środa, 23 września 2020

Krótka wizyta w mieście aniołów - Lanckorona

"Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy"
M. Grechuta


Naszą przygodę z Lanckoroną - pewnie jak większość odwiedzających ją osób zaczynamy od  wybrukowanego Rynku wokół którego stoją zabytkowe domy pochodzące z drugiej połowy XIX wieku. Temperatura przekroczyła prawie 30 stopni, więc lekko nie będzie, a ja na dokładkę wymyśliłam sobie wejście na szczyt Góry Lanckorońskiej, gdzie zobaczyć można pozostałości XIV-wiecznego Zamku wzniesionego przez Kazimierza Wielkiego.  
Liczę również na piękne widoki. Niestety okazuje się to absolutnie niemożliwe, ze względu na wysoko rosnące drzewa liściaste. Ścieżka prowadząca do zamkowych ruin biegnie przez las, więc maszeruje się całkiem przyjemnie.
Wieś Lanckorona lokowana była przez Kazimierza Wielkiego w 1359 roku na prawie magdeburskim, po czym dwa lata później nadano jej prawa miejskie. Ustanowiono wówczas cotygodniowe targi czwartkowe oraz przyznano prawa do handlu w Krakowie i innych miastach królewskich, wyrębu drzew w granicach miasta, przywozu piwa dla mieszczan i prawo składu. 
Pierwszym starostą został Zbigniew z Brzezia, który za zasługi w Bitwie po Grunwaldem wraz z całą rodziną przeniósł się do podkrakowskich włości przybierając nazwisko Lanckorońscy. Wybrane nazwisko też nie było dziełem przypadku. Jeszcze w XII wieku na pobliskie ziemie sprowadzili się osadnicy z Niemiec, którzy nazwali je Landskron – Koronna Ziemia.



Przykry widok, ale niestety tylko tyle pozostało po zamku:(:(
 
Lanckoroński Rynek położony jest na zboczu góry. Domy, które go otaczają zbudowane zostały po pożarze, który miał miejsce w 1868 roku. Od podpalonej plebani zajęło się całe miasto trawiąc najcenniejsze i najstarsze budynki mieszkalne i użytkowe. Stąd też praktycznie cała zabudowa wraz z budynkami z pobliskich uliczek pochodzi z XIX wieku prezentując domy z podcieniami. 
Dzięki przepięknemu położeniu i zabytkowej zabudowie, Lanckorona zyskała uznanie wśród artystów, którzy z pobliskiego Krakowa przyjeżdżali tu by poszukiwać unikatowej weny twórczej. Mieszkali tu między innymi Marek Grechuta, Andrzej Wajda, czy Jerzy Trela. Na rynku znajduje się Studnia Marka Grechuty, który niegdyś stworzył piosenkę pt. „Lanckorona”, a pośmiertnie otrzymał tytuł Anioła Lanckorony. Na studni widnieje fragment jego najbardziej znanego utworu: „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy…”.
Co roku w grudniu  odbywa się w miasteczku  Festiwal Aniołów. Jego ideą jest dotarcie do ludzkich serc, a także zwrócenie uwagi na to, że wokół nas jest sporo osób pełnych zaangażowania, pasji, niosących pomoc potrzebującym. 
Pierwszy festiwal odbył się w 2004 roku, a jego pomysłodawczynią jest Pani Renata Bukowska wraz z mężem. Podczas festiwalu odbywają się liczne warsztaty oraz wystawy, trwa regionalny jarmark, na którym można zakupić wyroby lokalnych artystów oraz posmakować Lanckorońskich przysmaków. Wszystkiemu towarzyszy anielski klimat i muzyka. Bez dwóch zdań muszę tutaj również zajrzeć w zimie:)
 
 
 
Skąd wzięły się anioły w Lanckoronie?

Sfrunął skądś od Wadowic
Przysiadł na ryneczku.
Anioł w miasteczku, anioł w miasteczku.

Musnął skrzydłem staruszka,
Dał całusa dziecku;
Anioł w miasteczku, anioł w miasteczku.

Sprawdził czy miłość
Mieszka tu w każdym domeczku.
Anioł w miasteczku, anioł w miasteczku.

Napomniał lanckoronian;
Żyjcie po sąsiedzku!
Anioł w miasteczku, anioł w miasteczku.

Nawiedził strzelistą wieżę,
Ołtarz, Matkę, Dziecko;
Anioł w miasteczku, anioł w miasteczku.

Braci zwołał i teraz;
W każdym ogródeczku:
Anioł w miasteczku, anioł w miasteczku.


/słowa - Jacek Wojs - mieszkaniec Lanckorony, muzyka Jacek Zieliński - Skaldowie/
 

 
Wiele razy czytałam na Waszych blogach, że Arka Cafe należy do jednego z pyszniejszych oraz bardzo klimatycznych adresów kulinarnych znajdujących się w Małopolsce. Rzeczywiście muszę to potwierdzić:)
Knajpka mieści się w pięknej, zabytkowej chałupie, która wyśmienicie wpasowuje się do tutejszej, małomiasteczkowej zabudowy. Położona blisko Rynku, w ustronnym, przytulnym miejscu, z miłą i sielską atmosferą. Oprócz  kawy, herbaty oraz pysznych ciast   /"malinowa chmurka" jest najlepszą możliwą wersją jaką do tej pory jadłam/ - kawiarnia oferuje również fajne wrażenia wizualne, w postaci ceramicznych rzeźb, czy też pochodzących z różnych stron świata znaczków pocztowych, tworzących kawiarnianą tapetę. 
Właścicielka wykorzystała oryginalne znaczki, powiększyła je kserograficznie i nalepiła na białych ścianach wewnątrz budynku. Wygląda to super! 
Równie uroczy jest kawiarniany ogródek, z którego można przejść do Galerii Arka, prowadzonej przez właścicieli kawiarni.

Kolejnym adresem jaki odwiedzamy jest ulica Targowa 19, reklamowana przez właścicieli jako idealne miejsce na letni chillout - skąd podobno mają roztaczać się piękne  widoki na całą okolicę oraz Babią Górę. Jak pech, to pech. Być może kiedyś tak bywało, ale aktualnie drzewa osiągnęły takie rozmiary, że oprócz szkolnego autobusu stojącego na trawniku oraz sielskiej i anielskiej atmosfery, niewiele udało mi się zobaczyć. Fakt, faktem - cisza i spokój są tutaj gwarantowane. 

Jak wcześniej wspomniałam początki Lanckorony sięgają przełomu XII i XIII wieku, kiedy niemieccy koloniści założyli tu niewielką osadę, a na szczycie Góry Lanckorońskiej utworzono gródek strażniczy.
Wpływ na rozwój osady miał Kazimierz Wielki. Od roku 1348 granica państwa przebiegała w dolinie rzeki Skawinki, a król postanowił wznieść w Lanckoronie murowany zamek dla ochrony pogranicza.
Okres największego dobrobytu w Lanckoronie przypada na czas rządów rodu Wolskich. Kolejni starostowie z tego rodu doprowadzili do rozkwitu miasta i jego zaplecza. 
W 1537 roku, kiedy dobrami lanckorońskimi zarządzał Mikołaj Wolski - król Zygmunt Stary potwierdził przywileje Lanckorony i nadał jej prawo organizowania 2 jarmarków: na św. Jana (czerwiec) i św. Bartłomieja (sierpień), a dodatkowo przeniósł targi z czwartku na niedzielę.  
W XVII wieku Lanckorona podupadła. Podczas konfederacji barskiej zamek służył konfederatom jako punkt oparcia. W roku 1771 wojska rosyjskie Aleksandra Suworowa pobiły w bitwie konfederatów, a rok później konfederaci poddali zamek lanckoroński wojskom austriackim. 
W 1797 roku cesarz Franciszek II potwierdził przywileje grodzkie Lanckorony, ustanowił magistrat oraz nadał miastu herb, w którym wieniec laurowy zwieńczony koroną został otoczony napisem Sigillum regiae civitatis Landskoronensis.
Jednym z miejsc, które koniecznie trzeba odwiedzić będąc w Lanckoronie jest Izba Muzealna im. Antoniego Krajewskiego. Powstała w 1967 r. z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Lanckorony. Mieści się w budynku, który ocalał z pożaru  w 1868 roku.
Znajdują się tutaj eksponaty muzealne ukazujące życie mieszkańców z początków XX wieku oraz makieta przedstawiająca rynek przed wybuchem wielkiego pożaru.  
W przedsionku ulokowano uroczy sklepik, w którym można zaopatrzyć się w najróżniejsze pamiątki - począwszy od lanckorońskich aniołów, poprzez wszelkiego rodzaju obrazy, pięknie dziergane serwetki, a skończywszy na czym tylko się da:):)
 
Mój wybór padł na tego sympatycznego aniołka:)
 
Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze 
i przesyłam do Was serdeczne,  jesienne  pozdrowienia:):) 
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...