czwartek, 8 października 2015

Statkiem po Zatoce Kotorskiej


09.09.2015
PORT W TIVACIE
Gdy po czarnogórskich, krętych drogach jedziesz samochodem osobowym i patrzysz w dół jest ciekawie. Ale osobówka jest niska i wydaje Ci się że możesz nad nią jakoś zapanować. 
Ale gdy wsiadasz do autobusu i to jeszcze piętrowego, siadasz na górnym piętrze, a na zakrętach buja na lewo i prawo, wtedy rzeczywistość nie jest już taka bajkowa. Czasami, żeby  zmieścić się na zakręcie autobus musi składać się na dwa razy.
 Tak właśnie wyglądała nasza podróż do Tivatu, z którego statkiem opływaliśmy całą Bokę Kotorską zatrzymując się w: Herceg Novi, na wyspie Matki Boskiej na Skale 
oraz w Kotorze.
Dolny pokład statku służył za restaurację, natomiast górny należał do plażowiczów. Wiadomo  więc,  gdzie przebywała większa część męskiego towarzystwa w różnym przedziale wiekowym.
Płyniemy więc i obserwujemy piękne czarnogórskie wybrzeże.


A gdy dopływamy do portu w Herceg Novi, moi dwaj panowie zaczynają marzyć. Jestem więc zmuszona towarzystwo sprowadzić na ziemię, bo przecież  piękne Stare Miasto na nas czeka.
Tuż przy porcie znajduje się Cytadela wybudowana przez Wenecjan w XVIII w., a zniszczona podczas trzęsienia ziemi w 1979 r.



Herceg Novi zwane jest "miastem kwiatów"
i podobnie jak pozostałe miasta Czarnogóry, często zmieniało właścicieli. Mieszkali tutaj Ilirowie, Grecy i Rzymianie. 
W latach 1482-1687 miasto znajdowało się w rękach Turków, będąc przystanią dla korsarzy, którzy handlowali niewolnikami. Hiszpanie gościli tutaj zaledwie rok, ale zdążyli  wybudować potężne umocnienia zwane Twierdzą Spaniola. Przez 100 lat miasto należało do  Wenecji, następnie Austrii, Rosji, Francji, Włoch i Niemiec.
Maszerujemy więc w górę miasta do twierdzy Kani Kula










Ale zanim dotrzemy na jej szczyt, najpierw przechodzimy przez bramy Twierdzy Forte Mare, która wznosi się nad samym brzegiem morza. Ma dwie bramy: dolną i górną. Najniższe fragmenty murów pochodzą z XIV wieku.
Po przekroczeniu bramy jesteśmy na placu, na którym między palmami znajduje się Cerkiew pw. św. Michała Archanioła. Zbudowana została w końcu XIX wieku. Ze względu na piękno tego miejsca, cerkiew zaczęto nazywać Belavista, czyli "piękny widok"




Obok cerkwi znajduje się studzienka, przy której przybywający z różnych stron świata turyści gaszą pragnienie, żeby potem móc wspiąć się  do górującej nad miastem Twierdzy. 


Twierdza Kani Kula została wzniesiona z ciosanego kamienia przez Turków w drugiej fazie ich pobytu w mieście w latach 1539-1687. Po turecku Kani Kula znaczy "krwawa wieża".

Obecnie znajduje się tutaj pod gołym niebem teatr letni, gdzie odbywają się przedstawienia i koncerty organizowane w ramach licznych festiwali.

Widok z wieży na miasto Herceg Novi

Posilając się szybciutko kawałeczkami pizzy, biegniemy z powrotem w dół miasta do portu, gdzie czeka na nas statek 
 

 








Cumujemy przy plaży w Żanjicach, skąd taksówką wodną udajemy się do Błękitnej Groty. Można się do niej dostać jedynie drogą morską. Organizowane są wycieczki z turystami, którzy wracają pełni wrażeń. Swoją nazwę, jak i sławę jaskinia zawdzięcza przepięknej grze światła i koloru, które tworzą niewiarygodny lazurowy błękit i głębię niebieskiego koloru wody. 
W tej pięknej scenerii można się wykąpać
Kolejnym celem naszej morskiej podróży jest sztucznie utworzona wyspa Gospa od Śkrpiela /Matka Boska na Skale/. Legenda głosi, że w tym miejscu kiedyś wystawała skała, na której znaleziono obraz Madonny. Trzykrotnie ustawiano go Kościele św. Jerzego, a który w tajemniczych okolicznościach wracał na rafę.










W końcu mieszkańcy Perastu zaczęli wysypywać głazy i zatapiać zdobyte okręty nieprzyjaciół. W ten sposób powstała wysepka i Kościół Matki Boskiej na Skale. 
Tylko do 1603 r. zatopiono w tym celu ponad 100 żaglowców wypełnionych kamieniami.

Kościół ten został wzniesiony w 1630 r. Znajduje się w nim marmurowy ołtarz z 1796 r. dłuta Antonia Kapelano z Genui. Złożono tam datowany na połowę XV w. cudowny obraz Gospe od Śkrpiela, który nie chciał się przenieść na stały ląd. Co roku 22 czerwca mieszkańcy Perastu, na pamiątkę znalezienia obrazu ubrani w tradycyjne stroje podpływają łodziami wypełnionymi kamieniami i zrzucają je obok wysepki. 
Podczas trzęsienia ziemi, które nawiedziło Zatokę Kotorską w 1979 roku kościół i zespół zabudowań na wyspie nie uległy najmniejszym uszkodzeniom, ponieważ sztucznie utworzone podłoże z niespojonych kamieni zamortyzowało ruchy dna.

Z tej wyspy roztacza się przepiękny widok na miasteczko Perast oraz wyspę Sveti Djordje /św. Jerzego/

PERAST 
Już w XIV w. budowano w nim okręty, a swój rozkwit miasto przeżywało za panowania Wenecji w XVII i XVIII wieku. Wtedy powstała większość istniejących do dzisiaj zabudowań.
W 1624 r. Perast najechali piraci z Ulcinja i doszczętnie splądrowali, biorąc do niewoli większość mieszkańców.
Perast uchodzi za jedno z najpiękniejszych miejsc nad Adriatykiem. Zgadzam się z tą opinią w 100%. Dla mnie Perast ze względu na swoje położenie, wydaje się być bratem bliźniakiem miasta Hallstat, leżącego w Austrii. 

Już sam fakt, że miasto liczy tylko 350 mieszkańców sprawia, że ma ono nieodparty urok i specyficzny klimat. Powiadają, że czas płynie tutaj w odwrotnym kierunku. Jest to wymarłe miasto marynarzy z rozsypującymi się zabytkami.
Aktualnie oraz więcej domów się remontuje z przeznaczeniem na apartamenty i hotele.  
Kościół św. Mikołaja /Sv. Nikole/ z XV w. stoi w centrum Perastu.
 Znajduje się w nim skarbiec z przedmiotami liturgicznymi 
i wyrobami złotniczymi

Wyspa Sveti Djordje /św. Jerzego/, położona jest między wysokimi cyprysami. Znajdują się tutaj ruiny otoczonego murem klasztoru Benedyktynów oraz cmentarz, na którym spoczęli miejscowi kapitanowie.

Szczerze mówiąc mogłabym spędzić tutaj  jeszcze więcej czasu. 
Niewątpliwie miejsce to należy do kategorii "niezapomniane". 


Dla kogoś, kto potrzebuje na chwileczkę przystopować, "przemyśleć życie" i naprawdę poczuć klimat dawnej, pięknej Czarnogóry koniecznie musi zajrzeć na Wyspę Gospa od Śkrpiela, a taksówką wodną dostać się do sąsiadującego z nią, pełnego uroku Perastu.

My żegnamy się już z wyspą, ponieważ kolejnym celem naszej morskiej podróży jest Kotor.
Miasto, które niewątpliwie zasługuje na poświęcenie mu trochę więcej uwagi i czasu.
A więc do zobaczenia w pięknym, Starym Kotorze.


11 komentarzy:

  1. Bardzo pięknie to opisałaś mamo. Z tej strony synek. :D XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję syneczku i cieszę się, że mogliśmy być razem w takim pięknym miejscu; XD

      Usuń
  2. Naprawdę pięknie to opisałaś.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i cieszę się, że poza moim synkiem Ty również to doceniłaś. Jeśli coś robię, staram się to robić najlepiej jak potrafię. Wkrótce będziemy spacerować po Kotorze do którego również serdecznie zapraszam.

      Usuń
  3. Fantastyczna fotorelacja Marysiu. Oprócz pięknych zdjęć zawiera mnóstwo ciekawych opisów. To jak namiastka wyprawy.
    Przejrzałam też kilka starszych postów, szczególnie tych ogrodowych. Ogród masz przepiękny, dojrzały i pełen cudnych okazów.
    Dziękuję Ci za odwiedziny i cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i serdecznie zapraszam za kilka dni do ogrodu Czarnogóry, różniącego się troszeczkę od naszych, pięknych polskich ogrodów. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Cudowne miasteczko, enklawa spokoju dla takiego samotnika jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham tego typu miasteczka, wysepki i zatoczki, gdzie nie dotarła jeszcze machina wszelkich korporacji budowlanych, stawiających hotele, restauracje gdzie tylko się da. Można w nich jeszcze odnaleźć pierwotny urok otoczenia i ludzi żyjących innym tempem życia:)

      Usuń
  5. Przepiękne widoki :) Bardzo malownicze położenie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była jedna z piękniejszych wycieczek po Czarnogórze, a Perast to prawdziwa perełka
      i miejsce w którym masz wrażenie, że czas naprawdę się zatrzymał. Tutaj ludzie żyją swoim codziennym, spokojnym rytmem. Bez pośpiechu - delektując się każdym kolejnym dniem:)

      Usuń
  6. Raz za razem podziwiam, że zapamiętujesz te wszystkie wątki historyczne i, że Cię to nie nudzi!
    Wujek jakie japonki!!!
    Gdybym wczoraj to czytała to dałabym się pokroić za kawałek pizzy. Może masz w zanadrzu jakąś historię o Światowym Dniu Pizzy?
    Woda wygląda jak farbowana atramentem :O

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...