środa, 29 stycznia 2020

Cegła w mieszkaniu - hit czy kit:)

 "Twój dom może zastąpić ci cały świat. Cały świat nigdy nie zastąpi ci domu"


Jakiś czas temu zaprosiłam Was do mojego mieszkania /tutaj/ żeby pochwalić się "zdolnościami malarskimi", które w pełni wykorzystałam do przeróbki starych mebli oraz innych, domowych akcesoriów pozyskanych i zakupionych z tzw. "drugiej ręki". 
Zdaję sobie sprawę z tego, że "mój specyficzny styl" dotyczący urządzania wnętrz nie każdemu może przypaść do gustu, ale ja póki co świetnie się czuję w klimatach retro i  nie zamienię go na żaden inny /nawet super modny/ dizajn.  Jak mawiał mój dziadek: "Nie to co ładne, tylko co się komu podoba". Korzystając z okazji chciałabym również poznać Wasze zdanie dotyczące urządzania oraz organizowania życiowej przestrzeni:) 
Czy kierujecie się modowymi trendami i nowinkami, czy raczej staracie się zachować zdrowy rozsądek i wybieracie styl pasujący do Waszej osobowości?
Jeśli chodzi o mnie jestem zdecydowaną tradycjonalistką, która najlepiej odnajduje się w wiejskiej i sielskiej rzeczywistości. Być może wynika to z faktu, że od dziecka mieszkałam na wsi i dzięki temu od podszewki mogłam poznać jej specyficzny "mikroklimat" -  który obecnie /niestety/ niewiele ma wspólnego z wsią zapamiętaną z dzieciństwa. 
Jednak gdzieś w zakamarkach mojej duszy pozostał obraz starego domu dziadków, w którym  drewniane łóżka nakryte były wielkimi białymi poduchami wykrochmalonymi przez babcię,  a duży tykający zegar na ścianie oraz zapach potraw unoszący się w kuchni nad szarym kaflowym piecem sprawiały, że człowiek czuł się cudownie. Pamiętam też dużą stodołę, a obok niej ceglaną studnię i tak, jak w wierszu Leopolda Staffa zatytułowanym "Dzieciństwo" upływały moje beztroskie lata:)

Poezja starych studni, zepsutych zegarów,
Strychu i niemych skrzypiec pękniętych bez grajka,
Zżółkła księga, gdzie uschła niezapominajka
Drzemie - były dzieciństwu memu lasem czarów..
.
Zbierałem zardzewiałe, stare klucze... Bajka
Szeptała mi, że klucz jest dziwnym darem darów,
Że otworzy mi zamki skryte w tajny parów,
Gdzie wejdę - blady książę z obrazu Van Dycka.

Motyle-m potem zbierał, magicznej latarki

Cuda wywoływałem na ściennej tapecie
I gromadziłem długi czas pocztowe marki...
Bo było to jak podróż szalona po świecie,
Pełne przygód odjazdy w wszystkie świata częście...
Sen słodki, niedorzeczny, jak szczęście... jak szczęście...

Zawsze miałam sentyment do starej cegły pochodzącej z rozbiórki, dlatego ostatnimi czasy postanowiłam wdrożyć ceglane motywy w naszym mieszkaniu - które z lepszym lub gorszym skutkiem prezentują się w poniższy sposób. Zastanawiam się nad tym, czy aby nie pójść o krok dalej i dołożyć jeszcze małe co nieco na ściany. Nie ukrywam również, że liczę na Wasze sugestie oraz szczere opinie dotyczące moich murarskich fantazji:)

W trakcie robienia zdjęć nasza sunia za wszelką cenę postanowiła zostać celebrytką:)


Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze
i serdecznie Was pozdrawiam:):)

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Prehistoryczne miasto wydrążone w kamieniu - Matera

"Podróżowanie sprawi, że zaniemówisz z wrażenia
a potem zamienisz się w gawędziarza"
Ibn Batutta


Matera to miasto leżące na południu Włoch w regionie Basilicata i jak sama nazwa wskazuje "sasso-kamień" zostało wykute w skale w formie jaskiń ułożonych jedna na drugiej. Dostać się tam można pociągiem z Bari, a podróż trwa około dwóch godzin. 
Po raz pierwszy usłyszałam o nim kilka lat temu, oglądając film pt. "Miasta widma" i od razu znalazło się na "podróżniczej liście marzeń". Czekałam z ogromną niecierpliwością oraz nadzieją na moment, w którym uda mi się zobaczyć Materę na własne oczy.  
I udało się:):):)
Jak wykazały badania archeologiczne miasto zamieszkane było już w epoce kamienia. Prawdopodobnie od tamtego czasu aż do czasów współczesnych ludzie żyli tu nieprzerwanie, ponieważ okoliczne groty, kręte wąwozy oraz kamienne ścieżki dawały im poczucie bezpieczeństwa. 
Matera podzielona jest na dwie części: górną /Sasso Barisano/ oraz dolną /Sasso Caveoso/. Historyczna dolna część miasta obejmuje unikatowe domostwa i groty drążone przez stulecia w tufowej skale. Fasady tych nietypowych domostw były murowane i tylko w wersji "all inclusive" składały się z dwóch pomieszczeń. Pierwsze pełniło funkcję gospodarczą, w którym znajdowały się zwierzęta oraz narzędzia rolnicze,  drugie służyło jako mieszkanie dla ludzi. 
W wersji "podstawowej" ludzie i zwierzęta mieszkały razem, a warunki lokalowe wołały o pomstę do nieba, chociaż .... podobno nawet niebo zapomniało o mieszkańcach Matery. Ten przykry i uwłaczający godności człowieka stan rzeczy trwał aż do roku 1945. 
To właśnie wtedy ukazała się książka autorstwa Carla Leviego pt. "Chrystus zatrzymał się w Eboli", w której przedstawia Materę jako dwie połówki lejka przecięte wąskim przesmykiem i zwężające się ku dołowi. Opis miasta mocno nawiązywał do piekła "Dantego" i  rzeczywiście nie było w tym żadnej przesady, ponieważ dla żyjących tam ludzi było to istne piekło na ziemi. Tytuł książki miał uświadomić ludziom, a szczególnie przywódcom rządu włoskiego, że do Matery nie dotarł nawet Chrystus. 

"Chrystus zatrzymał się naprawdę w Eboli, gdzie droga i kolej żelazna opuszczają wybrzeże Salerna i wchodzą w głąb posępnej krainy Lucanii. Chrystus nigdy tu nie doszedł, nie dotarł tu też nigdy czas ani dusza jakaś indywidualna, ni nadzieja, ni związek między przyczyną a skutkiem, prawem a historią.
Chrystus wstąpił do piekła podziemnego żydowskiej moralności, aby rozbić wrota czasu i położyć na nich pieczęć wieczności. Lecz w owej krainie zapadłej, bez grzechu i bez wybawienia, gdzie zła nie odczuwa się bólem, bo jest bólem ziemskim, tkwiącym niezmiennie w rzeczywistości, Chrystusa nigdy nie było. Chrystus zatrzymał się w Eboli".
Jedno jest pewne. Kiedy ja przybyłam do Matery zachwyciłam się nią na maksa. Zdjęcia nigdy nie oddadzą majestatu, ogromu oraz piękna tego wspaniałego miejsca, ale postaram się Wam o niej opowiedzieć najlepiej jak tylko potrafię:)

Bliskie spotkanie trzeciego stopnia z pewnym kotem:)

Myślę, że najlepiej będzie jeśli w tym momencie oddam głos autorowi książki, który w bardzo realistyczny i wiarygodny sposób opisuje koszmar ludzi żyjących, albo raczej wegetujących w Materze. Właściwie podróż na południe Włoch odbyła jego siostra, natomiast Carl Levi na podstawie jej opowieści oraz sporządzonych notatek napisał książkę. Oto fragment tej wstrząsającej relacji:

"Drzwi były z powodu gorąca pootwierane. Przechodząc zaglądałam do wnętrz, które nie miały żadnych okien tylko drzwi dostarczające powietrza i światła. Czasem nie było nawet drzwi. Wchodziło się z góry po schodkach i zasuwało otwór. W owych ciemnych dziurach o ścianach z ziemi widziałam łóżka, nędzne graty i łachmany. Na podłodze leżały psy, barany, kozy i świnie. Każda rodzina ma do rozporządzania jedną taką jamę i sypiają tu wszyscy razem: mężczyźni, kobiety, dzieci i zwierzęta.
W ten sposób żyje dwadzieścia tysięcy ludzi.  Dzieci bez liku. W upale, w chmarach much, w kurzu jest ich pełno wszędzie, zupełnie nagich albo okrytych jakimś łachmanem. Nie widziałam nigdy takiego obrazu nędzy, a przecież jestem przyzwyczajona z racji mego zawodu mieć do czynienia co dnia z dziesiątkami dzieci biednych, chorych i źle utrzymanych. O tak rozpaczliwym widowisku nie miałam jednak pojęcia. Patrzyłam na dzieci siedzące przy drzwiach w gnoju, w słońcu, z oczyma na pół przymkniętymi, o powiekach czerwonych i nabrzmiałych.
Muchy wciskały się do chorych oczu, a dzieci nie czuły, że im muchy włażą do oczodołów. To była jaglica. Wiedziałam, że tu panuje, ale widok choroby w tak strasznym brudzie i w tej nędzy był przejmujący. Spotkałam też inne dzieci z twarzami pomarszczonymi jak u ludzi starych i wysuszonych z głodu, o włosach pełnych wszy i nieczystości. Większość z nich miała brzuchy wzdęte, olbrzymie, a twarze żółte i cierpiące wskutek malarii.


"Kobiety widząc, że zaglądam przez drzwi zapraszały mnie do wejścia. Widziałam więc w tych jaskiniach ciemnych i cuchnących leżące na ziemi dzieci przykryte jakimiś łachmanami i dzwoniące zębami a ataku febry. Inne znów wyniszczała do ostateczności czerwonka. Niektóre twarzyczki z wosku dawały do myślenia, że tu panuje coś gorszego od malarii, może gorączka tropikalna, może Kala Azar, czarna febra.
Matki także wynędzniałe, trzymające przy zwiędłej piersi źle odżywione niemowlęta, witały mnie uprzejmie, lecz ponuro.  W tym prażącym słońcu miałam wrażenie, że znalazłam się w środku miasta dotkniętego zarazą. Schodziłam coraz głębiej w kierunku kościoła, a w oddaleniu kilku kroków towarzyszyła mi chmara dzieci. Krzyczały coś w swym żargonie, czego nie mogłam zrozumieć i szłam dalej, one zaś nie ustawały w swoich wołaniach. Sądziłam, chcą jałmużny, więc się zatrzymałam i dopiero wówczas odróżniłam kilka słów: "Pani daj nam chininy, pani daj nam chininy!".
Rozdzieliłam między nimi trochę drobnych, aby kupiły sobie cukierków, ale nie tego się domagały prosząc dalej o chininę.
Doszliśmy w końcu do dna owego wąwozu i do pięknego kościoła Matki Bożej z Idris i tam dopiero wznosząc oczy w górę zobaczyłam nareszcie całą Materę. Było to istotnie prawdziwe miasto. Fronty wszystkich jaskiń, które stąd wydają się domami są  białe i równe, a otwory drzwi spoglądają jak czarne oczy w dal. 
Śliczne, malownicze miasto ..."

Jaskinie, w których mieszkali ludzie
Kościół Santa Maria di Idris wykuty w skale

Szczerze mówiąc patrząc na dzisiejszą Materę skąpaną w promieniach zachodzącego słońca aż trudno uwierzyć, że zaledwie pięćdziesiąt lat temu - śmierć była najczęściej przechadzającym się po jej ulicach gościem. Podobno co drugie dziecko przed ukończeniem trzeciego roku życia umierało,  a choroby zakaźne mnożyły się jedna po drugiej, jednak kiedy wchodzę do Casa Grotta - domu jaskini z oryginalnie zachowanym wyposażeniem (oczywiście oprócz konia:):) - jestem bardzo mile zaskoczona jej przyjemnym wystrojem.
Wiem, że to tylko pozory, ponieważ przebywanie ludzi razem ze zwierzętami z całą pewnością nie należało do  zbyt przyjemnych, a brak bieżącej wody oraz nieczystości spływające po ulicach dopełniały dzieła. 

Zbiornik na deszczówkę wykuty w skale
Biorę się za gotowanie:)

Kiedy Europa dowiedziała się o Materze wybuchł straszny skandal, a koszmarne warunki życia panujące aż do lat 50-tych XX wieku sprawiły, że miejsce to okrzyknięto największą hańbą państwa włoskiego. 
Po pierwsze miasto było odcięte od wody i elektryczności co powodowało liczne choroby oraz wybuchy epidemii. Po drugie każda rodzina posiadała tylko jedno pomieszczenie, w którym przebywały zarówno ludzie jak i zwierzęta. Brak miejsca sprawiał, że dachy domostw służyły za ogrody warzywne, a nawet cmentarze!!! 
W roku 1954 władze wydały rozkaz całkowitego wysiedlenia mieszkańców do trzech nowo wybudowanych dzielnic, a Matera od tej pory zyskała miano "miasta widma". Okazało się jednak, że nie wszyscy byli  zadowoleni ze swoich nowych lokali mieszkalnych i potajemnie - zazwyczaj pod osłoną nocy zaczęli wracać na stare śmieci.
Po 32 latach emigracji władze miasta oficjalnie pozwoliły ludności na powrót do swoich dawnych domostw, pod warunkiem ich odnowy zgodnie z wytycznymi konserwatora zabytków. Rząd zobowiązał się do pokrycia 60 procent wydatków związanych z kosztami remontu. W ten właśnie sposób Matera ponownie zaczęła żyć. Świadczą o tym m.in.: suszące się pranie, liczne kafejki, hotele oraz mieszkańcy relaksujący się na przydomowych tarasach.
W roku 1993 Sassi di Matera znalazła się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCOa decyzja ta została uwarunkowana faktem, że miasto jest jednym z dowodów na możliwość wykorzystania budynków prehistorycznych aż do nowoczesności i jedynym w swoim rodzaju praktycznym wykorzystaniem zasobów naturalnych. 
Paradoksem jest również to, że miasto  które aż do XX wieku swoim wyglądem oraz koszmarnymi warunkami lokalowymi przypominało bardziej siedzibę ludów pierwotnych - zyskało miano Stolicy Kultury roku 2019!!!

W Materze jest ponad sto kościołów!!!
My odwiedzamy tylko dwa. Jednym z nich jest Kościół św. Piotra


Matera ze względu na swoje bajkowe położenie,  ciekawą historię oraz niepowtarzalny klimat wąskich uliczek i kamiennych domów - oprócz coraz większej rzeszy odwiedzających ją turystów stała się również idealną scenerią dla filmowców. Lista dzieł włoskiej i światowej kinematografii  kręconych w Sassi jest bardzo długa, a należą do nich m.in.: "Ewangelia według św. Mateusza", "Król Dawid", czy "Sprzedawca marzeń". 
Jednak największą sławę i rozgłos Matera zyskała dzięki słynnej i kontrowersyjnej "Pasji" Mela Gibsona. To właśnie ten film sprawił, że usłyszał o niej cały świat, a Mel Gibson w jednym ze swoich wywiadów powiedział:

"Gdy zobaczyłem ją pierwszy raz, straciłem głowę bo była po prostu idealna".

Spacerując po dzielnicach Sassi praktycznie od razu podjął decyzję o kręceniu filmu. Podobno miasto do złudzenia przypomina Jerozolimę i Golgotę, więc reżyser nie potrzebował żadnej scenografii - wystarczyła mu Matera. Ekipa Gibsona spędziła tutaj kilka miesięcy, a twórca "Pasji" był autentycznie zafascynowany miastem,  spędzając każdą  wolną chwilę z jej mieszkańcami, delektując specjałami włoskiej kuchni.
Niestety producent  zaliczył konkretną wpadkę za którą musiał słono zapłacić. Na potrzeby filmu  pomalowano /bez odpowiedniego zezwolenia/ fragment muru, który wydawał  się zbyt jasny. Nie przeszło mu to płazem, ponieważ ze względu na rygorystyczne przepisy dotyczące zabytków UNESCO - obowiązuje całkowity zakaz wprowadzania trwałych zmian mogących wpłynąć na oryginalny wygląd chronionych murów oraz domów.
Aktualnie oprócz przemalowanego muru, turyści mogą zobaczyć w Materze miejsca, w których kręcono poszczególne sceny do filmu, np. Drogę Krzyżową, Ostatnią Wieczerzę, czy Ukrzyżowanie Jezusa, a biura podróży oraz lokalni przewodnicy przygotowują specjalne trasy zwiedzania "śladami Pasji". 
Mam cichą nadzieję, że dzisiejszym postem zachęciłam Was do podróżowania moimi śladami, a będąc na południu Włoch nie zapomnijcie odwiedzić  Matery:):)

W Jerozolimie co prawda nie byłam, ale podobieństwo wydaje się być uderzające



Do tej pory zastanawiam się co mają symbolizować wiszące na sznurku byty:)



Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze
i życzę Wam udanego tygodnia:):)




Włochy, Matera - listopad 2019.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...