poniedziałek, 19 października 2015

W ogrodzie Czarnogóry



Celowo tak zatytułowałam posta, ponieważ Czarnogóra to dla mnie jeden wielki ogród botaniczny i palmiarnia razem wzięte, a okazy roślin które rosną tam w ziemi osiągają gigantyczne rozmiary.
My - polskie ogrodniczki musimy chuchać i dmuchać, żeby nasze ciepłolubne bidulki nie przemarzły. Tam wszystkie egzotyczne okazy rosną  pod gołym niebem - u nas niestety trzeba je chować do ciepełka.

Niektóre palmy osiągają wysokość 20 metrów i właśnie 
palma
jest jedyną rosnącą tam rośliną, którą strasznie chciałabym mieć w swoim ogrodzie.
Myślę, że nie tylko ja.
Może dlatego, że  jest ona namiastką tropików i ciepła, a ja ciepełko bardzo lubię.



Troszeczkę żałuję, że nie przywiozłam jej sadzonki, a którą można było kupić na targu od czarnogórskiego "chłopa".
Może akurat, jakimś cudem rosłaby u mnie ...
Nie będę opisywać poszczególnych gatunków roślin rosnących w Czarnogórze, ponieważ musiałabym przeznaczyć na to kilka postów. Chcę tylko pokazać niektóre rośliny rosnące w ich naturalnym środowisku.
Muszę się Wam przyznać, że czasem uprawiam niecny proceder przemycania jakiejś małej zagranicznej roślinki do swojego ogrodu. 
W zeszłym roku z pięknego wąwozu Lammerklause w Austrii /opisywałam go w czerwcu/,  przywiozłam paproć, która u mnie świetnie się czuje i już zaprzyjaźniła się z sąsiadującymi obok niej roślinkami. 
Austria ma ostrzejszy klimat, podobny do polskiego, więc rośliny tam rosnące bez problemu przystosowują się do naszego środowiska. Niestety obawiam się, że czarnogórskie palmy zgłaszałyby "veto". A szkoda, bo czyż nie pięknie prezentują się w promieniach zachodzącego słońca?
Czarnogóra ma to do siebie, że okres wegetacyjny roślin 
trwa tam praktycznie przez cały rok.

Kilka dni przed naszym wyjazdem - gospodarz apartamentu, w którym mieszkaliśmy przycinał milin pnący się po całym ogrodzeniu.

Zapytałam go, czy  przygotowuje rośliny do snu zimowego - odpowiedział, 
że za miesiąc milin znowu zakwitnie i będzie wyglądał tak jak teraz. Praktycznie tak jest w kółko. 
Szczerze mówiąc nie miałabym nic przeciwko temu gdyby lato w moim ogrodzie trwało chociaż osiem miesięcy.
Niestety w Polsce zbyt krótko możemy cieszyć się naszymi pięknymi roślinkami /ale my możemy jeździć na sankach, a oni nie/.




Gdziekolwiek jadę, cokolwiek robię, mam taką zasadę, że zawsze muszę znaleźć czas dla roślin. Czy idę, czy jadę - podziwiam, opisuję i fotografuję. Każdy człowiek ma to do siebie, że zwraca uwagę na rzeczy, które go interesują, więc wiadomo na co ja zwracałam baczną uwagę i czemu poświęcałam swój czas. 
  LANTANY


KAKTUSY /15-metrowe/ I INNE SUKULENTY



GRANATY, WINOGRONA, KIWI, FIGI
rosły prawie przy każdym domu, a ich smak jest zupełnie inny niż tych, 
które znamy z naszych hipermarketów /słodkie i pachnące/


Więc smacznych, świeżych oraz pysznych owoców i warzyw  nigdy nam nie brakowało




Skoro o jedzeniu mowa nie mogę przecież zapomnieć o gajach oliwnych, 
w których rosną tysiące drzewek oliwnych, a cała Czarnogóra słynie 
z produkcji pysznej oliwy, która sprzedawana jest praktycznie wszędzie.
O najstarszym drzewie oliwnym na świecie /Stara Maslina/, pisałam w poście, dotyczącym Starego Baru.
 

BUGENWILLE, JUKKI, OLEANDRY
od których nie mogłam oderwać wzroku rosły sobie tutaj w najlepsze, osiągając gigantyczne rozmiary.



Gdy
wjeżdżasz  na teren Chorwacji, 
a potem Czarnogóry, praktycznie wszędzie wzdłuż autostrady rosną oleandry we wszystkich możliwych kolorach.  Szkoda, że moje przydomowe oleandry wkrótce muszą trafić do piwnicy. 

Bardzo żałuję, że nie byłam świadkiem spektaklu pt. "kwitnące rododendrony", ze względu na zbyt późny pobyt w Czarnogórze.
Tutaj osiągają one rozmiary średniej wielkości drzewa, np. klonu.
Widok musi być nieziemski, kiedy kwitną 
takiej wielkości różaneczniki 
a jeszcze w takiej scenerii
Gdybym miała nazwać Czarnogórę pod kątem rosnących tam roślin, 
to ja nadaję jej imię "Cyprysowa kraina", ponieważ gdziekolwiek okiem sięgnąćwszędzie rosną cyprysy. 
Czy to zbocza gór, czy też dolinki - cyprysy, cyprysy, cyprysy ...


Moje spostrzeżenia dotyczące flory Czarnogóry to ekspresowy przegląd szaty roślinnej, która się tam znajduje.
Niewątpliwie mogłabym się rozpisywać bardziej szczegółowo i dodawać mnóstwo zdjęć które zrobiłam, ale przecież nie o to chodzi, żebym tworzyła nową Wikipedię. 
Chciałam tylko pokazać tym, którzy nigdy nie byli w Czarnogórze, a którzy  kochają przyrodę - jak piękny jest nasz świat, niezależnie od tego w której jego części się znajdujemy.

Gdy piszę ten post jestem już w kraju i wkrótce chciałabym zaprosić wszystkich do zachwytu nad Polską Złotą Jesienią.
Poniżej przedstawiam dowód na to, że jest ona jedyna w swoim rodzaju - niepowtarzalna.
A co najważniejsze mamy ją tutaj - na miejscu, w zasięgu naszych rąk.
Więc doceńmy to i cieszmy się nią, zanim przyjdzie Polska Pani Zima.




10 komentarzy:

  1. Chorwacja mnie również zachwyca:) Twoje zdjęcia cudowne. Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co do Chorwacji. Byliśmy tam trzy razy i ciągle nam mało. Za każdym razem można odkrywać ją na nowo. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  2. Nie byłam w Chorwacji, więc dziękuję za wycieczkę z Tobą : ) Roślinność przepiękna, bardzo zazdroszczę tych owoców dla nas egzotycznych prosto z drzewa. Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga Mysiu. Jesteśmy w Czarnogórze, nie w Chorwacji.

      Usuń
  3. Dla mnie ten kraj nadal jest tajemniczy, chociaż dzięki Twoim podróżom i przepięknym zdjęciom coraz bliższy. No oczywiście, że zakochałam się. Rośliny z Twoich zdjęć będą mi się śniły po nocach :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy kraj, zanim tam się znajdziemy to jedna wielka niewiadoma, ale gdy już tam jesteś to okazuje się, że my ludzie wbrew pozorom wcale tak bardzo się od siebie nie różnimy. Inaczej sprawa ma się z roślinami. Dziękuję za miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bugenwilla zachwycała mnie na każdym kroku podczas mojej wyprawy. Jej soczysty fioletowo-różowy kolor przecudownie kontrastował z kamieniem i białym tynkiem na elewacjach domów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda, że u nas nie osiągają takich rozmiarów i nie mogą zimować w ziemi.
      To dopiero byłaby bajka:)

      Usuń
  6. Ty i paprocie to już jest historia!
    Jakie piękne te schodki białe.
    Myślę, że są plusy krótkiego lata, bo kiedy znowu wszystko budzi się do życia to tak strasznie cieszy serce!
    Przydałaby Ci się jakiś potomek kochający kwiaty, żebyś mogła mu to wszystko przekazać ;)
    A te owoce na wyciągnięcie ręki, to jest magia, szczególnie to kiwi!
    Kiedy tam byliście jeszcze nie lubiłaś oliwek, prawda?
    Polskie lato znowu tak szybko mi umknęło, mam nadzieję, że jesień będzie piękna i uda mi się z niej skorzystać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda wyprawa do lasu to nowa zdobycz, a teraz las paproci jest już u mnie.
      Ja tam wolę, żeby lato trwało 8 miesięcy.
      No, z tym potomkiem to faktycznie chyba się nie zanosi na to, żeby któryś z domowników odziedziczył zacięcie ogrodnicze. No chyba, że Krzysiu?:)
      Jak to się w życiu gusta zmieniają. Oliwki są pycha:)
      Mam nadzieję, że jesień będzie piękna, a szczególnie od 7-9 października:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...