piątek, 31 maja 2019

Czwarte urodziny bloga i 236 lat Krakowskiego Ogrodu Botanicznego:)

"Ogród jest nie tylko rozkoszą dla oka, ale i ukojeniem dla duszy
łagodzi gniew, złe namiętności i daje przyjemność, która jest przedsmakiem raju"


Dzisiaj postanowiłam połączyć dwie  imprezy w jedną. Ja świętuję czwarte urodziny założenia bloga, a Krakowski Ogród Botaniczny obchodzi 236-lecie swojego istnienia, więc okazja do celebrowania jest jak najbardziej przednia:)  
Na początku chciałabym podziękować Wam - moim czytelnikom oraz stałym obserwatorom za to, że do mnie zaglądacie, komentujecie.  Równocześnie dzięki Wam mogę wirtualnie przenosić się do miejsc, w których nigdy do tej pory nie byłam, a także dowiadywać ciekawych i wartościowych rzeczy - praktycznie na każdy temat:)
Jednym słowem bardzo się cieszę, że Was poznałam:):):)
Nigdy nie lubiłam bawić się w statystyki, ale być może wypada zaznaczyć, że po czterech latach prowadzenia bloga opublikowałam 204 posty, a  liczba wejściówek wynosi sto dwadzieścia pięć tysięcy. 
Z okazji urodzin zabieram Was na wiosenny spacer po jednym z moich ulubionych ogrodów botanicznych. Założono go jeszcze w czasach, gdy Polską rządził król Stanisław August Poniatowski, a czasy te pamięta rosnący dąb szypułkowy zwany "Dębem Jagiellońskim". Ma około 220 lat. Niemal równie stare są dwa "Derenie Śniadeckiego" przy głównej alejce. Na dziedzińcu Collegium Śniadeckiego - od strony ulicy Kopernika swoim cieniem okrywa gości najstarsza w Polsce "robinia akacjowa".
Krakowski Ogród Botaniczny jest aktualnie najstarszym ogrodem w Polsce i co roku  wypełnia się tysiącami zwiedzających go osób, a my należymy do jednych z nich:)

 

A skoro już jesteśmy przy tematyce urodzinowej - wczoraj dotarła do mnie tajemnicza  przesyłka z Japonii:) Szczerze mówiąc ja oczekiwałam jej z niecierpliwością, ale moja mama odbierająca paczkę była strasznie zdziwiona i zaskoczona tym faktem.  
Kto, po co i dlaczego aż z Japonii ???:)
Wygrałam ją w konkursie urodzinowym /tutaj/ u naszej blogowej koleżanki Ani /mokuren/  mieszkającej od przeszło dwudziestu lat w Kraju Kwitnącej Wiśni /aktualnie w Tokio/.  Aniu bardzo Ci dziękuję  za ten oryginalny, śliczny i smaczny prezent, którym sprawiłaś mi ogromną radość. Zmotywowałaś mnie również do tego, żebym w końcu opanowała sztukę jedzenia pałeczkami:)
  
Zbliża się lato, więc wachlarz na pewno zabiorę ze sobą na wakacje:)

Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za to,
ŻE ZE MNĄ JESTEŚCIE:)
Przesyłam do Was moc serdeczności i uśmiechu
 wraz z promieniami wiosennego słońca:)


czwartek, 23 maja 2019

Podążając śladami cesarzowej Sissi - pałac Schonbrunn w Wiedniu

"Któż to Ci powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości?
A niechże wyrwą temu kłamcy plugawy język"
M. Bułhakow


Pałac Schönbrunn to jeden z piękniejszych oraz najefektowniej położonych budynków Wiednia wzniesionych  w stylu barokowym. Wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO rokrocznie przyciąga około 2,5 miliona turystów z całego świata - zafascynowanych historią, architekturą i sztuką. 
Kiedy docieramy do głównej pałacowej bramy jest godzina 9.00, a więc najlepszy moment na  rozpoczęcie  zwiedzania. I to jest doskonały wybór - bo kiedy po południu opuszczamy Schonbrunn ilość zwiedzających osób przyprawia o zawrót głowy. Mimo iż posiadłość jest ogromniasta, czasami trudno się przecisnąć między ludźmi. Myślałam, że statystyki dotyczące ilości odwiedzających są zdecydowanie zawyżone, ale patrząc na stan faktyczny przemieszczających się w tym miejscu turystów rzeczywiście  muszę potwierdzić, że Schonbrunn ma powodzenie:)
Przypuszczam, że niebagatelne znaczenie w tych statystykach ma osoba cesarzowej Sissi, która mimo iż za Wiedniem nie przepadała, a wręcz czuła do niego odrazę - na trwałe zapisała się w historii miasta, pozostawiając po sobie mnóstwo pamiątek oraz intrygujących historii.  Jej osobie poświęcono nawet odrębne muzeum. 
Jeśli ktoś z Was chciałby bliżej poznać tę nietuzinkową, uroczą, ale jednocześnie pełną sprzeczności postać - zapraszam na moje wcześniejsze posty:

Podążając śladami cesarzowej Sissi - miasteczko Bad Ischl - Austria 

Podążając śladami cesarzowej Sissi - Pałac Godollo - Węgry


Do osoby cesarzowej Elżbiety wrócę nieco później, a teraz podam jeszcze kilka informacji praktycznych. Dla zwiedzających przygotowano kilka opcji biletów kombinowanych, w zależności od tego, co chcemy zobaczyć. Nas przekonała wersja klasyczna, czyli Classic Pass na którą składa się: zwiedzanie pałacu, prywatnych ogrodów, oranżerii, Gloriety oraz labiryntu.
Aktualną informację dotyczącą zakupu oraz ceny biletów możecie znaleźć  na oficjalnej stronie Schonbrunn  - /tutaj/ 
Wejście na "cesarskie pokoje" możliwe jest tylko i wyłącznie o ściśle określonych godzinach. Jeśli ktoś się spóźni po prostu nie wejdzie do środka. Byłam również niezwykle mile zaskoczona faktem, że audio guide jest dostępny w języku polskim, co naprawdę bardzo rzadko się zdarza:)


W drugiej połowie XVI wieku posiadłość zakupił cesarz Maksymilian II z przeznaczeniem na pałacyk łowiecki. Początkowo posiadłość nosiła nazwę Katterburg, a według legendy nazwa „Schönbrunn” pochodzi od słów schöner brunnen (piękne źródło), które cesarz odkrył w 1612 roku podczas polowania. 
Dopiero sto lat później cesarz Leopold I zlecił Johannowi Fischerowi von Erlach zaprojektowanie letniego pałacu. Słynny architekt  tak się zagalopował, że chciał wybudować coś na kształt Wersalu, jednak jego wybujałe ambicje przyhamowali cesarscy sponsorzy.
Pałac i ogród zostały całkowicie przebudowane w latach 1744-1749 za panowania Marii Teresy, która - nota bene otrzymała go w prezencie ślubnym!!! Oprócz żółtego, ulubionego koloru cesarzowej i barokowego wystroju, pałac zyskał oficjalny status letniej rezydencji Habsburgów. 
W efekcie - Maria Teresa doprowadziła do ziszczenia się wcześniejszych, ambitnych  planów von Erlacha i zmieniła Schönbrunn w godną siebie rezydencję. W tym celu zleciła swemu nadwornemu architektowi Nicolo Pacassiemu wykonanie projektu przebudowy gmachu oraz przypałacowych ogrodów. Powstała rokokowa rezydencja, która stała się ośrodkiem życia dla całego dworu oraz licznej rodziny cesarskiej. 
W apartamentach na piętrze cesarzowa miała sypialnię, w której na świat przyszło  - szesnaścioro dzieci!!!  W Schonbrunnie urodził się również cesarz Franciszek Józef I i tutaj też dokonał swego żywota. Jego oficjalne tytuły brzmiały: 
U W A G A
"Z Bożej Łaski cesarz Austrii, apostolski król Węgier, król Czech, Dalmacji, Chorwacji, Slawonii, Galicji, Lodomerii i Ilyrii, król Jerozolimy etc, etc…arcyksiążę Austrii, wielki książę Toskanii i Krakowa, książę Lotaryngii, Salzburga, Styrii, Karyntii, Krainy i Bukowiny, wielki książę Siedmiogrodu, margrabia Moraw, książę Górnego i Dolnego Śląska, Modeny, Parmy, Piacenzy, Guastalli, Oświęcimia i Zatora, Cieszyna, Frulii, Raguzy i Zadaru, uksiążęcony hrabia Habsburga i Tyrolu, Kyburga, Gorycji i Gradiszki, książę Trydentu i Brixen, margrabia Łużyc Dolnych i Górnych oraz Istrii, hrabia Hohenembs, Feldkirch, Bregenz, Sonnenbergu, pan Triestu, Cattaro i Marchii Słoweńskiej, wielki wojewoda województwa Serbii, etc, etc, …"
Całkiem niezły wynik jak na jednego panującego władcę:):) 


Park przy pałacu jest otwarty przez cały rok, a wstęp jest  wolny. Ozdobiony fontannami, rzeźbami, pomnikami, gigantycznymi drzewami i kwiatami  sprawia, że jego teren jest idealnym miejscem do spacerowania, wypoczywania oraz uprawiania joggingu, a równiuteńko rosnące w szpalerach drzewa wyglądają jak żołnierze  Franciszka Józefa w trakcie trwającej musztry:) 
Na jego terenie znajdują się też: Muzeum Wozowni Cesarskiej, ogrody Kronprinzengarten,  Oranżeria, ogród zoologiczny, labirynt,  palmiarnia oraz cieplarnia Wüstenhaus.
Ten, kto nie chce zwiedzać 160-hektarowego parku pieszo, może skorzystać z kolejki Panoramabahn. Pełna trasa  prowadzi przez dziewięć stacji i przy prędkości wynoszącej ok. 10 km/h zajmuje mniej więcej pięćdziesiąt minut.
Duże wrażenie zrobiła na mnie fontanna mająca kształt  dużego basenu, na środku którego mieści się grota ze stojącą na niej gigantyczną postacią Neptuna. Po obu stronach posągu umiejscowione zostały nimfy (jedną z nich jest mitologiczna Tetyda). 


Im wyżej się wspinamy, tym piękniejsza panorama Wiednia  rozpościera się przed nami. Dochodzimy do Gloriety, wzniesionej w stylu barokowym na 60-metrowym wzgórzu. Została ukończona w 1775 r. i  poświęcono ją jako pomnik sprawiedliwej wojny,  która w efekcie doprowadziła do pokoju. 
Wraz z przejęciem władzy przez Marię Teresę doszło najpierw do wojny o sukcesję austriacką, a później do wojny siedmioletniej. Na froncie glorietty znajduje się następująca inskrypcja: JOSEPHO II. AVGVSTO ET MARIA THERESIA AVGVSTA IMPERANTIB. ERECT. CIƆIƆCCLXXV, którą wzniesiono podczas panowania cesarza Józefa II i cesarzowej Marii Teresy.  Inskrypcja używając wyrażeń AVGVSTO i AVGVSTA nawiązuje do pierwszego cesarza rzymskiego Oktawiana Augusta, którego spadkobiercami i następcami czuli się Habsburgowie.
Miejsce jest bardzo przyjemne i sprzyjające relaksowi, a najlepszym dowodem na to jest grupa osób ćwiczących jogę, ze skupionym wzrokiem skierowanym w stronę czerwonych dachów Wiednia.






 

Na deser zostawiłam sobie imponujące pałacowe wnętrza utrzymane w stylu rokoko - ozdobione ornamentami z 14-karatowego złota, drewnem różanym,  jedwabiami, muślinami, brokatami. Jednym słowem - na bogato:)
W każdym przewodniku wyczytacie, że pałac posiada 1441 komnat, ale tylko 45 z nich można zwiedzać.  Podobno jest to liczba zdecydowanie zawyżona. Jedna z blogerek zwróciła się z oficjalną prośbą na stronę  Schonbrunnu  o podanie rzeczywistej liczby pokoi znajdujących się w jego wnętrzach i otrzymała odpowiedź, że liczba ta wynosi 350, więc trudno określić która wersja jest właściwa:)
W każdym razie spacerując po pałacowych  wnętrzach można poczuć atmosferę dawnych lat świetności, bali, ceremonii, dworskiej etykiety, a także poznać szczegóły z prywatnego życia Franciszka Józefa i Elżbiety Bawarskiej /Sissi/. 
To właśnie tutaj w 1854 młody cesarz witał swoją przyszłą, 16-letnią małżonkę. 
Brigitte Hamann w książce pt. "Cesarzowa Elżbieta" tak opisuje tę scenę: "Potem uformował się orszak pojazdów z Nussdorfu do Schonbrunnu; najpierw cesarz z księciem Maksymilianem /ojcem narzeczonej/, w drugim pojeździe Sissi z Zofią - matką Franciszka, w trzecim Ludwika /matka Sissi/ z arcyksięciem Franciszkiem Karolem /ojcem cesarza/, a nastepnie pozostali "jaśnie oświeceni członkowie rodziny". 
Franciszek Józef otworzył osobiście drzwiczki powozu i poprowadził narzeczoną do swojej letniej rezydencji, wspaniałego zamku barokowego z czasów Marii Teresy - z ponad 1400 urządzonymi z przepychem pokojami".
Wyobrażam sobie zdziwienie, a nawet szok jaki musiała przeżyć ta biedna dziewczyna na widok przepychu, bogactwa i dworskiego ceremoniału. Wychowana na wsi, spontaniczna Sissi nie miała w domu zbyt wielu obowiązków, a tym bardziej nie znała się na obowiązującej na wiedeńskim dworze etykiecie. Pewnego razu powiedziała: "Tak bardzo go kocham. Gdybyż był krawcem!" Słowa te świadczyły o tym, że tytuły, zaszczyty oraz pieniądze dla 16-letniej Elżbiety nie odgrywały żadnej roli. Ona była wyłącznie "uczuciem" i w swej dziecięcej fantazji przyszłemu małżeństwu stawiała jedynie często sentymentalne wymagania. Jakże bolesne musiało być to przebudzenie, kiedy okazało się, że w Wiedniu oprócz maleńkich przyjemności - czekają na nią głównie obowiązki. 
Obecnie zwiedzający mogą podziwiać m.in. Salę Lustrzaną, w której koncertował zaledwie sześcioletni Mozart, a po zakończonym koncercie wskoczył na kolana Marii Teresie,  pokój Im Vieux-Lacque – miejsce konferencji Napoleona, gdzie  14 października 1809 podpisano pokój w Schönbrunn, Błękitny Salon Chiński – w którym Karol I w roku 1918 zrzekł się udziału w rządach, co zakończyło panowanie monarchii, Pokój Milionowy – czyli jedno z najpiękniejszych wnętrz rokokowych na świecie. Jego ściany pokrywa drewno różane ozdobione miniaturami  sprowadzonymi z Indii i Persji oraz imponującą Wielką Galerię, w której tańczono podczas kongresu wiedeńskiego.  
Komnaty mieszkalne jak i gabinety cesarza Franciszka Józefa są dosyć zwykłe i skromne. Sale reprezentacyjne oraz pokoje gościnne są bardzo ekskluzywne. 
We wszystkich pomieszczeniach pałacu Schonbrunn obowiązuje całkowity zakaz fotografowania, ale ja tradycyjnie przemycam dla Was parę zdjęć:)


W tym łóżku cesarz Franciszek odszedł z tego świata

Cesarz Franciszek Józef był tytanem pracy. Wstawał skoro świt i większość swojego czasu poświęcał sprawom publicznym oraz polityce - a im był starszy, tym bardziej go pochłaniały.
Natomiast cesarzowa Elżbieta im była starsza, tym bardziej nasilała się jej walka o utrzymanie słynnej urody. Coraz bardziej wyszukane i kosztowne były środki i coraz dłuższy czas, jaki musiała poświęcać na pielęgnację. Udało jej się przez ciągłe głodówki oraz wielogodzinne ćwiczenia zachować smukłą sylwetkę. Podobno obwód jej talii nie przekraczał 47 cm!!! W pałacu Hofburg zleciła wykonanie  sali gimnastycznej, w której ostro trenowała po kilka godzin dziennie.  W tamtym czasie widok kobiety ćwiczącej np. na drążku stanowił niecodzienny widok, a jeśli tą kobietą była cesarzowa - traktowano to jako skandal obyczajowy!!! 
Pielęgnacja skóry była zdecydowanie bardziej skomplikowana. Nie było przecież tak jak dzisiaj przemysłu kosmetycznego, więc wymagało to od kobiet dużego nakładu czasu oraz  pieniędzy. Dla Sissi dbanie o wygląd zewnętrzny przerodziło się w prawdziwy kult urody. Widok doskonałości własnego ciała sprawiał jej estetyczną rozkosz, a wszystko co przyćmiewało tę doskonałość było dla niej nieartystyczne i czuła do tego wstręt. 
Prawdziwym przedmiotem kultu były dla Sissi jej włosy, które po latach sięgały jej do pięt.  Utrzymanie i ułożenie wyszukanej fryzury z takiego gąszczu włosów wymagało zawsze kunsztu fryzjerskiego. Skomplikowana korona ze splecionych na głowie długich warkoczy, zwana przez nią samą "fryzura a la list gończy" była często kopiowana - prawie zawsze daremnie.
Mało która kobieta miała tak zdrowie i mocne włosy, jednocześnie tak wiele czasu i cierpliwości, by je pielęgnować. Mycie odbywające się co trzy tygodnie /w koniaku i jajkach/ trwało cały dzień, w którym cesarzowa była dla wszystkich nieuchwytna. Codzienna pielęgnacja trwała nie mniej niż trzy godziny!

 

Fryzjerka była najważniejszą osobą  na dworze. Od jej kunsztu zależał w dużej mierze humor Elżbiety. Nic nie zezłościło bardziej cesarzowej, niż kiedy wypadały jej włosy, były źle uczesane lub gdy miała do czynienia z niesympatyczną fryzjerką. Aż do końca życia z codziennego czesania robiła "uświęconą czynność". Napisała nawet wiersz wielbiący piękne pukle: "Dla włosów mych postradać życie, dla moich loków tylko żyć, By mogły siłę z krwi mej pić, I czerpać soki ze mnie skrycie ... itd.".
Przesadna dbałość Sissi o swój wygląd zewnętrzny często powodowała kpiny na wiedeńskim dworze, dlatego cesarzowa tak często jak tylko mogła uciekała z Wiednia. Najczęściej były to Węgry, które darzyła szczególnym sentymentem oraz wyspy Korfu i Madera. Można powiedzieć, że Sissi miała wszystko o czym tylko kobieta mogłaby zamarzyć - a nawet więcej. Cesarz Franciszek spełniał wszystkie jej zachcianki, a mimo to  nie czuła się szczęśliwa. Z czego to wynikało? Rozkapryszenia, niezaspokojonych ambicji, czy może braku prawdziwej miłości? Odpowiedź na to pytanie zna tylko ona sama.

Tak mniej więcej wyglądały włosy cesarzowej Sissi.
Sypialnia Sissi i Franciszka
Wielka Galeria ma 40 m. długości. Tutaj odbywały się bale podczas kongresu wiedeńskiego.
Pokój Milionowy zaliczany jest do najpiękniejszych na świecie pomieszczeń w stylu rokoko.

Bardzo dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze 
i życzę Wam samych pięknych i radosnych chwil:):):)



Austria - Schonbrunn, maj 2019 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...