poniedziałek, 13 lipca 2015

Lipiec dla Anieli


- Wyrwij w końcu te chwasty
- Babciu to nie są chwasty tylko bodziszki
- Mówię Ci, że chwasty. Pełno rośnie tego dziadostwa na łąkach.
- Bo to jest bodziszek łąkowy
- A nie mówiłam, że chwast? 

A po powrocie z pracy chwastów już nie było, bo babcia Aniela odpowiednio się z nimi rozprawiła. Dopiero długotrwałe prośby i tłumaczenia sprawiły, że bodziszki zostały /dla babci oczywiście nadal były chwastami/, ale poszłyśmy na układ, że są to ładne chwasty i mimo przemożnej ochoty aby je usunąć, więcej ich już nie wyrywała.

Rosną sobie bodziszki przepięknie i kwitną jak szalone, ale babci Anieli już nie ma.  

Odeszła od nas 10 kwietnia 2015 r. w wieku 92 lat.

Ten lipcowy wpis i wszystkie bodziszki na zdjęciach chcę dedykować właśnie jej, za wszystko co dla nas zrobiła dobrego i czego być może nie zrobiła. Za to, że po prostu była.

Szkoda, że  nie podejmiemy  już "bodziszkowego dialogu" a po przyjeździe z pracy nie zastanę jej siedzącej jak zwykle na ławeczce pod brzózkami i tradycyjnego pytania: "O, co tak dzisiaj przy czasie jesteś?", albo "Co tak późno dzisiaj?".  

Czasami, wracając z Olą samochodem do domu, obstawiałyśmy co babcia zaraz powie. 
To było pewne jak 2x2, że padnie  jedno z jej dwóch szlagierowych pytań. 
A teraz tych pytań brakuje. 

Hortensja ogrodowa

W tym roku jakoś tak samoistnie przenieśliśmy naszą letnią "rezydencję brzózkową" w inne miejsce, "pod parasol". 
I tam celebrujemy rodzinne "posiadówki" i grille.


Widocznie ławeczka bez Anieli to nie to samo.

Alarmujące jest to, jak dzisiaj w ogóle traktuje się ludzi starszych. 
Kiedy babcia leżała w Szpitalu, ciągle pytałam lekarza kiedy w końcu wyjdzie do domu. Stwierdził, że mogą ją potrzymać tylko kilka dni, a potem wypis. 
Był strasznie zdziwiony, gdy powiedziałam, że chcielibyśmy jak najszybciej zabrać ją do domu. 
Po dłuższej rozmowie z lekarzem okazało się, że niektóre rodziny specjalnie oddają starych, schorowanych rodziców, czy dziadków do Szpitala /szczególnie w okresie wakacyjnym/ żeby mieć przysłowiowy "święty spokój". Często bywa, że zdrowy już pacjent nie ma gdzie wracać.


Jest to przerażające. Młodzi myślą, że nigdy się nie zestarzeją, a starzy często żałują, że w ogóle się urodzili. 

Bo z czego się cieszyć, kiedy własne dziecko traktuje rodzica jak stary zużyty mebel, który gdy się już do niczego nie nadaje należy wyrzucić na śmietnik. Niejednokrotnie pomagamy obcym ludziom, a zapominamy o swoich najbliższych. 
Kwiaty katalpy

Moja babcia Aniela urodziła się w 1923 roku. Przeżyła wojnę, stan wojenny, niejeden kryzys, a w końcu obecny dobrobyt, jak często mawiała. 
Gdy ktoś narzekał zawsze sprowadzała go na ziemię, opowiadając historie z czasów swojej młodości, czyli czasów wojny. 

Od razu człowiek potrafił docenić to co ma - tu i teraz.

Matkę straciła w wieku 10 lat. Sama zajmowała się domem, polem i rodzeństwem. Prała /na tarce/ gotowała dla 6 osób /sklepów nie było/, sprzątała, zajmowała się zwierzętami /krowy, świnie, kury/. W pole wychodziła o 4 rano /sierp i kosa/Kilka razy w tygodniu pieszo /"boso, bo butów było szkoda"/ chodziła do Krakowa i z powrotem /50 km/, żeby sprzedać jagody, ser, jajka itp. żeby zarobić parę złotych. 
Tak żyło się i pracowało dawniej  na wsi. A gdyby tak cofnąć się w czasie?

Lilie, ulubione kwiaty babci
Przypuszczam, że my wszyscy, a w szczególności  nasza kochana, rozpuszczona i rozleniwiona do szpiku kości współczesna młodzież nie wytrzymałaby jednego dnia w takim klimacie. 
Nie obyłoby się bez petycji do Rzecznika Praw Dziecka o znęcanie się i nie szanowanie przysługujących im praw. 

W zasadzie cały czas chodzi o te nieszczęsne prawa. Jakoś o obowiązkach rzadko wspominają. 

Dlatego starsze pokolenie ludzi jeszcze żyjących nie może zrozumieć dzisiejszego pokolenia młodzieży.
Bo tak naprawdę zrozumieć się tego nie da.

Tamci - nauczeni szacunku do rodziców, nauczycieli, pracy  i ciężko zarobionych pieniędzy.
Ci drudzy- nie szanujący żadnych wartości i ludzi. Liczy się tutaj, teraz i natychmiast.


Liliowiec
Nie mówię oczywiście o wszystkich młodych ludziach, bo są jeszcze wśród nich perełki, które niestety coraz trudniej znaleźć, a które częstokroć są wyśmiewane za zbyt staroświeckie poglądy.

Moim zdaniem to nie jest do końca wina naszyzch dzieci. To my rodzice sprawiamy, że one są takie jakie są. Za dużo dajemy, a za mało wymagamy. Nie szanujemy innych, dlatego sami nie jesteśmy szanowani. Nasze pociechy z nas przecież biorą przykład.

Szkoda tych wszystkich przemijających wartości, które chcieli w nas zaszczepić rodzice czy dziadkowie. Niektórym się udało, inni na szczepionkę są bardzo oporni.

Dlatego zanim przejdziesz ulicą, obok starego schorowanego i niedołężnego człowieka, zastanów się dobrze, czy warto śmiać się z jego ułomności i dziwnego czasem wyglądu. 

Czy nie warto okazać mu trochę więcej szacunku i wyrozumiałości? Oni naprawdę wiele przeszli. Swoim bogatym w doświadczenie życiem, mogliby obdarzyć niejednego człowieka.  Przecież my też kiedyś tacy będziemy i już dzisiaj od nas w dużej mierze zależy czy podepczą nas i zapomną, czy ktoś kto będzie mijał nas po drodze, okaże nam należny szacunek. Starsi ludzie naprawdę nie są wymagający. Im wystarczy zwykły uśmiech , chwila uwagi, troski i już czują się docenieni i szczęśliwi. 

Obok nas mieszka starsza pani, sąsiadująca przez płot ze swoimi wnukami i prawnukami. Będąc w ogrodzie, niejednokrotnie słyszę gdy mąż jej wnuczki Basi - Jarek zawsze gdy wraca z pracy lub wyjeżdżając gdzieś z domu, woła do niej z daleka: "Cześć babciu".

Przypuszczam, że  nawet on sam nie zdaje sobie sprawy jak wiele to dla niej znaczy. Obserwują to również ich dzieci, które widząc takie zachowanie rodziców, w przyszłości będą czerpać pozytywne wzorce dotyczące relacji międzyludzkich /Jarek, tak trzymaj/.


Gdy żyła moja babcia Aniela zawsze staraliśmy się okazywać jej zainteresowanie, czy to rozmawiając, czy po prostu siedząc z nią i grając w karty. Od razu widać było, że czuje się doceniona. Gdy tylko w przypływie codziennych obowiązków nie mieliśmy dla niej zbyt wiele czasu zaraz mówiła, że stary człowiek nie powinien za długo żyć. 
Więc dopóki żyją Wasze babcie czy dziadkowie, pytajcie ich o to jak się kiedyś żyło, ponieważ jest to Wasza ostatnia lekcja historii której może udzielić Wam ktoś, kto był naocznym świadkiem minionej epoki i kto wszystko  widział na własne oczy. Doceńcie to zanim będzie za późno. 

Ja nigdy już nie usłyszę opowieści mojej babci, która przez całe swoje życie przeżyła więcej, niż cała moja rodzina razem wzięta. /Może kiedyś opiszę  te wszystkie opowiedziane przez nią historie/.

Jestem głęboko przekonana, że nasze uczynki - dobre czy złe, wcześniej czy później wracają do nas samych i tak jak my czyniliśmy innym ludziom, tak samo inni będą czynić nam.

A więc pamiętajmy o naszych wcześniejszych pokoleniach, które nie ukończywszy prestiżowych uczelni, mają więcej mądrości życiowej i doświadczenia od nas, wydawałoby się wszechstronnie wykształconych i znających się pozornie na wszystkim.

Oni potrafią się zatrzymać i przemyśleć życiowe priorytety, my pędzimy na oślep, nie zważając często na konsekwencje swoich czynów, za które niejednokrotnie płacimy zbyt wysoką stawkę.


Dlatego, niech te często cytowane przez nas słowa:

"Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko od nas odchodzą"

nie będą tylko czczą teorią. Niech znajdą przede wszystkim zastosowanie w praktyce 
i codziennym życiu, czego życzę sobie i wszystkim najbliższym mi osobom, a także dalszym znajomym.

Rudbekia


12 komentarzy:

  1. Zgadzam się w zupełności że starsi ludzie traktowani są dzisiaj bez zupełnego szacunku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego należy zrobić wszystko, żebyśmy sami dawali przykład młodszym pokoleniom i uczyli ich szacunku dla ludzi. Dziękuję za komentarz.

      Usuń
  2. Bardzo dziękuję. Staram się jakoś ubarwić życie, a że kocham kwiaty, a malować nie potrafię więc wybrałam pierwszą opcję. I zawsze zapraszam do mojego malowanego ogrodu, a wiem, że malowanie to Twoja specjalność.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzruszyłaś mnie bardzo. Wywołałaś wspomnienie o mojej ukochanej Babuni, której wiele zawdzięczam. Odeszła 4 lata temu, a ja wciąż śnię o niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne są te chwile, kiedy musimy się rozstać z kimś kto był nam bliski i drogi.
      Jest jednak nadzieja - a nawet pewność, że kiedy Jezus powróci na ten świat - śmierci już nie będzie. I to jest piękne:)

      Usuń
  4. Bardzo piękne wspomnienie. Odchodzą a nam brakuje ich bezwarunkowej miłości i życiowej mądrości. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Bardzo mi jej brakuje.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Tak po prostu czuję.
      I bardzo mi babci brakuje. No ale na pewne rzeczy nie mamy wpływu.
      Serdeczności:)

      Usuń
  6. Bardziej "[psy casie]", ale fakt, fakt, brakuje tego. A ja po takim czasie zawsze jak schodzę na dół odwracam się i patrzę na łóżko czy Aniela nie odprawia drzemki, żeby potem powiedzieć, że spać nie może chociażby próbowała a chrapanie odchodziło niemałe ;)
    Białe kwiatuszki na zdjęciach wygrały tym razem w mojej ocenie!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...