czwartek, 26 stycznia 2017

Morskie organy i chorwackie wesele w Zadarze


Co odczuwacie kiedy kończą się Wasze letnie wakacje i nieodwołalnie musicie już wracać do domu?
W moim przypadku jest to istna lawina doznań emocjonalnych. Z jednej strony bardzo się cię, że znowu zobaczę moją kochaną okolicę, dom oraz ogród - który zawsze zaskakuje mnie nowymi niespodziankami. Lubię również ten moment, kiedy będąc np. za granicą zbliżam się do Polski, żeby w końcu poczuć się jak u siebie.
Z drugiej jednak strony czuję ciągły niedosyt miejsc, w których dane było mi spędzić te kilka, czy też kilkanaście wakacyjnych dni. 
I zazwyczaj tak staramy się organizować naszą drogę powrotną, żeby przy okazji  zahaczyć jeszcze o jakieś interesujące miejsce. 
Tym razem był to Zadar, który na powitanie zaserwował nam delikatny deszczyk.  W porównaniu do niemiłosiernej ulewy w Dubrowniku /tutaj/, ten drobny kapuśniaczek był całkiem przyjemny. Szkoda tylko, że niebo zasnute było ciemnymi chmurami, więc spektakularny zachód słońca nad Adriatykiem nie wchodził raczej w grę. Przynajmniej na początku było takie założenie. 


Myślę, że zanim udamy się dalej - wypadałoby mi  wtrącić kilka słów  o samym Zadarze.
Wiem, wiem - w moim przypadku kilka słów to jest pojęcie bardzo względne, ale nie byłabym sobą gdybym tego nie zrobiła:)
Dzieje Zadaru są długie i ciekawe jak przystało na najważniejszy ośrodek miejski północnej Dalmacji. Miasto oferuje ogromne bogactwo dzieł architektonicznych oraz ciekawą historię. Niestety w porównaniu do Splitu, czy Dubrownika jest traktowane trochę po macoszemu.  Zupełnie niesłusznie. 
Miejscowość od IX w.p.n.e. była warownią iliryjskich Liburów. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z IV wieku p.n.e. Osada nosiła wówczas grecką nazwę Idassa. W 59 r.p.n.e. miasto stało się rzymską Jaderą, a od 752 r. było najważniejszym ośrodkiem Dalmacji bizantyjskiej.  
Na początku XII wieku Zadar dostał się pod panowanie węgierskie i od tamtej pory rządzili nim na przemian Węgrzy i Wenecjanie. W roku 1202 został splądrowany przez uczestników niesławnej IV krucjaty, a następnie padł ofiarą zagonów mongolskich.
W 1409 r. miasto wraz z większością wybrzeża sprzedano Wenecji, a od roku 1797 przeszło pod jurysdykcję Austro-Węgier i podobnie jak wszystkie bałkańskie państwa po II wojnie światowej wszedł w skład Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii.
Większość tego, co w Zadarze warte jest zwiedzania znajduje się na Starym Mieście. Tuż po przejściu murów miejskich wychodzimy na bardzo ładny, otoczony kawiarenkami Plac Ludu, gdzie znad filiżanki pysznej kawy można obserwować toczące się życie mieszkańców oraz pstrykających zdjęcia turystów.
Po południowej stronie znajduje się XVI-wieczna Loggia, w której organizowane są różnego rodzaju wystawy. 
Naprzeciwko Loggi stoi Ratusz, wybudowany przez Włochów w latach 30 XX wieku.  
  

To jedno z moich ulubionych zdjęć  pt. "Dajcie mi chwilkę, zaraz dołączę"

Niestety dzisiaj, ze względu na ograniczoną ilość czasu, nie zabiorę Was do wnętrz zadarskich zabytków. Bardzo żałuję, że  nasza wizyta w tym mieście ma charakter iście expresowy, no ale cóż - Ojczyzna nas wzywa:) 
W Zadarze absolutnie nie można pominą wizyty w Katedrze św. Anastazji, znajdującej się przy głównym deptaku miasta. Jest to największa XIII-wieczna romańska świątynia w Dalmacji. Podobno już przed najazdem krzyżowców w 1202 r. w jej miejscu stała inna katedra. 
Tuż obok znajduje się okrągła, 27 metrowa budowla, a jest nią kościół św. Donata, którego budowę rozpoczęto w IX wieku - prawdopodobnie  pod kierunkiem miejscowego hierarchy, biskupa Donata.
Austriacy zamienili tę budowlę w arsenał broni, a następnie kościół pełnił rolę lapidarium, gdzie zgromadzono kamienne szczątki z czasów rzymskich, które obecnie rozproszone są na Forum. 

Kościół św. Donata oraz dzwonnica Katedry św. Anastazji

Kwartał rzymski - Forum, to najważniejszy plac miasta, pełniący również funkcję placu targowego rozciągający się zaraz za Katedrą. 
W miejscu tym zadarskie koronczarki wystawiają swoje ręczne prace, w postaci tkanych lub dzierganych cudeniek. 
Z dawnej rzymskiej zabudowy forum ocalała tylko samotna kolumna, która służyła jako pręgierz, przy którym karano za wszelkie występki.

Niestety wzdłuż całego deptaku tylko i wyłącznie  stoiska  typu "made in China"

Po przeciwnej stronie ulicy XI-wieczny kościół Matki Boskiej, należący kiedyś do klasztoru Benedyktynek ufundowanego przez zadarskiego dostojnika Cikę.

 
 


Korzystając z nadarzającej się  okazji postanowiłam przeprowadzić króciutką sesję fotograficzną pewnej młodej pary, która cały czas podążała naszymi śladami /lub odwrotnie:)/. Nie mogłam się oprzeć oryginalnym i ślicznym skrzydłom, rozpościerającym się na plecach panny młodej. 


Dochodząc do nadmorskiej promenady - słoneczko postanowiło zrobić mi niespodziankę i mimo pochmurnej i brzydkiej pogody odsłoniło na czas jakiś swoje zachodzące już oblicze.
W zasadzie główną przyczyną dla której koniecznie chciałam wpaść do Zadaru są  morskie - grające organy.  Stwierdziłam, że tym razem nie mogę przepuścić takiej okazji. Zawsze zastanawiałam się jakie dźwięki może wydawać woda, która pod wpływem wiatru przedostaje się do zamontowanych pod płytami chodnikowymi piszczałek.


Wielopoziomowa instalacja w postaci Morskich organów  została zaprojektowana w 2005 r. i od tamtej pory nadmorski deptak stał się  ulubionym miejscem odpoczynku dla mieszkańców miasta oraz przybywających tutaj turystów. 

W tych otworach zamontowano piszczałki

Jest to bardzo przyjemne miejsce, z którego można obserwować wschodzące lub zachodzące słońce oraz przyglądać się krążącym po morzu statkom.
Tym obserwacjom towarzyszą wydobywające się gdzieś z "podziemi" dźwięki różnej wysokości.
Pod marmurowymi płytami zainstalowano pod wieloma kątami piszczałki rozmaitej długości.
Falująca woda wtłacza w nie powietrze i z piszczałek wydobywa się niskie buczenie, zharmonizowane z amplitudą i częstotliwością fal.
Szczerze mówiąc gdybym była tutaj sama w ciemną noc - moja wyobraźnia pracowałaby na najwyższych obrotach, ponieważ  dźwięki jakie wydaje woda mogłyby stanowić dobry podkład muzyczny dla jakiegoś dreszczowca:)
Jak widać na załączonym obrazku - nie tylko ja pojawiłam się na morskim koncercie. 


Reżyser Alfred Hitchcock - jeden z symboli Hollywoodu twierdził, że zachód słońca widziany z zadarskiej promenady nadmorskiej jest piękniejszy od tych, które podziwiał przez lata spędzone w Kalifornii. 
Dzisiaj ulubionym miejscem kontemplowania zachodów słońca jest ustawiona na nabrzeżu instalacja zatytułowana "Pozdrowienie słońca", dostarczająca widzom wzruszającego spektaklu świetlnego. 
W lipcu można dołączyć do tysięcy zadarczyków, którzy po wyłączeniu całego elektrycznego oświetlenia gromadzą się w tym miejscu o zmierzchu ze świecami, celebrując przy bezchmurnym niebie gasnące promienie słoneczne. Przypuszczam, że musi to być niezwykle spektakularny widok.
Niestety dzisiaj zachmurzenie jest zbyt wielkie, więc słońce przesyła nam tylko bardzo delikatne pozdrowienie:)

Mamy dzisiaj szczęście do imprez weselnych:)
Do zobaczenia:)

Kiedy pomachaliśmy już naszej obfotografowanej młodej parze na pożegnanie i zaczęliśmy zbierać się do opuszczenia murów Zadaru - do naszych uszu dobiega  melodia skocznych, dalmatyńskich rytmów. Jako, że muzyka zawsze łagodzi obyczaje i jednoczy narodowy, daliśmy się jej ponieść i chcąc nie chcąc staliśmy się anonimowymi uczestnikami chorwackiego wesela.
Jeśli nie słyszeliście nigdy piosenek w wykonaniu bałkańskiego zespołu muzycznego to żałujcie. 
Mocne głosy męskich tenorów oraz  basów niosą się wdzięcznie po ulicach Zadaru, a goście weselni w tanecznych rytmach podążają przed siebie. 
No a my wraz z innymi turystami - za nimi.
Zastanawiam się co zrobiliby gospodarze, gdybyśmy pomaszerowali do domu weselnego:)
Chorwaci są bardzo gościnni i rozrywkowi, więc przypuszczam, że mogłoby to nie stanowić  większego problemu.


Gdy spytałam kilku mieszkańców Zadaru jak dojść do placu Pięciu Studni - żaden z nich nie potrafił wskazać mi drogi. Jak dobrze, że podłączyliśmy się pod orszak weselny, który mimo chodem zaprowadził nas pod wskazany adres. 
Plac Pięciu Studni swoją nazwę zawdzięcza pięciu ozdobnym "żurawiom", którymi podczas oblężeń miasta czerpano wodę pitną z podziemnego zbiornika.


Zadar opuszczamy kiedy uliczne latarnie uświadamiają nam, że jest już prawie zupełnie ciemno. Trzy godziny to zdecydowanie za mało, żeby chociaż pokrótce zapoznać się z  najważniejszymi atrakcjami miasta. No cóż, może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja i będzie nam dane zobaczyć fenomen "Pozdrowienia słońca" w jego pełnej krasie oraz dłużej poszwendać się po krętych uliczkach Zadaru.
Może kiedyś ...
A tymczasem wracamy już do domu, żeby powitać naszą piękną Polskę:)






Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze
i przesyłam do Was moc serdeczności:)



Zadar -  wrzesień 2016

40 komentarzy:

  1. Widzę, że mieliście bardzo imprezowe pożegnanie Waszego chorwackiego lata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że Chorwacja żegnała nas z wielką pompą:)

      Usuń
  2. Witaj Mario!Post w sam raz na przekór zimie pełen chorwackiego ciepła może i ja kiedyś odwiedzę morskie organy bardzo ciekawe i romantyczne miejsce ,ciekawe rowniez wesele trochę inne niż u nas Chorwaci słyną z gosciności ,pieknie jak zawsze przedstawiłaś Zadar i miejsca w których byliście dziekuję za wycieczkę pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba również pokusiłabym się o stwierdzenie, że Chorwaci są bardzo przyjaźnie nastawieni do ludzi. I nie wynika to tylko z ich interesowności zarobkowania na turystach. Oni już tacy po prostu są z natury.
      Pozdrawiam Wandziu serdecznie:)

      Usuń
  3. Bardzo ładny jest ten Zadar:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście to piękne miasto.
      Żałuję tylko, że byliśmy w nim tak krótko.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. my do Zadaru pojechaliśmy właśnie po strasznej ulewie i cały czas było już słonecznie. :) organy świetnie się prezentowały, prawdziwą przyjemnością było siedzenie na schodach i słuchanie ich. :) a parę młodą też spotkaliśmy (tylko nie tak efektowną) tylko na tych niebieskich lusterkach nieopodal. ;) plus mieli swoją własną orkiestrę, więc wesoło było. :)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy udało nam się niechcący wdepnąć na chorwackie wesele.
      Muszę przyznać, że bawić to oni się potrafią.
      W Makarskiej trafiliśmy również na festyn. Było super. Tańczyliśmy wraz z innymi turystami na ulicy miasta, tuż obok portu. Świetna impreza.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  5. Co za urokliwe miejsce!
    Organy morskie to wyjątkowa atrakcja.
    Twoje zdjęcia są przepiękne.
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Organy morskie to rzeczywiście przedziwny instrument wydający jeszcze bardziej dziwne dźwięki. Pewnie dlatego na promenadzie nigdy nie brakuje ludzi.
      Dziękuję Jolu i przesyłam serdeczne pozdrowienia:)

      Usuń
  6. Zadar to miasto zabytek o wyjątkowo długiej historii. Pragnę kiedyś tam wrócić by odświeżyć wspomnienia, nacieszyć oczy pięknymi krajobrazami i zachodem słońca. Mario, byłaś szczęściarą bo dla Ciebie zaświeciło słońce. W czasie mojego pobytu w Zadarze cały dzień padał ulewny deszcz. Na szczęście wszystkie kościoły i muzea były otwarte.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tego słoneczka było zdecydowanie za mało, ale dobre i to.
      Ja żałuję, że mieliśmy bardzo mało czasu na zwiedzenie Zadaru, więc opcja wchodzenia do muzeów czy kościołów w ogóle nie wchodziła w grę. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że Zadar jest taki ładny.
      Również przesyłam serdeczności:)
      P.S. Byłam teraz na wieczornym spacerze i spotkałam śliczne sarenki przy paśniku:)

      Usuń
  7. Jak miło pospacerować znajomymi uliczkami Zadaru:)) Byłam w tym mieście już 6 razy:))) Tak.. Lubimy tamte okolice i mimo, że byliśmy w wielu miejscach w Chorwacji to jednak zawsze wracamy do Zadaru:)) Piękne zdjęcia:))) Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie przypuszczałam, że Zadar jest taki piękny i kiedy będę kolejnym razem w Chorwacji muszę poświęcić trochę więcej czasu na jego zwiedzanie.
      Bardzo podobają mi się okolice Trogiru i Splitu. Im dalej na południe tym piękniej. Uwielbiam połączenie morza oraz gór. Te cudowne bałkańskie krajobrazy na długo pozostają w pamięci.
      W tym roku zwiedziliśmy również wyspę Hvar. Bardzo mi się spodobała.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawe miejsce. Tych piszczałek rodem z horroru też bym posłuchała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę Ci powiedzieć, że te dźwięki wydobywające się gdzieś z głębin morskich brzmią dość oryginalnie i trochę groźnie.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  9. Panna Młoda faktycznie bardzo oryginalna :) Niestety budki Made in China trochę przerażają, ale z drugiej strony mam świadomość pochodzenia moich magnesów ;-) Dlatego też wolę nasze polskie morze po sezonie, nie ma tyle tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w każdym większym europejskim mieście można spotkać takie "odpustowe kramy".
      Z drugiej strony ci ludzie muszą jakoś zarabiać. Szkoda tylko, że niejednokrotnie kramy te poustawiane są w miejscach gdzie zupełnie zaburzają wszelki porządek rzeczy:)
      Najlepszym rozwiązaniem jest zakup jakiejś oryginalnej pamiątki wykonanej przez miejscowych rzemieślników.
      Oczywiście po lub przed sezonem mniej jest tego typu stoisk, bo i turystów mało.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Ciekawa relacja. Do tego miasta warto zawitać nawet na tak krótka wizytę. Atrakcji co nie miara. Ładnie pokazałaś to na zdjęciach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Widoki,krajobrazy świetne.Pary młode,jakie piękne stroje cudownie.Zobaczyć to na własne oczy,super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że do nowożeńców mieliśmy wybitne szczęście w tym dniu:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Nie byłam jeszcze w Chorwacji ! Obejrzałam Twoją fantastyczną fotorelację i jestem zachwycona pięknem Chorwacji !!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu naprawdę warto wybrać się do Chorwacji.
      To naprawdę piękny kraj, pełen różnorakich atrakcji - zarówno jeśli chodzi o zabytki jak również cudowną przyrodę.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  13. Niesamowite są morskie organy!Wspaniały pomysł.
    Piękne zdjęcia zachodu słońca :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście morskie organy to bardzo oryginalny pomysł.
      Pierwszy raz w życiu widziałam coś takiego.
      Dobrze, że słoneczko wyszło chociaż na chwilkę, więc mogłam zrobić mu zdjęcie.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  14. Pięknie umiesz przekazać klimat miejsc,które odwiedzasz:))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Reniu za miłe słowa.
      Również przesyłam moc serdeczności:)

      Usuń
  15. Wspaniały klimatyczny wpis.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pogoda, czy niepogoda - miejsce warte zwiedzenia!
    Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś pospacerować uliczkami Zadaru. Nawet upatrzyłam sobie kolejny woreczek z lawendą...
    Wspaniała fotorelacja, pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że byłaś już kiedyś w Zadarze, skoro masz upatrzony woreczek z lawendą?:)
      Ja również nie potrafię się oprzeć pachnącej lawendzie i przy każdej nadarzającej się okazji przywożę do domu jakiś lawendowy motyw, czy to w postaci woreczka, czy też ceramiki.
      Dziękuję Beatko i serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Patrzę na te zdjęcia młodych par i tak sobie myślę...że teraz to bym chyba takie skrzydła założyła do ślubu a nie tradycyja białą suknię.Ja bardzo lubię wracając z wczasów wstąpić gdzieś jeszcze, tak na otarcie łeż, że to co dobre szybko się kończy. Ale po powrocie zaczynam juz planować nowe ;). Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj gdybyśmy teraz wstępowały w związki małżeńskie mogłybyśmy nieźle zaszaleć z kreacjami ślubnymi:)
      Widzę, że Twoje nastawienie do podróżowania jest takie samo jak u mnie.
      Kiedy wracam do domu, to już w trakcie drogi powrotnej zastanawiam się nad kolejnym wyjazdem:)
      Przesyłam moc pozdrowień:)

      Usuń
  18. To piękne i ciekawe miasto, co widać na zdjęciach. Ja sama też tam byłam dwa lata temu. Nie była to jednak moja pierwsza wizyta w tym mieście. Pogodę miałaś niezbyt ciekawą, ja miałam trochę ładniejszą. Liczyłam na piękny zachód słońca, ale się przeliczyłam, bo przyszły chmury. Miałam za to przyjemność posłuchania organów wodnych. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że te organy morskie według mnie brzmią bardzo groźnie:)
      Żałuję, że słoneczko wyszło tylko na chwilę. Taki zachód słońca z prawdziwego zdarzenia - musi w Zadarze wygladać zjawiskowo.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  19. Zatęskniłam za wakacjami. A te organy cały czas mnie zastanawiają. W ogóle świetny pomysł. Unikat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Organy wydają bardzo specyficzne dźwięki.
      Mnie bardzo podobała się również inscenizacja "Pożegnanie słońca".
      Szkoda tylko, że była niezbyt fajna pogoda, więc i zachód słońca był troszkę przyćmiony:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  20. W tym roku jedziemy do Chorwacji, ale nie pamiętam w tej chwili czy akurat Zadar mamy w planach. Zresztą to jeszcze sporo czasu i nie mamy zaplanowanych szczegółów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Zadaru wstąpiliśmy w drodze powrotnej.
      Wydawało nam się, że dwie godziny w zupełności wystarczą.
      Byliśmy cztery, a to i tak za mało.
      Pozdrawiam:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...