wtorek, 16 sierpnia 2016

Chrzest - świadomy wybór, czy przykra konieczność?


"I stało się w owe dni, że przyszedł Jezus z Nazaretu Galilejskiego i został ochrzczony przez Jana w Jordanie. I zaraz kiedy wychodził z wody i ujrzał rozstępujące się niebiosa i Ducha nań zstępującego jako gołębica. I rozległ się głos z nieba: 
"Tyś jest syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem"
Ew. Mk. 1,9-11


Zapewne każdy z nas lepiej lub gorzej zna historię życia oraz śmierci Jezusa. Każdy z nas wie również ile Jezus  miał lat kiedy podjął decyzję o chrzcie w rzece Jordan, a także zna przebieg tego doniosłego wydarzenia.

Używane w Biblii greckie słowo baptisma, które tłumaczone jest na język polski jako chrzest - tak naprawdę oznacza ono zanurzenie.

I w taki właśnie sposób został ochrzczony Jezus przez Jana Chrzciciela. 
Nie przez symboliczne pokropienie, lecz właśnie przez całkowite zanurzenie. 
Nie w wieku niemowlęcym, jak obecnie ma to miejsce w Kościele Katolickim, lecz wtedy kiedy stał się dorosłym, w pełni odpowiedzialnym za swoje czyny oraz  życiowe wybory - człowiekiem.
Gdyby Pismo Święte akceptowało chrzest niemowląt  to moglibyśmy zadać sobie następujące pytania:
Dlaczego Maria i Józef nie ochrzcili swojego syna kiedy był niemowlęciem lub maleńkim dzieckiem? 
Dlaczego Jezus w czasie trwania swojej misji na naszej Ziemi, nie ochrzcił ani jednego dziecka oraz  niemowlaka?
Dlaczego apostołowie po wniebowstąpieniu Jezusa również nie chrzcili małych dzieci, lecz tylko i wyłącznie osoby dorosłe,  świadome podejmowanych przez siebie decyzji?
Odpowiedź jest bardzo prosta. W całej Biblii - począwszy od narodzin Jezusa, a skończywszy na śmierci ostatniego z apostołów nie znajdziemy ani jednego przypadku, żeby ktokolwiek i gdziekolwiek ochrzcił niemowlę. A przecież Maria i Józef również doskonale znali Prawo Boże, więc gdyby kwestia takiego chrztu miała jakiekolwiek potwierdzenie w Piśmie Świętym, z całą pewnością rodzice Jezusa nie zaniedbaliby tego - a decyzję o chrzcie podjęliby w trybie natychmiastowym.
Nie zrobili tego, ponieważ doskonale zdawali sobie sprawę, że chrzest jest zbyt doniosłym, odpowiedzialnym i powinien być w pełni świadomym wyborem każdego żyjącego człowieka - także Jezusa. Kiedy był maleńki rodzice ofiarowali Go w Świątyni, ale to jest zupełnie odrębna kwestia.

Jezus przebywając na naszej Ziemi w bardzo wyraźny sposób wypowiada się na temat chrztu -ew. Mk. 16,17 :
"Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony"
Natomiast w ewangelii Jana 3,5 mówi :
"Jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego".
Jezus Chrystus po swoim zmartwychwstaniu i tuż przed wniebowstąpieniem w ew. Mat. 28, 18-20, upoważnił swoich uczniów do kazania i nauczania ewangelii oraz wykonywania obrzędu chrztu:

"A Jezus przybliżywszy się rzekł do nich te słowa: "Dana mi jest wszelka władza na niebie i ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody chrzcząc je w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. 
A oto jestem z wami po wszystkie dni, aż do końca świata".

W powyższych słowach Zbawiciel ustanowił chrzest, który jest widzialnym znakiem odrodzenia w Chrystusie i uroczystą formą zawarcia przymierza  z Bogiem. 
Chrzest staje się początkiem chrześcijańskiego życia i wstępem do "społeczności Syna Bożego", czyli Jego Kościoła.  Jest doniosłym aktem o znaczeniu sięgającym wieczności i decyzją której nie można podjąć w sposób bezwolny i lekkomyślny. Dlatego obrzęd chrztu uwarunkowany jest szeregiem okoliczności natury ewangelicznej.
Pierwszym warunkiem prawdziwego chrztu jest znajomość zasad chrześcijańskiego życia. Jezus powiedział: ...idźcie więc i nauczajcie ... chrzcząc je ..." Nauczanie prawd wiary powinno poprzedzać chrzest, obejmując wszystko co Zbawiciel "nakazał" swoim uczniom. Nauka ta jest źródłem wiary chrześcijańskiej i to zarówno w znaczeniu religijnej wiedzy o Bogu i Zbawicielu, jak i samego aktu wiary. 
Zachodzi pytanie - czy niemowlę można nauczyć zagadnień z zakresu teologii i etyki chrześcijańskiej, skoro ono samo nie jest nawet świadome własnego istnienia?
Drugim warunkiem prawidłowo przyjętego chrztu jest wiara, bez której "nie można podobać się Bogu" i która wiedzie do odnowy życia. Ona również musi poprzedzać chrzest. "Kto uwierzy a ochrzci się - mówi Jezus - będzie zbawiony, lecz kto nie uwierzy, będzie potępiony".
W akcie wiary występuje - obok elementów uczuciowych i wolicjonalnych - również pierwiastek natury poznawczej. Akt wiary jest nie do pomyślenia bez udziału świadomości i rozsądku. Niemowlę nie jest w stanie spełnić powyższego warunku. Nie korzysta z funkcji myślowych -  nie może wierzyć, więc chrzest w takim przypadku pozbawiony jest istotnego sensu.

Kolejny warunek chrztu wymienia w Dz. Ap. 2,38  apostoł Piotr: "Czyńcie pokutę i niechaj każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa dla odpuszczenia grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego". 
Skoro niemowlę jest niezdolne do jakiejkolwiek analizy dobra i zła, to czy jest w stanie żałować za grzechy i czynić pokutę?

Ostatnim warunkiem chrztu świętego jest wyznanie wiary. 
Pamiętacie zapewne historię o etiopskim dworzaninie królewskim, któremu ewangelista Filip /Dz. Ap. 8, 36-38/ opowiadał o Jezusie. Gdy Filip pouczył swego dostojnego rozmówcę o Zbawicielu świata i zasadach chrześcijańskiego życia, Etiopczyk odczuł potrzebę ofiarowania swego serca Jezusowi i zapragnął chrztu. Wówczas Filip oświadczył: "Jeśli wierzysz z całego serca, jest to możliwe". Dworzanin królewski zrozumiał, że winien wyznać wiarę w Chrystusa, odrzekł więc uroczyście: "Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym". Sprawozdanie biblijne podaje następnie, że Etiopczyk kazał zatrzymać wóz i "obaj, Filip i dworzanin, zstąpili do wody", gdzie odbył się obrządek chrztu /przez zanurzenie/.
Niemowlę nie może złożyć wyznania wiary i nie jest w stanie spełnić żadnego z istotnych warunków chrztu ustanowionego przez Chrystusa.

Biblijny chrzest - poprzedzony pouczeniem i żywą wiarą, wymaga przede wszystkim świadomości i może być udziałem tylko i wyłącznie osób rozporządzających pełnią władz duchowych i odpowiedzialnych za swoje życie. 
Chrzest niemowląt nie odpowiada Słowu Bożemu i nie ma żadnego uzasadnienia w Piśmie Świętym. 
We wszystkich sprawach życia i wiary najdoskonalszym wzorem jest Jezus Chrystus. Co do chrztu pozostawił własny przykład. Ewangelia wyraźnie mówi, iż nie został ochrzczony  w okresie niemowlęcym, lecz  wieku duchowej i umysłowej dojrzałości, pozwalającej na krytyczną ocenę podejmowanej przez siebie decyzji.

Dlaczego zatem oraz jakim prawem Kościół Katolicki zmienił zasady chrztu ustanowione przez Jezusa i kontynuowane potem przez apostołów?
Znany historyk kościelny, ksiądz dr Józef Umiński - prof. UJ stwierdza, że chrzest niemowląt jako "ogólny zwyczaj wszedł w użycie dopiero w III wieku po Chrystusie". Za czasów Chrystusa i w pierwotnym kościele apostolskim niemowlęta nie były chrzczone.
Podczas obrad soboru trydenckiego usunięto już wszelkie skrupuły, a obrzęd chrztu określono w formie dogmatycznej - pod groźbą klątwy. 
Jeden z kanonów mówi:
"Jeśliby kto powiedział, że dzieci nie powinny być przyjęte w poczet wiernych przez chrzest święty, ponieważ nie mogą w danej chwili wierzyć - w związku z czym należy je chrzcić dopiero po dojściu do umysłowej dojrzałości, lub też twierdził, że skoro nie mogą osobiście wierzyć, lepiej jest pominąć ich chrzest, niż chrzcić wyłącznie ze względu na przynależność kościelną - niech będzie wyklęty.
Jeśliby kto powiedział, że nowo narodzone niemowlęta rodziców ochrzczonych nie powinny być ochrzczone ... niech będzie wyklęty".

Kościół Katolicki naucza, że każdy człowiek przychodzi na świat z grzechem pierworodnym, ciążącym na jego duszy i powodującym odpowiedzialność przed Bogiem, a jedynym sposobem zmazania tego grzechu jest chrzest. Niemowlę, które zeszło ze świata bez chrztu, tj. w stanie grzechu pierworodnego nigdy nie może oglądać wiekuistej chwały Bożej, lecz wtrącone zostaje na wieki do "otchłani niemowląt" /limbus infantium lub limbus puerorum/, czyli tej części piekła, gdzie przebywają dzieci zmarłe w tym grzechu.
Teorię tę sformułował św. Tomasz z Akwinu. 
Kiedy słyszę takie herezje głoszone przez kościół, aż ciarki przechodzą po plecach.
Pamiętacie co Jezus mówił o dzieciach i jaki był Jego stosunek do nich?
Czy kiedykolwiek skazywał je na potępienie?
Czy chociaż raz wspomniał lub napominał rodziców, żeby najpierw ochrzcili swoje dzieci, a potem dopiero przyprowadzali je do niego?

"W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: 
"Kto właściwie jest największy w Królestwie Niebieskim? On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: "Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci - nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios. A kto przyjmie jedno takie dziecię w imię moje - mnie przyjmuje".

Czy potrzebne są jeszcze jakieś komentarze. Przecież dzieci przyprowadzane do Jezusa nie były dziećmi ochrzczonymi - ich rodzice byli Żydami. Zbawiciel nigdy nie odmawiał im Królestwa Bożego i uszczęśliwiającego oglądania Boga, w przeciwieństwie do papieża Innocentego III który mówi, że "karą za grzech pierworodny jest pozbawienie oglądania Boga, karą zaś za grzech uczynkowy jest męka wiecznego piekła".
Kard. Jakub Gibbons stwierdza:
"Wielka odpowiedzialność ciąży na katolickich rodzicach zaniedbujących chrztu świętego dla swych dzieci w najwcześniejszym okresie ich życia; gubią oni własną duszę i duszę niewinnych dzieci".
Który rodzic po usłyszeniu takich słów nie pobiegnie do kościoła, żeby czym prędzej ochrzcić swoje nowo narodzone dziecko. Otchłań niemowląt przyprawia o drżenie każdą matkę - katoliczkę z powodu straszliwego losu swego dziecka. 
Wiadomo również jaki wpływ wywierają podobne nauki "nieomylnego kościoła" na matki, których dzieci zeszły z tego świata bez chrztu. Zrozpaczone i cierpiące dochodzą do smutnego wniosku, że nie tylko one, ale ich zmarłe pociechy nigdy nie dostąpią radości niebios, lecz czeka je wieczna rozłąka. Nic bardziej mylnego. Nauka w przedmiocie "otchłani niemowląt" uwłacza idei niepojętej miłości Boga i Jego łaski dla niewinnych i bezbronnych istot, pozbawionych "grzechu uczynkowego", czyli własnych win.
Teoria o niemiłosiernym i okrutnym Bogu, traktującym ludzi z zimną surowością, nie ujawnia ducha Ewangelii i jest obca istocie nauki apostolskiej. 
Chrystus nigdy nie skazywał dzieci na potępienie i nie przewidywał dla nich "otchłani niemowląt". Przeciwnie, wielokrotnie w czasie ziemskiego posłannictwa zwracał uwagę na ich zbawienne przywileje - Mat. 19, 13-15 pisze:
"Wtedy mu przyniesiono dzieci, aby włożył na nie ręce i modlił się, ale uczniowie gromili ich.
Lecz Jezus rzekł: Zostawcie dzieci w spokoju i nie zabraniajcie im przychodzić do mnie; albowiem do takich należy Królestwo Niebios. I włożył na nie ręce, po czym odszedł stamtąd".

Należy podkreślić, że nauka o grzechu pierworodnym, dziedziczonym po Adamie i skazująca człowieka na potępienie jest w świetle Słowa Bożego wielkim nieporozumieniem i przekłamaniem. Przedstawiając Pana Boga jako sędziego wymierzającego karę potępienia za czyny niezawinione - godzi w istotę ewangelicznej prawdy. Pismo Święte wyraźnie mówi, że każdy człowiek odpowiedzialny jest przed Bogiem tylko i wyłącznie za własne grzechy. Apostoł Paweł pisze: "Tak to każdy z nas zda sprawę za siebie przed Bogiem", a prorok Ezechiel stwierdza: "Syn nie poniesie nieprawości ojca, a ojciec nie poniesie nieprawości syna; sprawiedliwość sprawiedliwego na nim będzie, a niezbożność bezbożnego na nim będzie... Dusza, która grzeszy ta umrze".
Zgodnie z Pismem Świętym nikt nie będzie odpowiadał za grzechy Adama, a grzech pierwszego człowieka zgładził już Jezus Chrystus poprzez swoją męczeńską śmierć na krzyżu - Rzym. 5,19:
"Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy ludzie stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo jednego - wszyscy staną się sprawiedliwymi".
Człowiek przychodzący na świat dziedziczy po Adamie jedynie naturę obciążoną grzechem, lecz nie dźwiga już więcej ciężaru win. Mimo upadłej natury, dzięki łasce Chrystusa każdy człowiek może wyzwolić się z mocy zła. Jezus pozostawia człowiekowi pełną sferę osobistej wolności i nienaruszone prawo wyboru - i to my sami ponosimy odpowiedzialność za nasze życie i postępowanie.  Tym samym żaden grzech pierworodny nie obciąża niemowląt, a kara wiecznej rozłąki to jeden z wielu fałszywych mitów kościoła katolickiego. 
Nawet wśród teologów katolickich istnieją rozbieżności dotyczące losu nieochrzczonych dzieci.
Ja co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Przytoczone teorie teologów katolickich nie wytrzymują próby Słowa Bożego. Uzasadnienie chrztu niemowląt dogmatem grzechu pierworodnego oraz "otchłanią dziecięcą" stanowi wobec autorytetu Chrystusa i Jego nauki - nieudolne mniemanie ludzkie, pozbawione sensu i logiki. Chrzest niemowląt wznosi się na kruchym fundamencie opinii ludzkich, a ja  swoją wiarę chciałabym i staram się ją wznosić na mocnym i pewnym gruncie, jakim jest Słowo Boże - Pismo Święte.
Bardzo chciałabym również poznać Wasze opinie dotyczące tak istotnej kwestii jaką jest chrzest.
Czy uważacie, że sami powinniśmy decydować o tym kiedy chcemy zawrzeć przymierze z Bogiem, czy też powinni to zrobić za nas inni?

 Przesyłając dla Was kwiatuszki z mojego ogrodu
 dziękuję za pozostawione komentarze 
i życzę wszystkim słonecznej, cudownej końcówki lata:)



Oprac. na podstawie:
Pismo Święte  Starego i Nowego Testamentu
"Kościół dogmatów i tradycji" - Jan Grodzicki

25 komentarzy:

  1. Witaj Mario. Zastanawiam się, czy to nie dlatego nie chrzcił Jezus, ani jego święci poprzednicy, ponieważ Jezus nie objawił się za życia do końca. Uwiecznieniem jego bóstwa było na końcu odkupienie świata przez krzyż. Dopiero później, wypowiadając słowa: "Ja ciebie chrzczę w imię Ojca , S Y N A i Ducha św." ma znaczenie odpowiednie słowo |syn|. Po śmierci Jezusa, jego zmartwychwstaniu, uwierzono, kto to jest Syn Boży. Ja ciebie chrzczę...w imię Ojca...Syna i Ducha św. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu, nie wiem czy zwróciłaś uwagę, że chrzest niemowląt wprowadzono dopiero w III wieku po Chrystusie, a ostatecznie pod groźbą klątwy zatwierdzono ten "sakrament" na soborze w Trydencie w XVI wieku. Mówisz, że Jezus za życia do końca się nie objawił. Nawet jeśli tak było, to pozostawił On swoim uczniom wytyczne dotyczące chrztu i warunków jego przyjęcia. Apostołowie również wiedzieli, że nie należy chrzcić małych dzieci oraz niemowląt - i tego nie robili. W Dziejach Apostolskich mamy mnóstwo /tysiące/ przykładów ludzi podejmujących decyzję o chrzcie. Zawsze jednak są to osoby dorosłe, w pełni świadome oraz samodzielnie podejmujące swoje życiowe decyzje.
      Dopiero z czasem tradycja kościelna wzięła górę nad Słowem Bożym. Zresztą nie tylko w kwestii chrztu.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Oczywiście wybieram opcję chrztu jako dorosły osobnik. Niestety nie pozostawiono mi wyboru i czy tego chciałem czy też nie - zostałem przypisany organom KK. Przypuszczam, że większość katolików, gdyby miała ponownie podjąć decyzję dotyczącą chrztu, na pewno nie wybrałaby przynależności do tej skorumpowanej, zepsutej machiny, wciągającej w swoje tryby - nieświadome ludzkie istoty, jakimi są bezbronne niemowlęta.
    Marysiu dziękuję Ci za ten rozsądny, dający do myślenia post - szczególnie tym, którzy są bezmyślni w podejmowaniu decyzji dotyczących własnego "być albo nie być".
    Pozdrawiam z wielkim pokładem rozsądku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje sie rekoma i nogami pod tymi slowami.Dodam jeszcze tylko tyle,ze troje moich starszych dzieci ochrzcilam pod naporem rodziny.Dwoje mlodszych podejmie samo decyzje.Pozdrawiam

      Usuń
  3. Pominę dywagacje na temat chrztu niemowląt. Niestety, to nie jedyny element chrześcijaństwa, który jest sprzeczny z pierwotną wiarą w jedynego Boga. Jeśli chrześcijaństwo zmieniło Dekalog, nic nie może dziwić.

    Ja o samym akcie chrztu. Z mojego punktu widzenia, całkowicie irracjonalny. Jeśli ktoś wierzy, żaden akt, przypominający pogańską inicjację, nie jest mu w ogóle potrzebny. Wymyślono go dla potrzeb samego chrześcijaństwa tylko po to, aby uniknąć aktu obrzezania, starotestamentowego przymierza z Bogiem (nota bene dokonywanego również na noworodkach), akt oczyszczenia duchowego, trudnego do zaakceptowania przez nieżydów. Gdyby ten obowiązywał wszystkich chrześcijańskich wiernych, byłoby ich malutko. To za sprawą św. Pawła odstąpiono od tego rytuału (dlatego pokłócił się z Apostołami).

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chrzest niemowląt nie był tylko wymysłem purpuratów.
    Wówczas były to czasy, kiedy niemowlęta masowo umierały, bo nie znano chorób i metod ich leczenia. Chcąc zapewnić dzieciom udział w zbawieniu powstał nakaz chrztu niemowląt.
    Był on niejako nakazem asekuracyjnym i tak zostało. W obecnej dobie małej umieralności noworodków może nas to dziwić.
    Moje osobiste zdanie? - teraz kiedy mam dorosłego bardzo syna mogę powiedzieć, że nie żałuję tego czynu. Przypadki, które miały miejsce w czasie Jego młodych lat choć były groźne to dawały mi poczucie spokoju duchowego. Drżąc o życie dziecka byłam spokojna o Jego duszę.
    Nie jestem przekonana do chrztu w wieku dorosłym, bo zawsze jest to..'ale' ... a może wypadek, a może ciężka choroba i co wtedy?
    Jeżeli dorosły już człowiek buntuje się przeciwko temu, że został w dzieciństwie ochrzczony to zawsze może skorzystać z apostazji i przestać być chrześcijaninem.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego Maria i Józef nie ochrzcili swojego syna kiedy był niemowlęciem lub maleńkim dzieckiem?
    Dlaczego Jezus w czasie trwania swojej misji na naszej Ziemi, nie ochrzcił ani jednego dziecka oraz niemowlaka?
    - po co uprawiasz taką demagogię? Czemu to ma służyć?
    Sama napisałaś
    Jezus Chrystus po swoim zmartwychwstaniu i tuż przed wniebowstąpieniem w ew. Mat. 28, 18-20, upoważnił swoich uczniów do kazania i nauczania ewangelii oraz wykonywania obrzędu chrztu:

    "A Jezus przybliżywszy się rzekł do nich te słowa: "Dana mi jest wszelka władza na niebie i ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody chrzcząc je w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
    A oto jestem z wami po wszystkie dni, aż do końca świata".

    W powyższych słowach Zbawiciel ustanowił chrzest, który jest widzialnym znakiem odrodzenia w Chrystusie i uroczystą formą zawarcia przymierza z Bogiem.
    - o czym więc ma świadczyć fakt, że przed ustanowieniem sakramentu chrztu, niemowlęta nie były chrzczone?
    Tak bardzo chcesz dokopać Kościołowi Katolickiemu, że aż sama ośmieszasz to, co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. autorka sie to nie osmesza , po prostu pisze o wypaczeniach w rozumieniu tego sakramentu Kosciol zrozumial ze slow Jezusa "Dana mi jest wszelka władza na niebie i ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody chrzcząc je w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego' ze nalezy chrzcic wszyskich i to na sile:) albo wskakujesz do wody albo smierc( wojny krzyzowe i nawracania plemion "poganskich"

      Usuń
  6. Ja bym postawiła inne pytanie - dlaczego Kościół Katolicki nie respektuje Pisma Św. i chrzci niemowlęta? To nie jedyna rzecz, którą Kościół pozmieniał postępując wbrew biblii. To temat rzeka.
    Osobiście zostałam ochrzczona (pokropiona wodą święconą) w wieku lat 8. Bo chciałam. Ale to nadal nie był mój świadomy wybór, bo tak naprawdę chciałam tak jak koleżanki, które były ochrzczone i później wszystkie razem miałyśmy iść do komunii. Poszłam za stadem.
    Jestem zdania, że chrztu i ogólnie wyboru swojego wyznania, powinno dokonywać się po staniu się dorosłym, dojrzałym człowiekiem. Ale chrzcimy niemowlęta, w ten sposób Kościół podbija sobie statystyki, bo patrzy na liczbę dzieci, a nie zwraca uwagi na to, że większość z tych dzieci, jako już dorosłe, wgl. do kościoła nie chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam sie w zupełnosci z całym komentarzem Jolanty a wybór co i jak zrobimy w życiu zależy od nas samych serdecznie pozdrawiam
    KLIK

    OdpowiedzUsuń
  8. Większość obrzędów w kościele wynika z tradycji i chyba nikt już nie wie dlaczego tak się dzieje i jakie miało być pierwotne uzasadnienie. Rodzice nas chrzczą , a my po tym z przyzwyczajenia tkwimy w naszej religii i przystępujemy do kolejnych sakramentów, bo tak wypada, bo rodzina naciska. To mocno trudny i kontrowersyjny temat, który poruszyłaś. Inne zresztą też , bo podważają długowieczną tradycję i przywiązanie. Jezus nie został ochrzczony jako dziecko chyba dlatego, że to on jest początkiem i źródłem chrześcijaństwa. To od niego wszystko się zaczęło, proroctwa zaczęły się spełniać. Dziękuję Tobie za to, że zmuszasz nas do myślenia i podejmujesz odważnie polemikę. Niesympatyczne komentarze niech będą ponad Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpisuję się obiema rękami pod komentarzem Hexe.
    Po pierwsze: jakim prawem Kościół ingeruje i zmienia zasady prawa Bożego, bo przecież oprócz chrztu zmienił również Dekalog.
    Po drugie głównym powodem dla którego wprowadzono chrzest niemowląt w KK jest podbicie statystyk kościelnych. Bo gdyby teraz spytać potencjalnego katolika, czy nadal chce należeć do Kościoła - jestem przekonany, że co najmniej 40% ochrzczonych członków tego kościoła byłaby temu przeciwna. No ale skoro rodzice ich zanieśli do kościoła, a ksiądz pokropił - to niech już tak zostanie.
    Myślę, że niektórzy z komentujących osób niezbyt dokładnie przeczytali ten post.
    Maria pisze, że aby zdecydować się na chrzest Jezus wyraźnie podał warunki jakie należy spełnić przed podjęciem tak istotnej decyzji. A czy małe dziecko lub niemowlę może podejmować jakiekolwiek decyzje?
    Jolanta pisze, że w związku z dużą umieralnością noworodków ludzie chrzcili dzieci, bo bali się, że umrą w grzechu pierworodnym. Nic podobnego. Grzech pierworodny człowieka odkupił Jezus na krzyżu.
    Gdyby ludzie znali Pismo Święte wiedzieliby, że chrzest noworodka nie jest warunkiem potrzebnym do jego zbawienia. Gdyby tak było apostołowie również chrzciliby niemowlęta, a tego nie robili. Jezus, a za nim święty Paweł wyraźnie mówili, że warunkiem zbawienia jest "nowonarodzenie", czyli wyznanie win, przyjęcie Jezusa, a na końcu dopiero chrzest.
    Szkoda, że KK potrafi sprofanować i zmienić na własną modłę - nawet najpiękniejsze i najistotniejsze prawdy Boże, a niektórzy zaślepieni ludzie temu przyklaskują.
    Dziękuję za inspirujący post:)
    Krzysiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysztofie, gdyby było tak jak piszesz to chrzest byłby niepotrzebny. Jezus wiedział jaka czeka Go przyszłość, a jednak ten chrzest przyjął. Bo Chrzest Święty to nie tylko wybawienie z grzechu pierworodnego, ale także a może przede wszystkim przyjęcie przez człowieka Ducha Świętego, który człowieka ochrzczonego nie opuści już nigdy.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Jolu, ja nie twierdzę, że chrzest jest nie potrzebny. Wręcz przeciwnie - chrzest jest najpiękniejszym i najważniejszym przymierzem, jakie może zawrzeć człowiek z Bogiem.
      Mam wrażenie, że nie do końca jednak zrozumiałaś moje słowa oraz intencje postu Marii.
      Chodzi o to, że Jezus, apostołowie, a po nich pierwsi chrześcijanie w ogóle nie chrzcili niemowląt oraz małych dzieci - tylko i wyłącznie ludzi dorosłych i świadomych podejmowanych przez siebie decyzji. I uwierz mi, że śmiertelność noworodków w pierwszych wiekach po Chrystusie była ogromna, ale chrześcijanie doskonale znali Pismo Święte oraz warunki jakie powinien spełniać każdy człowiek chcący podjąć decyzję dotyczącą chrztu. Nie zgadzam się z Tobą, że Duch Święty nigdy nie opuści człowieka ochrzczonego. Jeśli człowiek ochrzczony świadomie grzeszy i zrywa przymierze z Bogiem - Duch Święty nikogo na siłę nie będzie zmuszał do przynależności do kościoła Bożego. Chrzest absolutnie nie powoduje, że po jego przyjęciu, mimo złego postępowania i grzesznego życia - Bóg będzie tolerował wszystkie grzechy. Nic podobnego.
      Dlatego tak istotną rzeczą jest fakt - żeby decyzję o chrzcie podjąć w wieku dorosłym i w pełnej świadomości umysłowej.
      Pozdrawiam. Krzysztof:)

      Usuń
  10. Jestem statystyczną katoliczką od urodzenia. Nie z własnego wyboru, lecz z powodu decyzji moich rodziców, którzy zdecydowali się mnie ochrzcić w tym obrządku. Jeszcze raz powtarzam - statystyczną katoliczką, ponieważ z kościołem tym absolutnie nie zamierzam się utożsamiać i nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Przypuszczam, że takich osób jak jak jest dużo, dużo, więcej. No ale cóż - kościół chlubi się tym, że 94% Polaków to katolicy, a kler dalej prowadzi na rzeź biedne niewiniątka.
    Pozdrawiam Ewa - statystyczna katoliczka:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jako statystyczna katoliczka zgadzam się z Tobą Mario, gdyż uważam, że do zawarcia przymierza z Bogiem trzeba osiagnąć odpowiedni stopień samoświadomości. Przyłączam się też do opinii "Anonimki", nie bierz sobie do serca pewnych komentarzy, bo o ile mozna zrozumieć, że ktoś po prostu ma inne zdanie na ten temat, to napastliwość i pokrętne argumenty nie zasługują na uwagę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełna zgoda :) Niewola od pierwszych dni życia jest szczególnie naganna. Człowiek ma prawo do podejmowania własnych decyzji opartych na wiedzy i świadomości i chrzest noworodków jest jawnym tego pogwałceniem.
      Natomiast w odróżnieniu od obecnych mediów publicznych (czytaj narodowych) Mariia odważnie i bezstronnie pisząc ten post pokazała jak kościół potrafi zniewolić ludzi włączając ich do swojej społeczności, gwałcąc ich wolną wolę dana przez Stworzyciela człowieka i Dawcę życia.
      Pozdrawiam i gratuluję odwagi i logicznych argumentów:)

      Usuń
  12. Ciekawy temat wybrałaś Marysiu – dogmaty i podstawy wiary, obrzędowość i „ewolucja” interpretowania zasad wiary chrześcijańskiej. Zanim napiszę kilka słów moich przemyśleń, załóżmy, że od początku istnienia człowieka na ziemi nie było ŻADNEJ religii i wiary w ŻADNEGO boga. Jak dla mnie trudno sobie wyobrazić taką sytuację, bo wtedy człowiek byłby jednym ze „zwierząt”. Trzeba oddzielić ludzką interpretację kanonów wiary od wiary w istnienie Najwyższego, który stworzył świat i jestestwo człowieka. Mnie nie przeszkadza wszelka obrzędowość, wcielenie w niemowlęctwie człowieka w struktury kościoła chrześcijańskiego. Człowiek jest wolnym człowiekiem i w dorosłym (świadomym) życiu może przecież wypisać się z rejestrów katolicyzmu, chrześcijaństwa. Wychowanie w wierze , jakiejkolwiek, jest częścią ludzkiej natury. Nawet brak wiary jest swoistą wiarą. Znam gorliwych chrześcijan, znam także zagorzałych ateistów. I jedni i drudzy potrafią wyłożyć swoje racje. Warto posłuchać wszystkich stron, a jaką decyzję podejmiemy, w co będziemy wierzyć lub nie to zupełnie inna sprawa. Z biegiem lat, w obliczu różnych wydarzeń życiowych wierze w opiekę Boga, w machinę kościelną już niekoniecznie, bo tam rządzą tylko ludzie. Wiem jak ludzka interpretacja praw boskich niszczyła ludzi, wywoływała wojny, zmiatała z powierzchni ziemi całe narody, jak prowadzono wojny w imię Boga, ile krzywd wyrządziły religie ludziom…., ale to nie zmienia moich relacji - ja-Bóg. Konkludując, nie mam żadnych praw do oceny ludzkich postępowań, nawet jeśli jest to chrzest niemowląt. Warto jednak przyglądnąć się własnym wyborom, zachowaniom, postępowaniu. Dla jednych będzie to postępowanie zgodne z 10 przykazaniami Boga, dla innych etyka, jeszcze dla innych wiara nie oparta na chrześcijaństwie. Ja trzymam się w życiu słów mojej babci, która kiedyś, gdy byłam małym dzieckiem, powtarzała mi- „Pamiętaj, postępuj w życiu tak, aby NIKT PRZEZ CIEBIE NIE PŁAKAŁ”. I tego się trzymam, bo wiem , że w tych słowach ukryte są i prawdy Boże i etyka, a także mój chrzest, który połączył mnie z Bogiem gdy byłam nieświadomym dzieckiem. Ochrzcili mnie ludzie świadomi, dorośli i chyba nie zrobili tego niezgodnie z własnym sumieniem i wiarą w Boga. Pozdrawiam serdecznie moich chrzestnych. Tak na marginesie, widziałam dorosłych ludzi, którzy pełni świadomi zanurzali się w wodach Jordanu w Izraelu, jedni odnawiali swój chrzest, dla innych było to wstąpienie do wspólnoty chrześcijańskiej. Taki widok poruszył każdą cząstkę mojej duszy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się z Tobą Mario.
    Chrzest powinien być świadomym wyborem, a nie nakazem.
    Sama zostałam ochrzczona będąc dzieckiem.
    Zrobili to moimi rodzice całkiem świadomie.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem ochrzczona i swoje dzieci również ochrzciłam w pełni świadomie.Starałam się ich wychować w wierze katolickiej chociaż nie jest to łatwe.Teraz są dorosłe i gdyby zdarzyło sie że odstąpią od kościoła to nie będę ich potępiać.Niestety kościół ostatnio opiera sie na statystykach a nie na prawdziwej wierze.Powinniśmy tak postępować jak napisała Dorota Kubiak ;Postępuj tak aby nikt przez ciebie nie płakał;Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam z wielką ciekawością..

    OdpowiedzUsuń
  16. ja sama jestem ochrzczona moi rodzice podjęli taka decyzję,czy ja ochrzcze moje dziecko-jeszcze nie wiem , mam wątpliwosci bo z jednej strony presja otoczenia, " bo tak sie robi" a z drugiej chciałabym pozwolić samemu decydować-trudna decyzja

    OdpowiedzUsuń
  17. Uważam, że dzieci z rodzin katolickich praktykujących powinny być ochrzczone, bo są wychowywane w wierze katolickiej. Natomiast z rodzin, które nie praktykują, żyją jak ateiści i nie będą wychowywać dziecka w wierze katolickiej, to po co je chrzcić. Tylko po to żeby przypodobać się rodzinie, czy żeby prezenty zgarnąć. Jak takie dziecko nieochrzczone będzie chciało zostać katolikiem, to zawsze może, żaden kościół mu chrztu nie odmówi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem, Mario,, wyznania rzymskokatolickiego, ale przede wszystkim czuję się chrześcijaninem. Argumenty Twoje mogą trafić mi do przekonania, niestety, więzi mnie bezduszna i bezkompromisowa dogmatyka KK. Na wszelką konwersję czy, Broń Boże, apostazję nie stać mnie, bardziej ze względów emocjonalnych niż ideowych. Niemniej jednak buntuję się nieraz przeciw poddaństwu wobec jedynej w cywilizowanym świecie monarchii absolutnej jakim jest Państwo Watykańskie. Dogmatyka KK jest skostniała i anachroniczna, wymaga choćby łagodnych reform. Uważam jednak, z wielkim smutkiem, że nawet szlachetna i otwarta na ludzi i świat postawa Ojca Świętego Franciszka nic tu nie zaradzi.
    ściskam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo mądre myśli przelała na papier elektroniczny autorka tego artykułu.
    Kolejny raz widać jak KK w obłudny sposób starał się manipulować prostymi ludźmi od zarania dziejów wciskając im "swoje prawdy" bez żadnej próby tłumaczenia, lecz pod groźbą wyklęcia... Żałosne... Osobiście zgadzam się z opinią, że tylko świadomi ludzie własnej religijności i wrażliwości duchowej powinni wyrażać zgodę na chrzest. W przypadku chrztu niemowląt znów wieje ciemnotą i buractwem KK, który jedyne co zrobił to straszył obywateli ogniem piekleinym a cała prawda jest w piśmie świetym, wystarczy otworzyć i czytać.

    pozdrawiam czytających ze zrozumieniem pismo swięte i stosujących się do zawartych w nim prawd uniwersalnych.

    K.G.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...