wtorek, 22 maja 2018

"Ślady na piasku"

"Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, 
aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny"
Jan. 3,16


Sen miałem wczoraj.
      Sen, jeden z niewielu,
      jakie ma pamięć zachować zezwoli.
      Plaża ogromna, dziewicza się ściele,
      a na niej Jezus, kroczący powoli.
       Ujrzał mnie nagle. 
      Przywołał do siebie.
       
      Więc szliśmy brzegiem, wśród ciszy i blasku.
      Pogoda cudna - ni chmurki na niebie,
      tylko za nami dwa ślady na piasku.

      Nagle się niebo całunem nakrywa.
      Jak na ekranie, widzę życie moje.

       
      Scena po scenie szybko się rozgrywa,
      przywodząc przeto radości i znoje.

      My wciąż idziemy równym, wolnym krokiem,
      niebiański ekran wciąż me życie toczy,
      chronologicznie, każdy rok za rokiem.

       
      To się uśmiechnę, to znów przymknę oczy.

      Nagle niechcący do tyłu spojrzałem:
      raz ślad się urwał, to znów był podwójny,
      lecz się Jezusa zapytać nie śmiałem.

       
      Na niebie właśnie nadszedł okres wojny.
      Te przerwy w śladach spokoju nie dały!

      Patrzyłem w niebo obojętnym okiem,
      myśląc dlaczego ślady się zrywały?
      A szliśmy przecież stale równym krokiem.

       
      Wreszcie ciekawość wzięła mnie w okowy.

      Spytałem: "Panie! Czemu nasze ślady raz są podwójne
      - pojedyncze znowu, bo wytłumaczyć tego nie dam rady?"

       
      "Synu - Pan rzeknie - gdy jesteś w swym życiu
      w niebezpieczeństwie, albo też udręce,
      ja czuwam stale, a czuwam w ukryciu
      i w tych momentach biorę cię na ręce..."


      "Ślady na piasku"  - autor Mary Stevenson


      Zdjęcia - internet

czwartek, 17 maja 2018

Czy to już raj, czy tylko kwitnące rododendrony w Mosznej?

"Istnieje coś jak gdyby wcielenie Boga w świat, 
a piękno jest Jego znakiem"
Simone Weil


Jeśli nie  raj - to ja osobiście tak właśnie wyobrażam sobie jego ziemski przedsionek:)
Kiedy w zeszłym roku w czerwcu  odwiedziłam Mosznę /tutaj/ - ominął mnie wtedy niezwykły przywilej podziwiania wiosennego spektaklu, w postaci kwitnących rododendronów i azalii w tutejszym parku.  Po prostu było już za późno.
W tym roku byłam ostrożniejsza i postanowiłam na bieżąco śledzić rozwój wypadków.
Prawie codziennie na stronie internetowej Zamku obserwowałam etapy kwitnienia tych niezwykle pięknych krzewów. Jak się okazało - wyjazd do Mosznej w dniu 12 maja  był strzałem w dziesiątkę.
Można powiedzieć, że w tym właśnie okresie różaneczniki oraz azalie osiągnęły apogeum swoich możliwości. Jeżeli mi nie wierzycie  - przekonajcie się sami:):)


Stuletni zespół pałacowo-parkowy w Mosznej o powierzchni 200 ha wpisany jest do rejestru zabytków. Stanowi obiekt o znaczeniu historycznym i artystycznym. 
W latach 1866-1945 właścicielem Mosznej była rodzina von Tiele Wincklerów. Można przypuszczać, że pomysłodawcą budowy zamku w obecnym kształcie był sam Franz Hubert. 
Park w Mosznej jest parkiem w stylu krajobrazowym nie mającym sprecyzowanych granic. Łączy się on bezpośrednio z otaczającymi go polami, łąkami i lasem. Jedynie oś główna całego założenia ma geometryczny charakter. Począwszy od bramy z gladiatorami, prowadzi ona w postaci alei dębów czerwonych, poprzez aleję kasztanowców do pałacu. Następnie przechodzi w aleję lipową z biegnącymi po obu jej stronach symetrycznymi kanałami. 
Zwieńczeniem osi jest podstawa dawnego pomnika Huberta von Tiele Wincklera. Na dalszym planie znajduje się nekropolia byłych właścicieli. Wzdłuż kanałów rosną gigantycznych rozmiarów  azalie oraz różaneczniki w kilku barwnych odmianach. 
Po wschodniej stronie alei lipowej znajduje się staw z malowniczą wysepką (nazywaną przez właścicieli Wyspą Wielkanocną) obsadzoną choinami kanadyjskimi, na którą można wejść po mostku w stylu chińskim. Bogaty, stary drzewostan, w skład którego wchodzą gatunki rodzime i egzotyczne, tworzy wspaniałe walory widokowe i ekologiczne. Rozmiary i wiek drzewostanu oraz zasobność środowiska sprawiły, że w częściowo sztucznie wytworzonych siedliskach zaczęły powstawać zbiorowiska roślinne typu naturalnego, wartościowe ze względu na różnorodność gatunkową. Istniejące runo jest bogate w liczne gatunki roślin, co poprzez swoją zmienność sezonową uatrakcyjnia park. Rozległość oraz wielkość masywów drzew jak i otwartych przestrzeni wytworzyła na terenie Mosznej niezwykły mikroklimat który idealnie nadaje się do wypoczynku i totalnego "zresetowania organizmu". 
Kto był tutaj chociaż raz - z całą pewnością przyzna mi rację:)

 

Zespół pałacowo-parkowy w Mosznej jest najcenniejszym tego typu założeniem w województwie opolskim. Regularny geometryczny ogród towarzyszący osiemnastowiecznemu pałacykowi został unowocześniony nieco wcześniej niż sama budowla. 
Z zachowanych dokumentów z 1868 roku wynika, że o poprawę estetyki parku zadbał Hubert von Tiele Winckler. Warto zapoznać się bliżej z życiorysem tego przedsiębiorczego człowieka, który dzięki pracy własnych rąk zaszedł na sam szczyt.
Powierzchnia, którą przeznaczono na park wynosiła 100 ha. Najstarsze przekazy ikonograficzne pochodzące z 1909 roku przedstawiają to miejsce jako salon ogrodowy, kompozycyjnie nawiązujący do parterów renesansowych ogrodów włoskich.
Patrząc od alei lipowej - z prawej strony tarasu istniał podjazd prowadzący bezpośrednio pod wejście do zamku.
W istniejącym wówczas parku korzystano z ciekawej atrakcji jaką była droga wodna, wiodąca po okolicznych stawach i kanałach, które połączone w jeden system wodny pozwalały z łodzi podziwiać park i jego zróżnicowaną roślinność. Wyobrażam sobie jak pięknie  musiały się wtedy prezentować azalie oraz różaneczniki - a które nota bene zachwycają nas przecież do dzisiaj. 
Naprawdę trudno było mi oderwać od nich oczy i najchętniej zostałabym w tym miejscu do momentu zakończenia ich kwitnienia, czyli przez jakieś dwa tygodnie:)
 

Od końca kwietnia na terenie parku prezentowane są rzeźby znanego i cenionego artysty - Tomasza Koclęgi.  Ekspozycja będzie trwała do 30 kwietnia 2019 r. 
Autor rzeźb w swoich pracach podejmuje wątek relacji człowieka z przyrodą. Przygląda się ludzkim emocjom, szuka napięcia na styku człowiek – natura.
Koclęga o swojej twórczości mówi tak: „W  swoich pracach koncentruję się na człowieku. Interesuje mnie analizowanie ludzkich postaw, zachowań, emocji. 
W ,,poetyckich formach” - przedstawianych nie wprost – szukam obszarów ludzkiej wrażliwości, ludzkich pragnień, trosk czy energii, które na mnie oddziałują”.
Muszę przyznać, że  prace pana Koclęgi zrobiły na mnie dość ekstremalne wrażenie.

Jak widać, w parku zamkowym doskonale czują się nie tylko ludzie:)

Moi Drodzy, nawet nie zadaję Wam pytania z gatunku: czy podoba Wam się majowy park w Mosznej. Jestem przekonana, że tak właśnie jest:):)
Myślę, że tutaj nawet bardzo "oporna i rogata dusza" nie potrafiłaby oprzeć się urokowi kwitnących azalii oraz rododendronów, a jeśli jest ktoś kto do tej pory nie doceniał walorów tych bajkowych krzewów - po wizycie w Mosznej z całą pewnością zmieni zdanie:) 
Polecam, polecam i jeszcze raz gorąco Wam polecam:)


Przesyłam do Was ciepłe promyki słońca
wraz ze wszystkimi kwiatami azalii i rododendronów 
kwitnących w tym parku:):):)





Moszna, 12.05.2018
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...