafią cieszyć się życiem. Pewnie to również zasługa dużej ilości słońca:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Faktycznie urokliwe miejsce. A Bośnią byłam zauroczona jak jechaliśmy do Czarnogóry.

    OdpowiedzUsuń
  17. Fantastyczny fotoreportaż. Zainspirowałaś mnie. W tym roku wybieramy się do Chorwacji, mieliśmy odwiedzić Mostar, w którym już byliśmy, zamiast tego odwiedzimy więc klasztor. Już nie mogę się doczekać. Mam tylko pytanie: czy podczas zwiedzania klasztoru można zobaczyć taniec derwiszów? Jeśli tak, to w jakich godzinach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam dla Ciebie dobrych wiadomości. Nie słyszałam o tym, żeby klasztor w Blagaj urządzał pokazy tańca Derwiszów. Przynajmniej tak było wtedy.
      O ile dobrze się orientuję taki pokaz można zobaczyć w Turcji /Kanya/ i na Cyprze.
      Myślę, że i tak będziecie zadowoleni odwiedzając to miejsce. Na żywo usłyszysz muezina nawołującego do modlitwy oraz innych modlących się muzułmanów.
      My spędziliśmy tam ok. 3 godzin i nie żałuję:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Szkoooda.... Ale dziękuję za szybką odpowiedź. Już postanowione: na pewno tego lata odwiedzimy to miejsce. Czy masz może jeszcze jakieś propozycje odnośnie Bośni. Takie znane miejsca jak Mostar czy Sarajewo odwiedziliśmy już kilkakrotnie i szukamy czegoś nowego. Właściwie jedziemy do Chorwacji ale w planach mamy kilka wycieczek: na pewno Bośnia i Czarnogóra.

      Usuń
    3. Widzę, że Wasza podróż zapowiada się na bogato:)
      Tyle atrakcji planujecie, że ho, ho:)
      Co do Bośni to byliśmy jeszcze w miasteczku Neum. Bardzo ładne. No a Czarnogóra to już odrębna bajka. Jest tam tyle pięknych miejsc, że trudno wybrać. Na pewno trzeba zobaczyć Kotor i zatokę Kotorską. Mnie bardzo podobał się również Stary Bar i ruiny twierdzy górującej nad miastem. Statkiem płynęliśmy do miasteczka Herceg Novi i Perastu - ślicznie położone.
      A ile czasu chcecie przeznaczyć na Czarnogórę i Chorwację i czy byliście już w Chorwacji, bo jeśli nie, to lista "must see" jest również długa:)

      Usuń
    4. Dzięki za info. W Chorwacji byliśmy już chyba 8 razy. Chcemy sobie tam zrobić bazę wypadową i plażową. Na pewno nie widzieliśmy tam jeszcze wszystkiego ale najważniejsze miejsca chyba zaliczyliśmy. Kocham ten kraj, zawsze będę za nim tęsknić. Jak na razie nie ciągnie nas w inne rejony, mamy z mężem na szczęście podobne upodobania. W Bośni też byliśmy parę razy. A w ogóle nasz pobyt ma trwać 10 dni. Na pewno zaliczymy Blagaj i wodospady Kravica. Może zahaczymy o Mostar - kolejny raz. Nastawiamy się też na Czarnogóre, tym razem przynajmniej 2 dni. Na pewno skorzystam z twoich propozycji, reszta może innym razem - plany mamy na kilka lat do przodu. A w drodze powrotnej jeszcze mamy spotkać się z synem w Wiedniu albo w Bratysławie. Albo, albo, ale raczej Wiedeń. Nigdy tam nie byliśmy i chcemy tam spędzić 2 dni. To mało, ale myślę, że będzie jeszcze okazja. To są plany a jak będzie to się okaże.

      Usuń
    5. P.S. Pobyt w Wiedniu lub Bratysławie nie wlicza się w te 10 dni. Liczę, że razem z podróżą nasze wakacje będą trwały ok. 2 tygodnie.

      Usuń
  18. Przepraszam, że cały czas piszę jako Anonim, ale klikam jakoś odruchowo i nie mam bardzo czasu aby się jakoś sensownie zalogować. Na imię mam Renata i mieszkam w Lublinie. Jeszcze raz przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Aha, mam jeszcze parę pytań. Czy można zapobiegliwie zabrać swój własny skromny strój: jakąś długą spódnicę i chustę na głowę. I jak długa musi być spódnica, wystarczy za kolana, czy musi być do kostek? Widziałam na zdjęciu, że w chuście siedzisz też w restauracji. To tak z własnej woli, czy też konieczność. Jeśli konieczność to fatalnie, nie znoszę nakrywać głowy czymkolwiek latem. Zgadzam się z tobą, że te muzułmanki są naprawdę biedne, ale to PODOBNO ich wybór (?!). Jestem zdania, że to ich mężczyźni powinni zakładać jakieś klapki na oczy (takie, jak czasami zakłada się koniom), bo to oni przecież tak boją się grzesznych myśli. Skoro to oni mają z tym problem, to dlaczego muszą na tym cierpieć ich kobiety?! Znowu się mi się rzeka rozwija na ten temat, a to podobno niepolityczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Renato. Można powiedzieć, że pierwsze koty za płoty:)
      Do Blagaj nie musisz zabierać żadnego odzienia wierzchniego - no chyba, że bardzo chcesz.
      Muezin, który wita gości w progu klasztoru ma odpowiednie akcesoria, w postaci chust oraz dolnej części garderoby, więc wystroi Was odpowiednio.
      Co do mnie i mojej chusty, to chciałam się tylko utożsamić z siedzącymi tam arabkami.
      Kupiłam ją jako pamiątkę i tak jakoś założyłam mimochodem. My europejki możemy być tak ubrane jak nam się podoba. Wymogi co do stroju obowiązują tylko po wejściu do klasztoru.
      Według mnie te ich normy odnośnie stroju to jest czysta hipokryzja.
      Jak masz jeszcze jakieś pytania - zawsze jestem do dyspozycji:)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo. Jak mi się coś przypomni na pewno się odezwę. Już nie mogę się doczekać wyjazdu......

      Usuń
    3. Wyjeżdżamy najwcześniej 2 lipca, najpóźniej 5 lipca. Wszystko zależy od mojej pracy. Już powoli robię listę spraw koniecznych do załatwienia przed wyjazdem i listę rzeczy, które należy zapakować a o których często się zapomina. Co roku robię takie listy i zawsze się sprawdzają. Potem w ostatniej chwili mam mętlik w głowie. A czy ty Mario wybierasz się w jakąś podróż w tym roku?

      Usuń
    4. No to życzę fantastycznych wojaży, samych miłych przygód i oczywiście pięknej pogody:)
      A po powrocie koniecznie podziel się ze mną wrażeniami z podróży.
      Tegoroczne wakacje zamierzamy spędzić w Grecji lub Macedonii. Będziemy głosować:)
      Plany, planami, a życie samo je zweryfikuje:)
      Jeszcze raz życzę bezpiecznej i szczęśliwej podróży:)

      Usuń
  20. Dziękuję bardzo... Jak wrócę to na pewno się odezwę.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...