wtorek, 27 października 2015

Ojcowska Złota Jesień


Jedna z moich życiowych dewiz brzmi:

"Jeśli nie potrafisz zachwycić się miejscem, 
które znajduje się blisko Ciebie, 
nie znajdziesz takiego miejsca nawet na końcu świata".


Nie wiem jakie są Wasze opinie ta ten temat, ale ja uważam, że wokół nas 
jest tyle piękna, że czasem nawet nie trzeba daleko wyjeżdżać, żeby go dostrzec. 
Trzeba tylko umieć patrzeć i doceniać to, co znajduje się tutaj i teraz.


Dzisiaj przerywam czarnogórskie wpisy i opisy /do których jeszcze wrócę/ 
i jadę tam, gdzie jesień pokazuje się z najlepszej strony - żeby nie wiem który z kolei już raz, zachwycać się miejscami, które znam bardzo dobrze, ale które o każdej porze roku wyglądają inaczej.
 
Tym bardziej, że mam je na wyciągnięcie ręki.
Z Jerzmanowic, w których mieszkam jadę około 10 minut samochodem i 30 minut rowerem.

Wszystkich tych, którzy nigdy nie byli w moich okolicach, chcę zachęcić i serdecznie zaprosić, a tych którzy już byli, zapraszam ponownie do odwiedzenia i podziwiania Ojcowskiej Złotej Jesieni - jedynej w swoim rodzaju.


Ja wsiadam więc do samochodu i ruszam. Powinnam to zrobić na rowerze, ale jest już dosyć późno, a moja kondycja nie najlepsza, więc ruszam do swoich ulubionych miejsc autem, których tutaj naprawdę nie brakuje.

Każdy znajdzie coś dla siebie. W tej okolicy można zaliczyć lekcje historii, botaniki, czy zajęć sportowo-rekreacyjnych. Wszystko zależy od tego, co kto lubi.


Siedziba Dyrekcji Ojcowskiego Parku Narodowego

Jednym z takich miejsc  jest  Zamek w Pieskowej Skale oraz jego cudowne otoczenie.
Z Krakowa samochodem jedzie się tutaj około 50 minut.

Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1315 r. w dokumencie wydanym przez Władysława Łokietka. 
W I poł. XIV wieku Kazimierz Wielki wybudował tu zamek jako element łańcucha obronnego Orlich Gniazd, składający się z dwóch części: górnej i dolnej. Górna wzniesiona była na niedostępnej skale zwanej "Dorotką".

W latach 1377-1608 zamek był siedzibą rodu Szafrańców - niektórzy z nich wykorzystywali go jako punkt wypadowy do napadów na kupców przejeżdżających, biegnącym przez Dolinę Prądnika traktem, łączącym Kraków ze Śląskiem.
W 1484 r. Krzysztof Szafraniec, prawnuk pierwszego właściciela został za to ścięty na Wawelu.
W czasie potopu szwedzkiego /1655 r./ zamek został zniszczony, a w 1718 r. uległ pożarowi. Odbudowano go jako siedzibę rodu Wielopolskich w 1768 r. Dwadzieścia lat później gościł w swych murach króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
W 1842 r. Pieskową Skałę kupił od rodziny Wielopolskich hrabia Jan Mieroszewski, a kolejny członek rodziny Sobiesław Miroszewski zamek rozbudował i wzbogacił o elementy neogotyckie.

Syn Sobiesława nie podzielał  niestety entuzjazmu ojca względem zamku i to co ojciec udoskonalił, hrabia Krzysztof znany z hulaszczego trybu życia roztrwonił, a zamek sprzedał.

W 1902 r. w wyniku zadłużenia ostatniego właściciela Serafina Chmurskiego zamek trafił na licytację.
Po II wojnie światowej przejął go Skarb Państwa, a po generalnej renowacji stał się Oddziałem Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu.
Zamek został wykorzystany w takich filmach jak: "Stawka większa niż Życie", "Janosik", "Ogniem i mieczem", "Pierścień i róża", "Nie kłam kochanie".

Obowiązkowo muszę tutaj być przynajmniej kilka razy w roku.
Szczególnie wiosną i jesienią, kiedy w przyrodzie zachodzą cudowne przemiany, a kwiaty i drzewa stroją się w najpiękniejsze kreacje.


Poniżej zamku straszy Maczuga Herkulesa zbudowana z twardych wapieni skalistych - stoi na najniższej skale zwanej "fortepianem" o wysokości 8-12 metrów. Wysokość samej maczugi wynosi około 25 metrów. Powstała w wyniku krasowej działalności wód i dwutlenku węgla.
W przeszłości była różnie nazywana: Maczugą Kraka, Sokolą Skałą, czy Czarcią Skałą. Nazwy pochodziły od legend związanych z tą okolicą.

Oto jedna z nich:

W czasach panowania księcia Kraka jego kraj pustoszony był przez przerażającego smoka, który na obiad pożerał krowy, a o poranku dziewice. Księcia porwała złość tak wielka, że chwycił ogromną maczugę i uderzył nią w głowę smoka, zabijając go na miejscu. Następnie Krak umieścił swoją maczugę u wylotu Doliny Ojcowskiej, ku przestrodze każdego, kto  by do Krakowa chciał jechać w złych zamiarach.

U podnóża wzgórza, na którym wznosi się zamek, znajduje się kompleks pięciu stawów przepływowych, założony w XVI wieku. 
Hodowano w nich karpie, szczupaki i karasie, a w późniejszym okresie pstrągi tęczowe. Od 1993 r. zaprzestano hodowli.

Mój mąż zawsze się śmieje, że pewnie  w podziemiach zamku zakopałam gotówkę, po którą systematycznie przyjeżdżam.
Niestety tym razem gotówki nie zabiorę, ponieważ na dziedzińcu zamku i w komnatach trwa remont, który planowo ma  skończyć się  w maju 2016 r.
Wtedy pokażę zamek "od środka".


Ruszam więc do Zamku w Ojcowie. W zasadzie są to ruiny, ale o tej porze roku nawet w takim stanie prezentują się wytwornie.
W promieniach zachodzącego słońca otoczenie wyglądało bajkowo. 
Siedziałam, patrzyłam 
i myślałam: 
"Chwilo trwaj".

Nie tylko ja delektowałam się spadającymi złotymi liśćmi. Było nas więcej.



Kiedy reszta mojej kochanej rodzinki udała się do Krakowa na mecz piłkarski, ja wybrałam inną opcję  spędzenia niedzielnego popołudnia. Gdy zobaczyli potem zdjęcia, troszeczkę mi zazdrościli tych wszystkich okoliczności przyrody.
 Poniżej widok z zamku na parking i Dolinę Prądnika

Zamek w Ojcowie to budowla mająca charakter fortyfikacyjny, związany z działalnością króla Kazimierza Wielkiego w II poł. XVI w.


Zabezpieczał Kraków przed Luksemburczykami, posiadał załogę złożoną ze stu ludzi, którą dowodził starosta. 


Król nazwał zamek "Ociec u Skały", upamiętniając w ten sposób tułaczkę swego ojca Władysława Łokietka.


W XVII w. zamek był rezydencją Korycińskich, którą mimo przygotowanej obrony w 1655 r. zdobyli Szwedzi doszczętnie rabując i częściowo paląc.
Po III rozbiorze Polski zaczął się proces szybkiej dewastacji zamku ojcowskiego. W 1829 r. rząd rosyjski sprzedał Ojców Konstantemu Wolickiemu, który rozebrał zamkowe mury, pozostawiając jedynie bramę wjazdową, ośmioboczną wieżę i mury obronne.

W XIX wieku kilkakrotnie podejmowano próby odnowienia lub odbudowy zamku. W roku 1913 nowa właścicielka Ludwika Czartoryska przystąpiła do konserwacji ruin i częściowej odnowy baszty. Zbudowano wówczas kominek i schody w jej dolnej kondygnacji. Kolejne prace prowadziła dyrekcja Ojcowskiego Parku Narodowego, mająca aktualnie siedzibę w pobliżu Zamku.

Ja również w dniu dzisiejszym, mam tutaj swoją siedzibę.
Na tej ławeczce, na której siedząc delektuję się przepiękną, magiczną, Polską Złotą Jesienią i dziękuję Bogu za dar życia i dar wszystkich zmysłów, którymi tę rzeczywistość mogę odbierać. 

Bo niekoniecznie i nie każdy z nas ma taką możliwość. A jeśli ktoś, kto taką możliwość posiadał i ją stracił - wie co oznacza widzieć i stracić wzrok, słyszeć i stracić słuch, mówić i nagle stracić mowę. 
Wtedy, taka osoba  nie ma co do tego najmniejszych  wątpliwości, że życie to wielki dar, a życie w komfortowych warunkach, to dar w podwójnym pakiecie.
Mam nadzieję, że wszystkich czytających i oglądających moje zdjęcia, zachęciłam do odwiedzenia tych miejsc które sprawią, że na chwileczkę wyhamujesz, nabierzesz dystansu, zatrzymasz się, lecz przede wszystkim zachwycisz się Życiem, które tak szybko mija, a przecież ma tak wiele cennego do zaoferowania.

                              Zapraszam więc serdecznie 

34 komentarze:

  1. Przepiękna fotorelacja Marysiu! Znam trochę te okolice i rzeczywiście mogą zauroczyć. Szczególnie teraz w przepięknej jesiennej szacie. Po prostu dech zapiera! Dziękuję że mogłam z Tobą powędrować. Nie mam niestety teraz czasu na wędrówki, tylko praca i praca a w wolnych chwilach ogród woła... No i dni takie już krótkie.
    Pozdrawiam Cię bardzo ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. A w Twoim ogrodzie faktycznie nie można się nudzić. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń

  2. "Jeśli nie potrafisz zachwycić się miejscem,
    które znajduje się blisko Ciebie,
    nie znajdziesz takiego miejsca nawet na końcu świata".
    Swięta prawda! Mogę się pod tym podpisać obiema łapkami! Tak samo jest ze szczęściem. Małe radoście są bardziej wartościowe, niż gonitwa za tymi dużymi...
    Piękna fotorelacja, lubię takie miejsca, mają w sobie to "coś". Nigdy niestety nie byłam w okolicach Ojcowa, a szkoda!
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło słyszeć, że podzielasz moje zdanie. Zauważyłam, że ostatnio mało spotyka się ludzi dla których "szklanka w połowie jest pełna". A chyba największym błędem jaki ludzie popełniają jest to, że nie potrafią docenić lub doceniają zbyt późno kogoś, na kim najbardziej im zależy. A przecież miłe słowa nic nie kosztują. Cieszę się, że wpadłaś do mnie z wizytą i zawsze zapraszam. A co do Ojcowa - wszystko przed Tobą. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. I ja się zgadzam. Z docenieniem piękna, które jest wokół. W miejscach. I w ludziach. Twój post napełnił mnie... spokojem. Tak, to chyba dobre słowo. Znowu - dziękuję, że o tym napisałaś.

      Usuń
  3. Ja też tam jeszcze nigdy nie byłam, ale zamek w Pieskowej Skale jest na mojej liście "must"-ów. Pewnie po remoncie się tam wybiorę. Świetna relacja! Zachęcająca do wycieczki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz przyjechać, bo wiosna jest tutaj równie piękna jak jesień , a dziedziniec zamku i znajdujący się poniżej ogród dopełniają wszystkiego. Więc do zobaczenia wiosną w Ojcowie!

      Usuń
  4. Piękne miejsca i widoki, co kilka lat musimy bywamy z przyjemnością w Ojcowie. Regionalny patriotyzm świadczy o nas.
    Masz rację, że jeśli mamy wszystkie zmysły powinniśmy ten dar docenić, ale żyjemy w takim pędzie, ze nie zawsze zdajemy sobie sprawę z naszego szczęścia.
    Serdeczności.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z naszego szczęścia. Dobrze jednak, jeśli w porę to zauważymy i otworzymy nasze oczy i serca na ludzi i piękno otaczającego świata. Dziękuję Ci i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Byłam w Ojcowie dawno temu w 7 klasie i to późną jesienią. Leżał wtedy śnieg, nie było miło. Twoje zdjęcia zrobiły mi apetyt na powrót w to miejsce. Podzielam z Tobą zachwyt życiem : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie musisz spróbować jeszcze raz i odwiedzić tutejsze okolice. Nie tylko Ojców jest atrakcyjny. Mamy również dużo jaskiń i pięknych dolinek, którymi można spacerować. Zapraszam więc ponownie w odwiedziny i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Mario!
    Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarz.
    Jestem zakochana w okolicach Ojcowa i Pieskowej Skały. Nasz kraj jest taki piękny i różnorodny.
    Każdy tutaj znajdzie to co lubi. Są góry, jeziora, jaskinie, groty, wspaniałe parki, rozległe łąki, zamki, pałace, skanseny...
    Czy zdążę zobaczyć Park Ojcowski w jesiennej, pięknej szacie?
    Mario, czy zamek w Pieskowej Skale jest już z zewnątrz odnowiony?
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zewnątrz jest ok., natomiast dziedziniec i komnaty mają być gotowe w maju 2016 r. Taka przynajmniej jest oficjalna informacja. Jeśli się pospieszysz jest szansa, że jesień poczeka na Ciebie jeszcze chwileczkę, a jeśli nie, ja proponuję również wiosnę, która jest tutaj przepiękna. A więc do zobaczenia wkrótce w Pieskowej Skale.

      Usuń
  8. Nie raz miałam ochotę wybrać się w Twoje strony, czasami było mi po drodze, ale czasu za mało..., a zatem, ciągle jeszcze te przepiękne okolice czekają na mnie.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za zaproszenie, zaraz dodam "miłe rzeczy" do blogów, które odwiedzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekają, czekają a ja widząc Twoją aktywność i chęć poznawania nowych miejsc jestem w 100% przekonana, że w końcu się doczekają. Pozdrawiam i zawsze zapraszam.

      Usuń
  9. Och jakie cudne miejsca pokazałaś. Takie widoki powodują, że oglądam Twój post po raz trzeci. Moją miłością są pałacyki, zamki i góry. Niestety do miejsc, które pokazałaś mogę powędrować na razie tylko dzięki Tobie i kilku jeszcze blogowych koleżanek. Pozdrawiam i dziękuję:):):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że sprawiłam Ci przyjemność opisując i fotografując miejsca bliskie mojemu sercu.
      Mam nadzieję, że kiedyś będziesz mogła osobiście się przekonać jak tutaj jest pięknie. Zapraszam serdecznie i gorąco Cię pozdrawiam.

      Usuń
  10. Masz rację, że umiejętność doceniania tego co tu i teraz jest bardzo cenna. Cieszyć się tym, co otacza, tym, co się ma i ludźmi blisko nas. Często mam z tym kłopoty, ale pracuję nad tym. Chyba tak nas wychowano i obawiam się, że tak wychowałam swoje dzieci - uczymy koncentrowania uwagi na tym, co będzie, co trzeba zdobyć i tak umykają chwile, rzeczy, ludzie warci uwagi.
    Ale zgodnie z propagowaną przez Ciebie dewizą - cieszę się możliwością zobaczenia tej pięknej okolicy w jesiennych kolorach. Może uda się kiedyś tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy popełniany błędy i ciągle się na nich uczymy, ale najważniejsze to umieć wyciągać z tego wnioski.
      Zauważyłam, że im jestem starsza tym mniej przejmuję się rzeczami mało istotnymi i takimi na które nie mam wpływu.
      Szkoda tracić zdrowia i życia na przysłowiowe "pierdoły". Dziękuję Ci, że mnie odwiedziłaś i zawsze zapraszam - nie tylko na bloga, ale również w moje okolice.

      Usuń
  11. Cytat rozpoczynajacy świętą prawdą! Dlatego nawet nie trzeba wyjezdzac z Jerzmanowic, żeby zobaczyć paletę barw drzew lasu czy dolinki i skały albo widoki z wyjrzołu, które chce się oglądać i chce.
    A i ja nie żałuję Ojcowa, bo spędziłam tam całe wakacje a mecz to mecz. Zawsze na pierwszym miejscu :)
    A zdjecia coraz lepsze, ręką i oko profesjonalisty a to wszystko takie ładne, bo z serca!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cytat rozpoczynajacy świętą prawdą! Dlatego nawet nie trzeba wyjezdzac z Jerzmanowic, żeby zobaczyć paletę barw drzew lasu czy dolinki i skały albo widoki z wyjrzołu, które chce się oglądać i chce.
    A i ja nie żałuję Ojcowa, bo spędziłam tam całe wakacje a mecz to mecz. Zawsze na pierwszym miejscu :)
    A zdjecia coraz lepsze, ręką i oko profesjonalisty a to wszystko takie ładne, bo z serca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym słowem jesteśmy szczęściarzami, że mamy to co mamy.

      Usuń
  13. Zdjęcia doskonale oddają powab okolicy, wspaniałą przyrodę i nasze, piękne, polskie zabytki.
    Do Pieskowej Skały jeżdżę co jakiś czas z wielkim sentymentem, od dziecka.
    Wracając z jesiennych Targów Książki widziałam pięknie "odczyszczony" zewnątrz zamek. Ciekawe, jakie zmiany czekają nas, zwiedzających, po otwarciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mogę się doczekać nowej odsłony zamku. Strasznie lubię Pieskową Skałę i jej okolice, dlatego często tam bywam. Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Bardzo ładna relacja :) Świat naprawdę jest cudowny. Polecam dol. Kobylańską lub Bolechowicką :)
    Pozdrowienia pozostawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Znam te okolice, ponieważ mieszkam tutaj od urodzenia, więc często podróżujemy po naszych pięknych dolinkach. Moja ulubiona to Prądnik Korzkiewski, z którego rowerami jeździmi do Ojcowa. Dziękuję za miłe słowa i być może do zobaczenia na którejś "dolinkowej trasie":)
      Już nie mogę doczekać się wiosny, która u nas jest jedyna w swoim rodzaju.

      Usuń
  15. Byłam, byłam. Jechałam z Krakowa i ze zdumieniem spostrzegłam, jak nagle zmienia się krajobraz. Te białe skały wiszące nad drogą - cudowny widok. Zgadzam się z Tobą co, do odnajdywania piękna w swoim otoczeniu. Dlatego dużo piszę na moim blogu o moim mieście, dzielnicy i okolicy. Kiedy chodzę ulicami, zadzieram głowę i podziwiam fasady kamienic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wokół nas jest tyle piękna. Wystarczy tylko je dostrzec i docenić, a wtedy rzeczy zwykłe nabierają zupełnie innego wymiaru i stają się niezwykłe:)

      Usuń
  16. Dla mnie Ojców, cała Dolina Prądnika, Dolina Sąspowska - to miejsca po prostu wyjątkowe. Trudno wyjaśnić dlaczego spośród różnych pięknych miejsc niektóre stają się szczególne, wraca się do nich jak najczęściej i nigdy nie można się nimi znudzić, wciąż na nowo zachwycają. Taki stał się dla mnie od kilku lat właśnie Ojców. Na Twoich zdjęciach odnajduję bliskie sercu miejsca... i chyba ten sam zachwyt.
    Dziękuję za odwiedziny, będę zaglądać z przyjemnością - tym bardziej, że wiele Twoich wpisów pokazuje również miejsca dla mnie całkiem egzotyczne. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż czasami ma już dosyć kiedy na pytanie: "To gdzie dzisiaj jedziemy?" ja najczęściej odpowiadam: "Do Ojcowa". I tak trwa to już wiele, wiele lat. Cieszę się, że w mojej okolicy jest tyle pięknych i niezwykłych miejsc. Serdecznie pozdrawiam i zapraszam:)

      Usuń
  17. Bardzo lubię Ojców szczególnie latem i jesienią :) W sierpniu 2014 byłam tu na dwudniowej wycieczce rowerowej, a w październiku udało mi się zobaczyć Ojcowski Park Narodowy w jesiennej szacie. Było pięknie, słonecznie chwilami mgliście...magicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem częstą bywalczynią Ojcowa i okolic. Nie wiem czy podróżowałaś rowerem z Prądnika Korzkiewskiego do Ojcowa. Jeśli nie to polecam Ci tę trasę. Jest niezwykle malownicza i niezbyt męcząca:)

      Usuń
    2. Tak jechałyśmy tą drogą. Piękna trasa :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...