czwartek, 27 września 2018

Ślub w obrządku prawosławnym w cerkwi Jana Kaneo w Ochrydzie


"Prawdziwie piękne jest to, co czyni człowieka lepszym"
Madame de Stael


Czy wiecie jakie zdjęcie najczęściej pojawia się na stronie internetowej, jeśli w wyszukiwarkę google wpiszecie hasło Ochryda lub Macedonia?
Odpowiedź jest bardzo prosta, a chodzi oczywiście o cerkiew Jana Teologa z Kaneo - jeden z najczęściej fotografowanych obiektów nie tylko w Europie, ale również na świecie.
I chociaż jest to jedna z najmłodszych i najmniejszych cerkwi znajdujących się w Ochrydzie  - żadna inna nie dorównuje jej urodą, albo raczej miejscem usytuowania.  
Świątynia wzniesiona jest na planie wieloboku - nad krawędzią stromego klifu, spadającego do Jeziora Ochrydzkiego  i przepięknie komponuje się z otoczeniem.
Architekt dobrze wiedział co robi wznosząc ją właśnie tutaj, a efekt jaki chciał uzyskać przerósł chyba jego najśmielsze oczekiwania. 
Źródła historyczne nie podają kiedy dokładnie świątynia została zbudowana, ale przypuszcza się że powstała ona prawdopodobnie w XIV lub XV stuleciu. 
Cerkiew została zupełnie zaniedbana w czasie, gdy Macedonia znajdowała się pod panowaniem tureckim, a pierwsze prace konserwatorskie rozpoczęto dopiero pod koniec XIX wieku. Wtedy też przeprowadzono renowację  fresków, a także wykonano nowy, drewniany ikonostas.
Posiada jedną kopułę usytuowaną na ośmiobocznym bębnie, zaś od wschodu - absydę. Architektura budynku łączy elementy stylów bizantyjskiego i ormiańskiego. 


Proporcjonalna, piękna w swej prostocie cerkiew stoi na krańcu cypla, na wysokiej skale opadającej prosto w granatową toń jeziora. Trudno wyobrazić sobie doskonalsze połączenie natury i architektury - a wschody oraz zachody słońca  w tym miejscu, należą do niezapomnianych. 
Wieczorem świecą tu stylowe lampy przypominające kształtem miejscowe domy.
Chcąc zwiedzić maleńkie wnętrze cerkwi z  malowanymi  freskami przedstawiającymi św. Erazma i św. Klimenta trzeba zapłacić 100 denarów /7 zł./
Nie muszę nawet wspominać o tym, że  miejsce to w szczególności upodobali sobie nowożeńcy, a sesje fotograficzne  odbywają się tutaj praktycznie non stop. 
My również mieliśmy okazję i przyjemność być świadkami uroczystości ślubnej odbywającej się w obrządku prawosławnym i uwierzcie mi - o ile katolicki ślub jest bardzo "dostojny" i bogaty we wszelkiego rodzaju innowacje - o tyle ślub prawosławny to istna magia.  
Wszystko zaczyna się w domu panny młodej, gdzie młodzi obdarowywani są ikoną i błogosławieństwem rodziców. Zaręczyny odbywają się tego samego dnia co ślub i mają miejsce przy drzwiach wejściowych do centralnej części świątyni. Polegają na modlitwie i nałożeniu obrączek, którymi młodzi trzykrotnie się wymieniają, co oznacza złożenie duszy w dłonie współmałżonka. Potem młodzi wchodzą wraz z batiuszką do świątyni, która olśniewa przepychem ikonografii i jest przystrojona kwiatami.


W cerkwi młodzi stają na białej, przyozdobionej tkaninie, manifestując tym samym czystość intencji i cielesne dziewictwo. Zapewniają również, że nie są związani przysięgą z inną osobą. Najważniejszym elementem nabożeństwa jest koronowanie. Duchowny wkłada na głowy zaślubiających się korony, które świadkowe zazwyczaj trzymają nad głowami narzeczonych niemal do końca ceremonii. Wypowiada słowa: "Panie Boże nasz, chwałą i czcią ukoronuj ich". Powyższe słowa podkreślają, że jedynym sprawcą sakramentu jest Bóg. 
Kiedy kapłan odbiera korony od świadków, para nowożeńców prowadzona jest przez "Rajskie Drzwi", znajdujące się na ścianie w ikonostasie, następnie błogosławi ich ikoną przywiezioną z domu rodziców i składa życzenia błogosławieństwa Bożego.
Po ceremonii ślubnej następują gratulacje i życzenia, odśpiewane jest  "Sto lat" - oczywiście w troszkę innej tonacji niż u nas, a potem zaczyna się imprezka.
Akurat w przypadku tego wesela - państwo młodzi oraz goście - na ślub przypłynęli łodziami, które czekały potem przy brzegu. Dla mnie było to bardzo ciekawe doświadczenie. Po raz pierwszy w życiu widziałam taką "formę transportu" nowożeńców:)
Niewątpliwie wyglądało to bardzo romantycznie i oryginalnie. Poza tym, do cerkwi Jana Kaneo raczej nie sposób dojechać samochodem, więc łodzie są idealnym rozwiązaniem.



Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze
i życzę Wam  samych radosnych chwil. 
Niech nadchodząca Złota Jesień 
przynosi nam tylko i wyłącznie dobre dary:)




Macedonia, Ochryda - sierpień 2018 

wtorek, 18 września 2018

Ochryda - perła Macedonii

"Jest jakiegoś rodzaju magiczny magnetyzm w dalekim podróżowaniu
i powracaniu kompletnie odmienionym"
Kate Douglas Wiggin


Czy lubicie odwiedzać miejsca, w których można  odnieść wrażenie, że czas się zatrzymał lub jeśli nie zupełnie zatrzymał to przynajmniej jego upływ nie powoduje negatywnego napięcia oraz wyklucza z mózgu świadomość ciągłego parcia do przodu?
Wiem, że lubicie. Ja zresztą też. Miejsc - gdzie pojęcie "festina lente" traktowane jest przez mieszkańców jako rytuał dnia codziennego, a wszędobylskie, wygrzewające się w słońcu koty  potwierdzają tylko tę regułę. Odnoszę wrażenie, że koty mają jakiś nadprzyrodzony zmysł wyczuwania miejsc, w których mogą spokojnie i bezstresowo oddawać się przyjemności tego, w czym są najlepsze - czyli leniuchowania. 
Czy Ochryda się do tego nadaje? Jak najbardziej tak.
Zauważyłam, że oprócz kotów - Ochrydę pokochali także nasi rodacy. Szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że aż tak bardzo. Na ulicach miasteczka czy też na plaży - język polski jest zdecydowanie językiem dominującym,  a kiedy odbywałam jeden z moich spacerów po mieście, pewien sprzedawca pamiątek umieścił na swoim stoisku tablicę z takim oto napisem: "taniej niż w Lidlu i Biedronce". I rzeczywiście muszę przyznać mu rację. Ceny w Macedonii są bardzo atrakcyjne. Zarówno produkty żywnościowe, poprzez ubrania, papierosy, alkohol, wejściówki do muzeów, czy paliwo - są o wiele niższe niż w Polsce. 
Wydaje mi się, że w Macedonii czujemy się prawie jak u siebie. Dowodem na to są polskie pieśni ludowe, m.in. "Hej z góry, z góry ..., roznoszące się wieczorami po całej Ochrydzie:)
Bardzo lubię odwiedzać miejsca,  które oprócz zapewnienia chwil błogiego relaksu, potrafią  zaimponować ciekawą historią, pięknymi zabytkami oraz możliwością odbywania długich spacerów w pięknej oprawie.
Czy Ochryda się do tego nadaje? Po raz kolejny muszę odpowiedzieć, że tak.
A skąd właściwie wziął się pomysł na Macedonię?


Planując tegoroczny urlop, doszliśmy do wniosku, że skoro wybieramy się na wakacje do Grecji, grzechem byłoby pominąć sąsiadującą z nią Macedonię -  a tym bardziej, że tyle dobrego słyszeliśmy o Ochrydzie. 
Rezerwujemy więc kilkudniowy pobyt w samym sercu Starego Miasta i muszę Wam powiedzieć, że jest to strzał w dziesiątkę. "Willa Ohrid"  leżąca między pasmem górskim Galiczica, a turkusowymi wodami jeziora Ochrydzkiego robi na nas niezapomniane wrażenie. Kiedy razem z chłopakami wychodzimy na taras - zgodnym chórem  intonujemy tylko "Wow". 
Po lewej stronie - na wzgórzu wznosi się cerkiew Sv. Bogorodica Perivleptos z przepięknymi freskami, tuż pod nią  - ruiny rzymskiego amfiteatru oraz cerkiew św. Zofii, z kolei za naszymi plecami góruje Twierdza cara Samuela.
Jednym słowem - gdzie by okiem nie sięgnąć  same atrakcje, a kaskadowo ułożone - pobielone domy z czerwonymi dachówkami wyglądają naprawdę uroczo.  
Czujecie ten sielski klimat? Ja czuję go do tej pory:)

Nawet zwykły posiłek skonsumowany w tak wykwintnym  anturażu smakuje wybornie i wytwornie:)


Jezioro Ochrydzkie podzielone między Albanię i Macedonię jest  najstarszym jeziorem w Europie i najgłębszym na Bałkanach, a dzięki obfitemu dopływowi wody i odpowiedniej cyrkulacji nigdy nie zarosło. W jego niespotykanie czystej toni przetrwało ponad 200 endemicznych gatunków - w tym osiem gatunków ryb roślinożernych, niespotykanych nigdzie indziej i dwa łososiowate drapieżniki, które możemy spotkać na talerzach w wielu tutejszych restauracjach i smażalniach. W okolicy zimują dalmackie pelikany o żółtych dziobach, brązowe kaczki podgorzałki czy kormorany. 
Na brzegach jeziora zachowało się wiele średniowiecznych budowli, a Stare Miasto wraz z Jeziorem Ochrydzkim figurują na dwóch listach: Światowego oraz Przyrodniczego dziedzictwa  UNESCO
Bogactwo tutejszych zabytków może przyprawić o zawrót głowy. Liczne cerkwie, ruiny bazyliki, starożytny teatr, a także dobra baza noclegowa i festiwale przyciągają wielu turystów, którzy chętnie tu wracają oczarowani magią tego miejsca. 
Dzięki dużej liczbie zabytków, kościołów i klasztorów, Ochryda nazywana bywa "bałkańską Jerozolimą".
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że jest jednym z najstarszych ludzkich siedlisk w Europie i kolebką słowiańskiej kultury. Ponadto w czasach, gdy Ochryda należała do Greków, mówiono na nią Lychnidos. Słowo to tłumaczy się jako drogocenny kamień, emitujący światło.

Bardzo przyjemny deptak, prowadzący wzdłuż jeziora
"Znak firmowy Ochrydy":)  Innych latarni tutaj nie znajdziecie.
Woda w jeziorze jest krystalicznie czysta i bardzo ciepła
Tradycyjne macedońskie  dania - tavće gravće oraz musaka

Określenie Ochrydy mianem „perły Macedonii” nie jest tylko wyświechtanym frazesem, ponieważ  perły faktycznie stanowią istotny element krajobrazu. Pełno ich na bazarach i straganach przy deptaku. Co prawda powstają one inaczej niż perły morskie, ale są równie piękne. 
Wytwarzają je  ludzie – z łusek ryby o nazwie płaszica.  Jest to endemiczny gatunek występujący tylko w wodach Jeziora Ochrydzkiego i najlepszy dowód na to, że długowieczność akwenu jest autentycznym skarbem.
Niestety większość sprzedawanych na ulicy „pereł ochrydzkich” to prawdopodobnie podróbki. Podobno oryginalne klejnoty według sekretnej metody wytwarzają tylko dwie rodziny o nazwiskach Talevi i Filevi. 
Nie wiem czy są to podróby czy też nie - ja w każdym razie zakupiłam piękną bransoletkę z ochrydzkich pereł i cały czas trwam w przekonaniu, że to najprawdziwszy oryginał:):)
Największą świątynią Ochrydy jest cerkiew św. Zofii., jednak ile dokładnie jest kościołów lub ich ruin w mieście, nie wiadomo. Oficjalnie mówi się o czterdziestu, choć ponoć w Średniowieczu było ich aż 365. 
Z całą pewnością jest to liczba przesadzona, ale z drugiej strony – przechadzając się po mieście, czy też opływając łódką jezioro - jestem w stanie uwierzyć w tę wersję. Praktycznie  na każdym kroku napotyka się wielowiekowe budowle z białych kamieni oraz czerwonych cegieł. Zarówno duże jak i maleńkie cerkiewki stanowią nieodłączny element tutejszej architektury.
Ochryda posiada również ogromną kolekcję bardzo cennych, średniowiecznych ikon  powstałych między XI a XIV wiekiem. 
Oczywiście będę Wam o tym wszystkim opowiadać w moich kolejnych postach.
 
To nie atrapa. To najczęściej spotykane autentyki  jeżdżące po ulicach miasta.
To wielka sztuka, żeby w czasie tak niemiłosiernego upału utrzymać kwiaty w takiej kondycji
Niestety, rower był przypięty:)
I znowu kolejny  mały leń:)
Jedyny minus jaki znalazłam w Ochrydzie - wszędzie jest pod górę, lub z góry:)

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze
i życzę Wam spokojnych, radosnych chwil
na każdy dzień:):)



Macedonia - Ochryda, 27.08.2018 r.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...