czwartek, 27 lutego 2020

Maltańskich opowieści ciąg dalszy - z Melliehy na plażę Golden Bay


"Dla każdego, kto się boi,  jest samotny albo nieszczęśliwy, stanowczo najlepszym środkiem jest wyjście na zewnątrz, gdzieś, gdzie jest się zupełnie sam na sam z niebem, naturą i Bogiem. 
Bo dopiero wtedy, tylko wtedy, czuje się, że wszystko jest tak, jak być powinno i że Bóg chce widzieć ludzi szczęśliwymi wśród prostej, ale pięknej natury. Jak długo to istnieje, a będzie na pewno zawsze istnieć, wiem, że we wszystkich okolicznościach, istnieje zawsze pociecha na każde zmartwienie. 
I wierzę mocno, że natura potrafi ukoić każde cierpienie" 
"Dziennik Anny Frank" 

Zdjęcie nie było reżyserowane. Często im się to zdarza:)

Kiedy wspominam nasz jesienny pobyt na Malcie zawsze towarzyszą mi pozytywne emocje.  Ta maleńka wyspa wielkości Krakowa jest nie tylko niezwykle urokliwa, ale przede wszystkim bardzo słoneczna - przez okrągły rok panuje tutaj przyjemna, letnia aura.  Wyobraźcie sobie, że jest połowa listopada, a temperatura powietrza dochodzi do 25 stopni i bez problemu można się opalać oraz kąpać w morzu. Prawda, że idealne miejsce na jesienny wypoczynek?
Kiedy więc w naszym kraju  aura  nie nastraja zbyt optymistycznie proponuję przenieść się /choćby wirtualnie/ nad błękitne wody Morza Śródziemnego  i  powygrzewać w promieniach maltańskiego słońca.  O innych atrakcjach Malty pisałam również  /tutaj/.
Dzisiaj zabiorę Was do miejscowości Mellieha, której śmieszna nazwa pochodzi od słowa "mehl" oznaczającego sól, ponieważ w miejscu obecnego rezerwatu ptaków mieściły się kiedyś stare saliny, z których wydobywano właśnie sól. 
Miasteczko położone jest na na zachód od Zatoki św. Pawła /tutaj/ i jak większość maltańskich miast wznosi się na wzgórzu - a dzięki promieniom ostro świecącego słońca oraz piaskowego koloru budynków prezentuje się wyjątkowo ładnie. Najbardziej charakterystyczną i już z daleka rzucającą się w oczy budowlą jest XVI-wieczne Sanktuarium będące centrum kultu maryjnego. Wewnątrz znajduje się fresk w stylu bizantyjskim przedstawiający Maryję z Chrystusem na jej prawym ramieniu. Tradycja głosi, że autorem dzieła jest św. Łukasz??? 
Mimo, iż badania naukowe wykazały, że malowidło pochodzi z XII wieku ludzie i tak wiedzą swoje:):) Ze względu na swoją popularność świątynia była wielokrotnie przebudowywana, ale w ostateczności zachowała renesansowy styl. Spod zadaszonej werandy możemy podziwiać widoki na zatokę Mellieha oraz piękne wyspy Comino oraz Gozo /tutaj/
Elewację kaplicy zdobi posąg św. Pawła z XIX wieku, a na ścianach muru okalającego Sanktuarium wiszą tablice z modlitwami do Matki Bożej w różnych językach /w tym również po polsku/. W przedsionku kościoła wisi mnóstwo zdjęć przedstawiających ludzi, którzy w cudowny sposób zostali uzdrowieni.

Podziękowania za ocalenie życia lub uzdrowienie
Bizantyjski fresk "Maryja z Chrystusem"
Wzdłuż drogi prowadzącej do świątyni znajdują się stacje drogi krzyżowej

Po opuszczeniu Sanktuarium udajemy się do pobliskiej kafejki, z której roztaczają się bardzo przyjemne widoczki na okolicę oraz dominującą nad zatoką Wieżę Świętej Agaty, nazywanej również Czerwoną Więżą ze względu na kolor ścian. Budowla została wzniesiona w czasie rządów Wielkiego Mistrza Zakonu Kawalerów Maltańskich - Juana de Lascarisa i wchodzi w skład pozostałych wież obserwacyjnych rozmieszczonych na Malcie, zwanych wieżami Lascarisa. 
Budowano je w latach  1637 do 1650 w takiej odległości od siebie, by każda była w zasięgu wzroku sąsiadującej. Oprócz funkcji obserwacyjno-ostrzegawczych przed piratami służyły jako wieże komunikacyjne pomiędzy wyspą Gozo, a Wielkim Portem.
Obiekt stanowił jeden z kluczowych punktów obrony Malty przed inwazją turecką za czasów panowania kawalerów maltańskich. Kiedy osmańska armada pod dowództwem Sulejmana Wspaniałego pojawiła się na wodach maltańskich był 20 maja 1565 roku, a z okrętów zeszło prawie 30 tysięcy żołnierzy!!!
Z kolei Wielki Mistrz zakonu joannitów Jean Parisot de La Valette zgromadził zaledwie 10 tysięcy obrońców - w tym 5000 rdzennych maltańczyków, którzy nie za bardzo znali się na "wojaczce" i potrafili sprawnie posługiwać bronią. Jednak Wielki mistrz był doskonałym strategiem i taktykiem. Nie zamierzał stoczyć z najeźdźcami jednej walnej bitwy gdzieś na plażach czy polach Malty. W takim starciu nie miałby najmniejszych szans z zaprawioną w licznych bojach lądowych armią osmańską. Dlatego wszystkie jego wojska zgromadzone były w trzech fortach: San Elmo, San Michel i San Angel /tutaj/
Głównodowodzący osmańską armią - Lala Mustafa Pasza był absolutnie przekonany o swoim zwycięstwie i mniemał, że zajęcie najmocniejszego strategicznie fortu San Elmo zajmie mu maksymalnie trzy dni. Bardzo się przeliczył. Mimo, iż sam walczył bardzo dzielnie /dwukrotnie zabito pod nim konia/, nie był w stanie powstrzymać paniki wybuchłej we własnych szeregach. 
Okazało się, że siódmego września 1565 roku na wyspę przypłynęło 29 dużych galer hiszpańskich, 8 sycylijskich i 8 genueńskich. Była to od dawna oczekiwana odsiecz dla obrońców Malty. Zdziesiątkowana w bojach i chorobach armia Ali Paszy - w ciągu jednej nocy opuściła Maltę kierując się na wschód. Żegnani byli przez obrońców ogniem artyleryjskim oraz biciem dzwonów w ocalałych kościołach. Była to najdotkliwsza porażka poniesiona przez sułtana Sulejmana Wspaniałego w licznych kampaniach wojennych towarzyszących jego panowaniu.
Okazuje się, że wśród obrońców cieszących się z zakończonego oblężenia Malty był co najmniej jeden z Polskich Kawalerów Maltańskich - Szymon Łatkowski herbu Poraj. 
Niestety o niezbyt chlubnej przeszłości. Był on uciekinierem z Polski, oskarżonym i skazanym na karę śmierci w kraju za zabójstwo dworzanina króla Zygmunta II Augusta. Na Malcie bardzo dzielnie walczył w obronie wyspy. W uznaniu jego zasług Wielki Mistrz de La Valette początkowo mianował go komandorem w poznańskiej komandorii zakonu. Jednak tej nominacji zdecydowanie i skutecznie sprzeciwił się polski król, zapowiadając Wielkiemu Mistrzowi, iż z chwilą pojawienia się Szymona Łatkowskiego na ziemiach polskich, zostanie od razu uwięziony i odpowie zgodnie z wcześniejszym wyrokiem za popełnioną zbrodnię. Niestety nie są znane późniejsze losy owego polskiego kawalera - banity. 
W okresie panowania brytyjskiego Czerwona Wieża  była używana przez wojsko i należała do sieci fortyfikacji obronnych w czasie oblężenia Malty podczas II wojny światowej. W latach 1999-2001 zabytek odnowiono, co obejmowało m.in. odbudowę zniszczonych wieżyczek, wymianę zerodowanych kamieni, renowację wnętrza oraz wykonanie wewnętrznych schodów.

Czerwona Wieża

W jednym z poprzednich postów pisałam, że Malta jest wyspą nieustannie świecącego słońca i rzeczywiście tak się rzeczy mają. W trakcie naszego pobytu praktycznie codziennie pławiliśmy się w promieniach maltańskiego słońca - od czasu do czasu wylegując na plaży i kąpiąc w morzu.
Z miejscowości Mellieha wskakujemy do podmiejskiego autobusu jadącego do Cirkewwa Ferry, żeby  dostać się na  jedną z piękniejszych plaż Malty o nazwie Golden Bay. Rzeczywiście jest tutaj bardzo sympatycznie, a zbocza nadmorskich klifów porośnięte są kolorową, egzotyczną roślinnością. 
Zanim jednak zanurzymy się w błękitnych wodach Morza Śródziemnego, najpierw udajemy się na rekonesans pobliskiej okolicy. Po wejściu na klif naszym oczom ukazuje się bajkowa panorama Rajskiej Zatoki z maleńką plażą Paradise Bay. Można się do niej dostać wąskimi schodkami, mijając po drodze prywatne gospodarstwa oraz krzewy kwitnących oleandrów. 
Muszę Wam powiedzieć, że Malta podbiła moje serce na maksa i nie ukrywam, że z ogromną przyjemnością wróciłabym tu po raz kolejny. Nie tylko ze względu na ładne plaże, ale przede wszystkim  ze względu na klimatyczne miasteczka z przepiękną architekturą w kolorze żółtego piasku oraz  specyficzne podwieszane balkony - występujące  chyba we wszystkich możliwych kombinacjach kolorystycznych /tutaj/
Jeśli traficie kiedyś na wyspę absolutnie nie możecie również pominąć wizyty w wesołej wiosce Papaja, o której pisałam /tutaj/.

Rajska Zatoka

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze
i życzę Wam dobrych, pełnych pogody ducha dni:)
Wiosna tuż, tuż ...:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...