poniedziałek, 25 stycznia 2016

Z wizytą u Ignacego Łukasiewicza w Bóbrce

Myślę, że od czasu do czasu nie zaszkodzi przypomnieć sobie o ludziach, którzy w jakiś szczególny sposób wpłynęli na zmianę naszego życia, czy to w sferze naukowej, kulturalnej, czy też technicznej.
Ludzi o których mówi się dzisiaj niewiele lub zupełnie się o nich zapomniało, a dzięki którym możemy lepiej funkcjonować, a ich wynalazki przyczyniają się  do lepszego, codziennego funkcjonowania. 
No może we współczesnym świecie bez lampy naftowej da się żyć, ale bez ropy naftowej byłoby trudno.
Przyznam szczerze, że w swoim domu posiadam kilka sztuk takowych lamp, a ich światło wprowadza wieczorem niezwykłą atmosferę.
Parę lat temu, podczas ogromnej śnieżycy i szronu - w naszej wsi zostały uszkodzone przewody wysokiego napięcia i przez kilka dni nie było prądu.
Więc świece i lampy naftowe "poszły w ruch". Ależ to były przyjemne chwile. Nawet dzieciaki były zadowolone, mimo iż komputer i telewizor poszły w odstawkę.
A jeszcze żyjąca wtedy moja babcia, opowiadała nam niesamowite historie z czasów swojej młodości i dzieciństwa. Opowiadała o czasach wojny, głodu i biedy. O tym, że ludzie w tamtych czasach codziennie musieli funkcjonować bez światła, a dzięki temu stawali się sobie bliżsi i więcej ze sobą rozmawiali. 
W moim domu raczej dużo się rozmawia, ale wtedy był to wyjątkowy okres, kiedy siedzieliśmy przy piecu kaflowym w którym palił się ogień - grając w warcaby, karty, czy też po prostu zwyczajnie rozmawiając. Moje dzieci doszły do wniosku, że częściej powinny pojawiać się takie awarie. Nie narzekały, że brakuje komputera, komórki /nie dało się naładować/ lub telewizora.
Myśleliśmy nawet o agregacie prądotwórczym, ale było tak sympatycznie i klimatycznie więc doszliśmy do wniosku, że skoro babcia wytrzymała bez prądu całe dzieciństwo - my też jakoś damy radę.
A kiedy awaria została naprawiona, muszę Wam powiedzieć, że dzieci zamiast "hurra", były jakby trochę zawiedzione. 

Dosyć już wspomnień i zapraszam wszystkich do zwiedzania Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego w Bóbrce, które powstało dzięki pionierowi światowego przemysłu naftowego - Ignacemu Łukasiewiczowi.

Zlokalizowane jest na terenie pierwszej w świecie kopalni ropy naftowej, zwanej wówczas olejem skalnym.








Na terenie muzeum znajduje się obelisk zbudowany w 1872 r. przez Ignacego Łukasiewicza. Na obelisku widnieje napis: "Dla utrwalenia pamięci zołożoney kopalni oleyu skalnego w Bóbrce WR 1854 Ignacy Łukasiewicz".

Kopalnia powstała w 1854 r. Do dzisiejszego dnia wydobywana jest tutaj ropa naftowa z dwóch czynnych kopanek - "Franek" i "Janina" - kopane ręcznie.
 














Na początku nie było łatwo. Łukasiewicz całe ryzyko poszukiwań wziął na siebie i w 1854 r. wywiózł do Wiednia 300 cetnarów nafty galicyjskiej. Był to pierwszy sukces handlowy. Pieniądze przeznaczył na dalsze poszukiwania.
Najpierw kopano rów o głębokości 1,2 m i długości ok. 120 m, w którym zbierała się wyciekająca ropa, a następnie sczerpywano ją z powierzchni różnymi naczyniami. Ilość ropy była bardzo mała, zaczęto więc kopać "kopanki" od kilku do 150 m głębokości.

Dopiero w siódmym roku prowadzenia eksploatacji w Bóbrce i po uruchomieniu trzeciej destylarni w Polance - przyszedł sukces finansowy. W 1863 r. Łukasiewicz kupił 714-morgowy majątek ziemski obejmujący wsie Chorkówka i Leśniówka. 
Dbał o to, by kopalnia w Bóbrce była nowoczesnym obiektem przemysłowym. Zainteresowany był rozwojem techniki wiertniczej i eksploatacyjnej, popierał poszukiwanie źródeł ropy. Chętnie współpracował z ludźmi, którzy w wydobycie wnosili wiele nowego.
Mimo upływu lat, zachowały się różne narzędzia świadczące o zmyśle technicznym i organizacyjnym ludzi, którzy tu pracowali, a znajdujące się sprzęty  stanowią  ważne dowody ciągłości myśli technicznej narodu i jego postępu cywilizacyjnego.
Przemysł naftowy w Polsce jest niewątpliwie najstarszym na świecie. Niejednokrotnie w swych przeszło stuletnich dziejach przodował poziomem technicznym, rozmachem i wielkością. Świadczą o tym głównie zachowane przedmioty i urządzenia, których jest coraz mniej, a wiele z nich uległo zniszczeniu w czasie wojny.
Urządzenie do wiercenia udarowego














W domu Łukasiewicza z 1865 r. zgromadzono pamiątki w postaci fotografii, kolekcji lamp naftowych, aparatury laboratoryjnej, zbiorów bibliotecznych.
Gabinet



Portrety 

rodziców 
Ignacy Łukasiewicz

 W korytarzu znajduje się kolekcja pięknych lamp naftowych

Pracownia Łukasiewicza
W 2000 roku przekazano do użytku Pawilon Wystawowy, w którym mieszczą się trzy sale ekspozycyjne, gdzie prezentowane są wystawy związane z górnictwem naftowym, gazowniczym oraz przemysłem rafineryjnym.

W bardzo ciekawy, obrazowy  sposób przedstawione jest wydobycie gazu ziemnego, ropy naftowej oraz ich zastosowanie.





Obok domu otoczonego parkiem znajduje się popiersie Ignacego Łukasiewicza umieszczone na cokole z marmuru.



W pobliżu wzniesiony został budynek - pierwowzór górskiej stacji benzynowej Centrali Produktów Naftowych, przed którym eksponowane są unikalne oryginalne dystrybutory paliw, z początkowych lat rozwoju stacji benzynowych.

Ignacy Łukasiewicz urodził się 8 marca 1822 r. w Zadusznikach k. Mielca. 
Naukę z zakresu szkoły powszechnej pobierał w domu, a po zdaniu egzaminu został przyjęty do Gimnazjum Ojców Pijarów w Rzeszowie. Jednak po śmierci ojca, po ukończeniu 4 klas zmuszony został do podjęcia praktyki w aptece Antoniego Swobody  w Łańcucie. Praktyczną wiedzę aptekarską zdobywał ponadto w Rzeszowie i we Lwowie, a uwieńczył ją tytułem magistra farmacji po odbyciu studiów rozpoczętych na uniwersytecie w Krakowie, 
a zakończonych w Wiedniu. Pod zarzutem kierowania przygotowaniami do wybuchu powstania w rejonie rzeszowskim 19 lutego 1846 r. wraz z innymi spiskowcami został aresztowany i osadzony w rzeszowskim więzieniu. Po dwóch latach został zwolniony z obowiązkiem pobytu we Lwowie.
W 1848 r. podjął pracę we lwowskiej aptece, należącej do Piotra Mikolascha, gdzie wraz z farmaceutą Janem Zehem pracował nad badaniami właściwości ropy naftowej, obficie występującej na terenie Galicji. Ich praca zaowocowała wydestylowaniem nafty oświetleniowej.

Wykonana przez lwowskiego blacharza Adama Bratkowskiego lampa naftowa zapłonęła 31 lipca 1853 r. podczas nocnej operacji chirurgicznej w Szpitalu Powszechnym we Lwowie. Jest to symboliczna data przyjęta za początek polskiego przemysłu naftowego.
Łukasiewicz wypowiedział wtedy znamienne słowa: "Olej skalny - to przyszłe bogactwo kraju - to dobrobyt i pomyślność dla jego mieszkańców, to nowe źródło zarobków dla biednego ludu i nowa gałąź przemysłu, która obfite zrodzi owoce".
Po dokonaniu epokowego wynalazku Łukasiewicz porzucił Lwów i przeniósł się w roponośne tereny podkarpacia. 
Od 1854 r. związany był z kopalnią ropy naftowej w Bóbrce, gdzie powstała pierwsza spółka naftowa między Łukasiewiczem, Tytusem Trzecieskim i Karolem Klobassa-właścicielem lasu bobrzeckiego.
Ignacy Łukasiewicz był człowiekiem o wybitnych cechach charakteru. Cechowała go skromność, patriotyzm, filantropia. Zajmował się budową dróg i mostów, dbał o rozwój kultury i oświaty. 
Honorata - żona  Łukasiewicza
Był fundatorem szkół powszechnych w Bóbrce, Chorkówce, Zręcinach i Żeglcach. 
Założył prowadzoną przez jego żonę Honoratę szkołę koronkarską dla dziewcząt w Chorkówce, która w krótkim czasie zasłynęła w Galicji z doskonałych wzorów koronek.
Na kopalni w Bóbrce założył Kasę Bracką.
Była to pierwsza w Polsce i Europie instytucja ubezpieczeniowa. Każdy robotnik z zarobków miał obowiązek wpłacić do kasy 3 centy od zarobionego złotego reńskiego. Zgromadzone fundusze przeznaczone były na bezpłatne leczenie w razie choroby, renty rodzinne w razie śmierci pracownika, zapomogi w razie pożaru mieszkań.
Aby zapobiec praktykom lichwiarskim, Łukasiewicz zorganizował kasy gminne, które udzielały krótkoterminowych pożyczek, spłacanych w ratach tygodniowych. Gdy zarzucano mu łatwowierność i rozrzutność, wyrażał pogląd, że lepiej dać 99-ciu nie potrzebującym niż jednego potrzebującego opuścić.
Okoliczne klasztory, kościoły i cerkwie unickie bezpłatnie wyposażał w naftę. Wraz z Karolem Klobassą ufundował kościół w Zręcinie. 
Za działalność charytatywną papież Pius IX w 1873 r. nadał mu tytuł szambelana papieskiego i odznaczył Orderem św. Grzegorza.
Ignacy Łukasiewicz zmarł na zapalenie płuc 7 stycznia 1882 r. w Chorkówce. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Zręcinie.
Jego przyjaciel i współpracownik Teofil Merunowicz w nekrologu napisał:
"Uszczęśliwiać i do dobrego prowadzić drugich było głównym warunkiem szczęścia dla niego. Setki, może tysiące tych, co doznali od niego osobistych dobrodziejstw zachowają go do końca życia ze wdzięcznym wspomnieniem. Zasłużył on jednak na to, aby cały naród zaliczył jego imię do rzędu najlepszych, najszlachetniejszych synów swoich".


31 komentarzy:

  1. Na jednym zdjęciu kilka rzędów buteleczek-czyżby wino do degustacji? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to tylko buteleczki z naftą. Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam Twój post, tym bardziej, że sama pamiętam czasy bez prądu na wsi u cioć, to były tak niesamowite, klimatyczne wieczory, pełne opowieści. Do tej pory mam lampę naftową, bo niestety, prądu czasami nie ma.
    Masz rację, że o Łukasiewiczu zapomnieliśmy, a szkoda.
    Pozdrawiam cieplutko.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że również żyłam w pewnej nieświadomości co do osoby Łukasiewicza, dlatego bardzo się cieszę, że mogłam być w miejscu, które stało się "kolebką" polskiego złoża ropy naftowej i bliżej poznać tego wartościowego człowieka.
      Jak to dobrze, że możemy wspominać tak miłe chwile z naszego dzieciństwa i potrafimy je celebrować.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  3. A czy wiecie o tym ,że Łukasiewicz miał swój sklep z naftą we Lwowie ,niedaleko Katedry Ormiańskiej .I sklep ten prowadziły jego dwie córki 17 i 19 letna .Starsza była już mężatką. I pewnego dnia w sklepie wybuchł pożar.Dziewczyny nie otworzyły drzwi i okien ,by ogień się nie rozprzestrzenił dalej i obie spłonęły żywcem .
    Na Cmentarzu Łyczakowskim znajduje się ich wspólny grób.Ale wycieczek się tam nie prowadzi. Ja miałam szczeście dopiero za trzecim razem przewodnik ,Polak ,zaprowadził nas tam ,miejsce niby w centrum nekropoli ,ale grób w chaszczach i wysokich trawach. Było mi wstyd.Tylu Polaków zwiedza ten cmentarz !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za tragedia. O tym nie wiedziałam. Chociaż czytałam książkę, a w zasadzie krótki przewodnik o życiu Łukasiewicza w ogóle nie było o tym wzmianki. Wiedziałam, że we Lwowie miał sklep, ale o tym przykrym incydencie w jego życiu nie miałam pojęcia. Dziękuję za te informacje.
      Co do cmentarza to faktycznie dramat. Chyba ktoś powinien poczuwać się do odpowiedzialności za taką niedbałość i zmienić ten stan rzeczy.
      Dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. Piękne utrwalone lata i relacja z muzeum cudowne opowieści chętnie przeczytałam bardzo ciekawy post serdeczności pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przeczytałaś post z przyjemnością i również serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Czy paląca się lampa nie daje specyficznego zapachu? Marzyłam o takim gadżecie do domu, nawet na giełdzie staroci upatrzyłam, ale zrezygnowałam. Kupiłam za to imitację na baterię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że paląca się naft wydziela zapach, ale teraz można kupić również olejki zapachowe,
      które nie dosyć, że nie śmierdzą to jeszcze ładnie pachną.
      Ja szczerze mówiąc nie jestem zwolenniczką ani lamp na baterie, ani kominków ze sztucznym ogniem.
      Nawet jeśli trochę śmierdzi, to nic nie zastąpi naturalnego światła oraz trzeszczącego drzewa
      w kominku. Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  6. Super post ! - Dziękuje za wspaniałą wycieczkę po miejscach związanych z Łukasiewiczem - pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie i zapraszam na kolejne wycieczki:)

      Usuń
  7. Kiedyś zaprosiłam do siebie koleżanki z pracy, a tu pech - wyłączyli światło! Wieczór przy świecach nie tylko był bardzo romantyczny i nastrojowy, ale wyjątkowy, a kobietki wspominają go do dziś. Dziękuję za wspaniałą wycieczkę po muzeum oraz przybliżenie tak ważnej, a często zapomnianej postaci jaką był Ignacy Łukasiewicz. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również robię wieczory przy świecach. Ależ jest wtedy miło!
      Dzięki wizycie w muzeum - sama również poznałam bliżej osobę Łukasiewicza, bo wcześniej jakoś nie zwracałam szczególnej uwagi na tę postać.
      Serdeczności przesyłam:)

      Usuń
  8. Z przyjemnością przeczytałam - kolejny wartościowy wpis. Czemu mam wrażenie, że takich ludzi już nie ma? Naukowców czy przedsiębiorców a przy tym pasjonatów i wrażliwych na los innych.
    Pamiętam tamtą zimę, o której wspominasz na początku - to była taka trochę podróż w czasie.
    Prawda, że wraz z cywilizacją zyskuje się wiele... ale jest też druga strona.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Mało jest dzisiaj prawdziwych pasjonatów, którzy robią coś dla idei, za darmo, dla ludzkości. Teraz najpierw pada pytanie: a co ja z tego będę miał i ile na tym zarobię?
      Łukasiewicz dopiero po 7 latach zaczął liczyć pieniądze,
      A ja z tą cywilizacją to jestem trochę na bakier. Kiedy ostatnio dostałam super wypasiony telefon komórkowy - sprzedałam go i kupiłam w zamian donice ogrodowe. Jakoś nowinki techniczne mnie nie kręcą.
      Chyba powinnam się urodzić dwa wieki wcześniej. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawy post. Ileż to lat minęło od mojej wizyty w tamte strony. Czas powrócić, bo muzeum jest o wiele ciekawsze. Ładne zdjęcia zachęcają do wyjazdu do Bóbrki. Bardzo ważna ciekawostka o córkach, które spłonęły w pożarze :( Pozdrawiam serdecznie i dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy post. Ileż to lat minęło od mojej wizyty w tamte strony. Czas powrócić, bo muzeum jest o wiele ciekawsze. Ładne zdjęcia zachęcają do wyjazdu do Bóbrki. Bardzo ważna ciekawostka o córkach, które spłonęły w pożarze :( Pozdrawiam serdecznie i dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muzeum jest bardzo zadbane, a nowe sale ekspozycyjne godne uwagi. Emitowane są ciekawe filmy o kopalni i życiu Łukasiewicza. Jeśli będziesz miał okazję - warto pojechać tam jeszcze raz.
      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  11. Byłam tam wiele lat temu. Również planuję odwiedzić to miejsce jeszcze raz, ponieważ widzę nowe pomieszczenia.
    Bardzo ciekawa relacja. Pozdrawiam,.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wspomniałam powyżej muzeum i całe otoczenie jest bardzo zadbane i naprawdę warte obejrzenia.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Bardzo interesujacy wpis. Szkoda, ze nie wiedzialam o tym miejscu kilka lat temu, z checia bym sie tam wybrala.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Mario ! Pamiętam z dzieciństwa wakacje spędzane u moich dziadków na wsi i wieczorne pogaduchy przy lampach naftowych. Mimo że dziadkowie mieli w domku prąd to rzadko z niego korzystali. Standardem było światło z lamp. Bardzo żałuję bo żadna lampa nie zachowała się...Jak miło było powspominać !
    Wspaniały post i dużo ciekawych historycznych informacji ! Byłoby wspaniale zwiedzić to niesamowite miejsce !
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postęp postępem, ale czasem dobrze jest wrócić do przeszłości i zatrzymać na chwilę czas,
      który obecnie płynie ze zdwojoną siłą.
      Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Ileż ja się dowiedziałam z Twojego wpisu. Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę i zapraszam na kolejne wpisy:)

      Usuń
  15. Byłam w tym muzeum ale dosyć dawno.
    Muszę odświeżyć swoje wspomnienia i kolejny raz odwiedzić to miejsce.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli byłaś dawno to faktycznie możesz odświeżyć wizytę, ponieważ muzeum przeszło znaczną metamorfozę:)

      Usuń
  16. Szczerze podziwiam za tak obszerny materiał o polskiej nafcie. Nie miałem okazji tam być.
    Pozdrawiam.
    p.s. chciałaś to masz :) czyli film obejrzałem. Co o nim myślę napisałem u siebie, ale dobrze się zastanów, czy chcesz to czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, a jeśli nadarzy Ci się okazja - warto pojechać:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...